Blog
Bez taryfy ulgowej
rekontra
rekontra REAKCJONISTA
184 obserwujących 639 notek 1008677 odsłon
rekontra, 29 lutego 2008 r.

Bajdy pana Wajdy

… Marek Hłasko przed wyjazdem na Zachód powiedział kiedyś w wywiadzie radiowym: „Czego życzyłbym filmowcom polskim? Więcej półinteligentów!"

i mają. Mają hodowlę wyksztaciuchów na szkiełku kontaktowym.

Junona napisała o Wajdzie: „… ugładzony, politpoprawnie przyczesany nestor Wajda. który już niejeden temat-kolos spaprał..„

I jakiś salonowicz dopytuje:

Rad bym poznać przynajmniej jeden (bo jakoś sobie tego "paprania" w ogóle nie przypominam...”

Przypomnijmy co usłyszał Jerzy Narbutt w Oborach z ust samego Antoniego Słonimskiego, „który po powrocie z prapremiery filmowej adaptacji „Wesela", usiadł z nami do kolacji, a zapytany o wrażenia z obejrzanego filmu wypowiedział tylko jedno zdanie: „Ale zawajdał nam Wajda „Wesele"!".

Słonimski - pryncypał Michnika - jest zapewne autorytetem nie tylko teatralnym dla salonowych wykształciuszków?

Zapomnijmy na chwilę o romansie Słonimskiego ze stalinizmem. Narbutt znający go doskonale tak pisze: „ Słonimski, który wprawdzie związał się z sitwą popaździernikowych rewizjonistów, ale który nie miał jednak zamiaru popierać jej szyderstw z polskości – szyderstw, których film Wajdy pasożytujący na „Weselu Wyspiańskiego, mógł być wyrazistym i obrzydliwym przykładem”

A Jerzy Narbutt?

Krzysztof Masłoń (zbieg okoliczności) pisze o nim w ostatniej Rzepie: "...wciąż mało kto słyszał o tym pisarzu przez Waldemara Łysiaka nazwanym największym żyjącym myślicielem polskim, a przez Jerzego Biernackiego „Wielkim Zamilczanym”.

http://www.rp.pl/artykul/96976.html

czytamy u Masłonia

"Nieco wcześniej napisał tekst pieśni „Solidarni”, którą dopiero 2 grudnia 2000 roku Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” przyjął za swój hymn:

Solidarni

nasz jest ten dzień,

a jutro jest nieznane,

lecz róbmy tak,

jak gdyby nasz był wiek –

pod wolny kraj

spokojnie kładź fundament.

Kto zna ten hymn, a warto pamiętać, że „Solidarność” z 1980 roku liczyła sobie 10 milionów członków? „Ukradziono nam tę rewolucję – pisał Jerzy Narbutt – nie dopuszczając do realizacji stawianych przez „Solidarność” celów. Kosmopolici z KOR, którzy do „Solidarności” wdarli się bocznymi drzwiami, zwekslowali spontaniczny wehikuł historii na boczny tor własnych, ciemnych interesów. To, co obecnie dzieje się w pseudosolidarnościowych kręgach skupionych wokół „Gazety Wyborczej”, jest wszystkim, co kto chce, tylko nie pierwotnym etosem Solidarności”.


Czy kogoś jeszcze dziwi przemilczanie Narbutta? Wracając do Wajdy - Narbutt pomieścił w” Dwóch buntach” felieton "Bajdy pana Wajdy”

„Zająłem się wtedy wyłącznie filmowymi adaptacjami znanych powieści czy nowel, robionych przez Wajdę z nonszalancją, tak w stosunku do oryginału (np. dopisanie końcowej sceny do „Popiołów", nie istniejącej w literackim pierwowzorze), jak w stosunku do ustaleń dokonanych przez nowszą historiografię. Jednak oprócz nonszalancji, jest w tych filmach także wyraźna tendencja szydercza. A ostrze kpiny jest zawsze antypolskie. Jak choćby w znanej, idiotycznej scenie z „Lotnej", kiedy to kawalerzyści polscy atakują niemieckie czołgi uderzając w ich opancerzenia... szablami. To Goebbels, chcąc w opinii światowej ośmieszyć Polskę i Polaków, pierwszy puścił w obieg owo kłamstwo. Czy pan Wajda musiał być tym drugim, który postanowił goebbelsowską fikcję kolportować dalej, widząc przecież, że niczego podobnego w Kampanii Wrześniowej nie było i być nie mogło, gdyż kawaleria polska nie składała się z idiotów? A jednak zdecydował się - choć nikt z rewolwerem w ręku go do tego nie przymuszał.

Następny przykład. Filmowa adaptacja „Popiołów" w swej formule artystycznej trzymała się realizmu. W dziełach o tematyce historycznej realizm wymaga przestrzegania prawdopodobieństwa historycznego, a nie opierania się na pseudohistorycznych plotkach. Nie można też w nich dowolnie kreować prawdy, jak np. w dziełach surrealistycznych, toteż w relacji o wydarzeniach trzeba rygorystycznie trzymać się ustaleń. Inaczej: fakt - poświadczony przez rzetelną historiografię - w odniesieniu do realistycznego dzieła historycznego stanowi swoistą normę negatywną, ograniczając fantazję twórcy. A co tymczasem robi Wajda w swych filmowych „Popiołach"? Tworzy film w konwencji realistycznej, a jednocześnie gwiżdże sobie na dokonane przez nowszą historiografię ustalenie, iż na San Domingo to Francuzi, a nie Polacy, dokonali rzezi na tubylcach. (Przeciwnie, Polacy odmówili wykonania niemoralnego rozkazu, co po pewnym czasie wytworzyło tam zwyczaj noszenia czapek o kroju rogatywki - taki symbol wdzięczności rdzennych mieszkańców za postawę Polaków sprzed lat). Żeromski mógł podać w swym dziele fałszywą wersję wydarzenia, bo do tego sprostowania historycznego doszło dopiero po jego śmierci - ale Wajdy nic nie tłumaczy z jego nieuctwa. A ze względu na wspomniane wyżej „dopisanie" pesymistycznej sceny końcowej, reżyser filmowych „Popiołów" nie może też tłumaczyć się wolą dochowania wierności oryginałowi, zasadniczo niosącemu przecież nadzieję.

Opublikowano: 29.02.2008 21:08.
Autor: rekontra
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Aleksander Bączek Tak się składa, że czytam również wszystkie teksty o tenisie i...
  • @j.k.50 Oczywiście, że boją się jej wpływu na poglądy młodych, panicznie się boja....
  • @Godziemba Witaj Godziembo dobrze byłoby gdyby w tym roku dołączyła do niej Ula, do...

Tematy w dziale