Od kilku dni cisza.
Jeden chory, drugi też siedzi cicho.
Kto?
A o kim ja „zawsze”piszę?
Bracia Kaczyńscy, oczywiście.
Nie ma ich, po prostu.
Zastanawiam się co jest tej ciszy powodem.
Choroba Lecha – oficjalnie zapodana przez jego kancelarię – jest jakimś usprawiedliwieniem.
Ale brak codziennego domagania się na wszystkich możliwych antenach „CHCĘ MIEĆ WŁADZĘ”- podsuwa różne, i nie powiem, bardzo daleko idące domysły.
A to, na przykład, kojarzy nam się wpadnięcie jak śliwka w kompot w aferę hazardową, która z preparowanej na cmentarzach afery PO stała się całkiem rzeczywistą gabinetową aferą PiS.
A skoro o tym mowa – to pojawiają się tu i ówdzie głosy „uszlachetniające” udział w aferze Przemysława „filipinki” Gosiewskiego, jego działaniem w interesie państwowej firmy, jaką jest Totalizator Sportowy, jak wszystko wskazuje, prawdziwy autor projektu ustawy PiS.
Spieszę zatem wyjaśnić, że tak nie jest – bowiem prawnicy TS pisali ustawę nie tyle pod swoją, państwową firmę, ale przede wszystkim w interesie prywatnych spółek z nią związanych, które na owej ustawie miały skorzystać. I kiedy piszę skorzystać – to naprawdę miały być to korzyści a nie jakieś marne idące zaledwie w dziesiątki milionów zyski. Zapewne będzie to zadanie dla prokuratury – ustalić, kto personalnie w TS takie polecenie swoim prawnikom wydał i jakich korzyści oczekiwał w zamian od właścicieli owych prywatnych spółek.
Zatem ustalenie prawdziwej roli przynoszącego w garści gotowa ustawę Gosiewskiego – to sprawa dla komisji hazardowej pierwszoplanowa. A że Gosiewski Rywinem ani Zalewskim ( Maciejem) być raczej nie zamierza – toteż i padło nazwisko byłego premiera Kaczyńskiego, którego komisja nie tylko chce wezwać przed swoje oblicze i przesłuchać, ale także skonfrontować go z podległym mu całkiem do niedawna ( a może i nadal) Mariuszem Kamińskim. Cóż za despekt dla byłego premiera – być konfrontowanym, słowo przeciw słowu – komu uwierzyć – ze swoim podwładnym.
Na dodatek w komisji może zabraknąć i pani Kempy i pana Wassermanna, jako, że i oni coś tam...coś tam...przy hazardzie podpisywali. A Wassermann na dodatek, jakby nieszczęść z samowkopaniem się w tę nieszczęsną komisję nie dość było – ma dylemat natury prokuratorskiej. Nie, nie z racji swojej prokuratorskiej przeszłości w PRL – a całkiem świeżej daty. Oto bowiem do sejmu wpłynęły aż dwa wnioski prokuratury o odebranie posłowi Wassermannowi immunitetu w prowadzonych przeciw niemu sprawach karnych. Poseł Wassermann z typową dla pisowskich baronów odwagą, odpowiedział na propozycję marszałka Komorowskiego, że sam z immunitetu nie zrezygnuje – bowiem zamierza przed sejmem, wzorem Zbigniewa Ziobry przeprowadzić swoją obronę. Wprawdzie Ziobro zapomnianą już całkiem przez wszystkich, poza prokuratorami, obronę zakończył rezygnacją z immunitetu – to jednak Wassermann, zgodnie z panującym obyczajem w krakowskim PiS postąpić zamierza przeciwnie niż Ziobro.
Porzućmy jednak sprawę komisji hazardowej – bo dostarczać nam ona będzie wrażeń przez kilka najbliższych miesięcy, więc i mówić o niej będziemy nieraz.
Wróćmy do milczenia panów braci Kaczyńskich i ich zniknięcia oraz daleko idących domysłów co też jest tego przyczyną.
Wydaje się, że wśród wielu spraw – tym, co dopiero zaczyna wywoływać panikę i wielką nerwówkę a za chwilę będziemy świadkami oszalałego płaczu i zgrzytania zębami – jest uruchomiona przez Donalda Tuska „szybka ścieżka” legislacyjna dla nowej ustawy o IPN. Celem tej ustawy ma być oddanie jej pod nadzór naukowców i przede wszystkim zmierzać ma ku realizacji sztandarowego pomysłu PO - PEŁNEMU OTWARCIU ARCHIWÓW IPN DLA KAŻDEGO!
No i już Stanisław Żaryn (czyżby syn Jana Żaryna, tego z IPN?) przedstawia swoją (?) wizję dramatu, jakim będzie ujawnienie wszystkiego co w IPN jest zgromadzone.
Wybaczcie, że nie odniosę się do treści wypisywanych przez Żaryna, jako, że nie da się polemizować z czymś co jest jedynie wytworem wybujałej fantazji Żaryna kreującej zgodnie z pisowską logiką fakty, których istnienia nie tylko nie zakłada projekt ustawy o IPN autorstwa PO – ale ich istnienie tenże projekt właśnie likwiduje.
Żaryn w tym swoim roztrzęsieniu popełnia tyle błędów logicznych, że gdyby nie widoczny popłoch autora – można by mówić o celowym wprowadzaniu w błąd swoich czytelników i ich świadomym okłamywaniu. Ale z drugiej strony wiemy, że propagandyści w sytuacjach podbramkowych chwytają się wszelkich chwytów, byle powstrzymać upadek tych, na których rzecz pracują.
Dajmy zatem spokój samemu Żarynowi – niech tam sobie pisze te swoje wypracowania.
Mnie osobiście interesuje cisza i nieobecność braci Kaczyńskich.
Wiele bym dała ( pod warunkiem wszakże, że nikt nie każe mi wychodzić w tym celu z domu) by dowiedzieć się z kim z PO prowadzone są teraz rozmowy szefa PiS. Jakie decyzje są wydawane ludziom PiS przez J. Kaczyńskiego. Do kogo starają się dotrzeć pisowcy lobbyści w kwestii nowej ustawy o IPN. Czy trwa sprawdzanie kto z ludzi PiS może mieć „coś” w swoich teczkach? Czy prezes Kurtyka wydaje obecnie i komu i w jakim zakresie pozwolenia na kwerendę w aktach IPN? Czy sam ją też prowadzi i czego ona dotyczy? I jak jest z dostępem do tajnych akt IPN? Do ”zbioru utajnionego IPN” i „zbioru zastrzeżonego IPN” Czy sprawdza ktoś ich zawartość? A może już jest dokładnie sprawdzona i zapadają decyzje co nadal winno być utajnione a co można odtajnić, by jeszcze zdążyć wykorzystać przeciw....
I słyszę już przebijające się przez ciszę zgrzytanie zębów . Płacz będzie dopiero za chwilę.


Komentarze
Pokaż komentarze (86)