Jak wiemy, jakiś czas temu prof. Norman Sancho Pansa wstąpił do sekty bożka Jotpekota, co tutaj szereg osób komentowało. I to uzasadnia dlaczego z takim wdziękiem stawia sprawę na głowie.
-Na pewno zarzuty pochodzą z jednej strony, tu nie ma symetrii. Oczywiście druga strona czasami przesadnie reaguje i oddaje ciosy.Ale to jasne jak słońce, że to wszystko zaczęło się pięć lat temu kiedy Jarosław Kaczyński doszedł do władzy.” (źródło: Liberator)
Skoro Profesor Sancho Pansa zauroczony Palikotem (nazywa go przecież pochlebnie Don Kichotem) powtarza swoje chorobliwe wymysły, to trzeba ponowić remedium - przypomnieć wykaz impertynencji Tuska pod adresem Kaczyńskich, bynajmniej niepełny.
Owszem, ma rację Profesor Sancho Pansa, wszystko zaczęło się w 2005 r. - ale od żółtego z wściekłości Tuska syczącego po przegranych wyborach prezydenckich o "moherowej koalicji". Prof. Bralczyk do najbardziej obraźliwych haseł politycznych minionego okresu zaliczył "moherowe berety".
A koalicja moherowa to była koalicja tych beretów przecież.
Ale potem już było tylko gorzej, co wielokrotnie było komentowane jako wynik strategii podyktowanej przez panią De Barbaro, to nazwisko ujawnił kiedyś w wywiadzie JKaczyński, ostrzegając przed negatywnymi skutkami takiej nieustannej kampanii negatywnej.
Było grożenie wyjściem na ulicę, dwukrotna odmowa zgody na wcześniejsze wybory (styczeń i kwiecień 2006), było widzenie Leppera na miejscu Kaczyńskiego ("tu widzę Leppera"), impertynenckie "przeprosiny" za niegodziwe wykorzystanie wizerunku Prezydenta w kampanii wyborczej ("jeśli ktoś chce usłyszeć słowo przepraszam, to wypowiadam słowo przepraszam"); było obelżywe "jeżeli jesteś mężczyzną" - do Jarosława K., było obrażanie polskiego rządu na klęczkach przed Putinem („poprzedni polski rząd psuł stosunki z Rosją”); z Brukseli w marcu 2008 Donald groził: "ja nie przepuszczę Kaczyńskim", „Będę ukrócał awanturnictwo PIS”; "nie pozwolę żeby Polska wystąpiła z Unii".
"Współpraca z Kaczyńskim wymaga dużej odporności nerwowej". [o Prezydencie!!!]
"Pan Prezydent nie leci na szczyt, on leci do Brukseli".
"Prezydent nie jest mi do niczego potrzebny"
"Wydaje się, powiem wprost, że pan prezydent bierze za to pieniądze m.in. żeby współtworzyć polską politykę zagraniczną - mówił szef rządu."
"Awantura o rządowy samolot dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego przed październikowym szczytem UE w Brukseli - to zdaniem premiera Donalda Tuska największy błąd jaki popełnił w [2008]roku."
"Wszyscy rozumieją ale ten jeden nie rozumie" (Tusk o Jarosławie, gdy ten nie zgadzał się na poparcie szybkiego przystąpienia do strefy Euro)
Dodajmy: Twórczość Bartoszewskiego Niesiołowskiego, Palikota, Wajdy - "dewianci psychiczni, karły, bydło, zboczeńcy i ćwoki”.
"Przyjdzie taki dzień, że Jarosław będzie już rozmawiał z siłami ostateczności. Być może jeszcze w tym roku. I wówczas uznamy, że to był naprawdę dobry rok. Tego się trzymam, w to wierzę."
"Kiedy wreszcie z pomocą naszych przyjaciół odbierzemy TVP nie będzie litości dla partyjnych prawicowych dziennikarzy. Wystrzelamy jak psy."
Prof. Norman Sancho Pansa wstąpił do sekty bożka Jotpekota.
Wolał wspólnie z Wajdą uścisnąć w Katyniu dłoń Putina niż z spotkać się tam Prezydentem Kaczyńskim.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)