Nie pomyliłam się w ocenie sytuacji pisząc swój tekst "Hołdownicze lenno" w przeddzień zjazdu partii Jarosława Kaczyńskiego – chociaż słowo sekta chyba bardziej byłoby tu właściwe niż słowo partia.
Sekta zarządzana przez guru, jednoosobowo i bezpardonowo.
Sekta z pozorami demokracji, wolności i poszanowania praw członkowskich – w istocie służącymi jedynie łapaniu na ten lep naiwnych much.
Guru namaszczający swoje dziatki, jednych strącający w niebyt dołów, innych wynoszący i usadzający po swojej prawicy.
I jak zawsze w sektach po prawicy zasiada kolejny człowiek bez właściwości, jakiś Błaszczyk – a w niebyt strącani są wszyscy, którym jakaś myśl od czasu do czasu w głowie zaświta, lub tylko guru podejrzewa, że zaświtać może.
Zamknięci, odgrodzenia od świata i ludzi, w ponurej atmosferze wymuszonej akceptacji – dziś mówią, że to koniec. Koniec nadziei, marzeń, szans na przyszłość, myślenia o jakichś programach dla Polski.
Marek Migalski europoseł PiS kwituje cały zjazd jednym zdaniem, ale jakże charakterystycznym:
„.... jest niedziela, a ja wczoraj byłem na fajnej imprezie”
Fajna impreza i...tyle
No bo co miało być więcej – skoro europosłowie PiS dowiedzieli się, że dla szefa ich partii Bruksela czy Strasburg są równoznaczne z zieloną trawką, na którą wysłał zagrażających mu partyjnych intelektualistów oraz lokalnych liderów.
Oczywiście frakcje i wewnętrzny podział w PiS przez to nie znikną, ale strach o własne miejsca na przyszłych listach wyborczych skutecznie zamknie usta do wyborów 2010 roku.
A Kaczyńskiemu tyko o to chodzi.
Kaczyński ma PiS w nosie – PiS ma być wyłącznie trampoliną do ustawienia siebie, swojego brata i paru ludzi, z którymi wiążą go dawne więzy.
Kaczyński chętniej podeprze się i podzieli władzą z Napieralskim i ludźmi SLD, chętniej dogada się z Kwiatkowskim czy Czarzastym – niż pozwoli na to by mu pod jego nosem jakąś demokrację w PiS wprowadzano. Zresztą o bliskich związkach braci Kaczyńskich z ludźmi PZPR od dawna wiadomo. A i oni sami tego nie ukrywają, chociaż w powodzi pozornie antykomunistycznej i wrzaskliwej retoryki fakt ten umyka powszechnej uwadze.
Jeden z uczestników zjazdu powiedział mi dzisiaj, że takiej czerwonej twarzy u Kaczyńskiego, jak wczoraj – jeszcze nie widział. I tak beznadziejnie głupiego ataku na Tuska i Platformę Obywatelską nie spodziewał się – ataku, który uderza przede wszystkim w sam PiS.
Myślę, że w tych słowach mieści się cała koncepcja końca epoki braci Kaczyńskich w polskiej polityce – zarazem końca wszystkich postkomunistycznych formacji, które w różnych konfiguracjach i pod różnym przebraniem przez dwadzieścia lat usiłowały zawładnąć Polską.
Dlatego cieszy mnie tytuł, jakim Migalski opatrzył swój tekst
„Mam kaca. Politycznego, oczywiście:)”
Skacowanych pisowców jest coraz więcej.


Komentarze
Pokaż komentarze (64)