Zapewnienie niezbędnej większości dla odrzucenia weta prezydenta powinno być dla kierownictwa PO dużo ważniejsze niż sama estetyka władzy. Niestety taka jest brutalna prawda. Dobrze pokazał to przykład PiS-u. Gdyby Jarosław Kaczyński nie zdecydował się na zgniłą koalicję z Samoobroną i LPR-em, co zapewniło mu realizację kilku istotnych założeń programowych, to w ostatnich wyborach przepadłby z kretesem. Mniejszościowy rząd PiS, który nie realizuje programu, nawet jeżeli byłby złożony z samych świętych, byłby porażką tej partii.
Nowej koalicji rządowej szybko nie musimy się doczekać. Nie jest to jednak tylko problem zbudowania nieco mniej trwałej większości zapewniającej ochronę przed prezydenckim wetem, czy też poskromienie ambicji politycznych PSL-u, ale przede wszystkim konieczność "przygarnięcia" Demokratów z przegranego i obecnie trzeszczącego w szwach LiD-u oraz zagospodarowania części niezadowolonych konserwatystów z PiS-u (w tym drugim przypadku będzie to proces bardziej skomplikowany). Szczegółowo opisałem te procesy w notatce "Wyborcza gra o życie" z 17 października, więc nie będę się powtarzał, tylko odsyłam do niej.
Dopiero tak powiększona Platforma Obywatelska, rozpocznie moim zdaniem szczegółowe rozmowy z PSL-em na temat koalicji, które bardzo szybko się zakończą.
Platforma ma jeszcze jedno wyjście, zapewniające sprawne rządzenie. Jest to koalicja z PSL-em i porozumienie programowe z LiD chroniące przed wetem (w pierwszej fazie nawet nie musiałby być formalne, gdyż czyszczenie po PiS będzie akceptowane przez lewicę). Wówczas procesy przygarniania części lidowców i części pisowców zostałby odłożone na później.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)