Byłem dziś na dworcu PKP w Poznaniu. Pociagi zatrzymywały się przed dworcem "na redzie" i czekały na przydział peronu. Podróżni informowani w ostatniej chwili lecieli do nich na łeb, na szyję - byle zdążyć.
To tylko drobna obserwacja infrastrukturalnej katastrofy wynikającej wyłacznie z nieudolności tych, którzy rządzą tą państwową firmą i tych, którzy ich nadzorują. Minister Grabarczyk oczywiście nie poleci.
Ale to już ostatnia katastrofa z nieudolności, po której rządowi trampkarzy wzrosną notowania. Po następnej nawet ostatni osioł uzna, że to już obciach popierać rząd, który jest mniej wydolny z górki, niż ten osioł pod górkę.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)