Tu nie o krzyż idzie ale o to MIEJSCE pod pałacem prezydenckim, które Jarosław Kaczyński chce zawłaszczyć. Krzyż jest jedynie narzędziem do tego. Bo krzyżem można przyciągnąć w to MIEJSCE oszalałe staruszki, postawić na ich czele byłego milicjanta, takiego prawdziwego z MO i podpuszczając je, do woli grać na emocjach tych biednych ludzi, wmawiając im, że wredny prezydent z premierem chcą im krzyż zabrać. Dokładnie zresztą tak właśnie sam pan mówi
A to wszystko po to by się ZEMŚCIĆ, by wymusić na znienawidzonych władzach, których w wyborach pokonać się nie udało, POMNIK WIELKIEGO LECHA KACZYŃSKIEGO, najmarniejszego z najmarniejszych prezydentów, którego największym sukcesem było wygranie przelotu do Brukseli za ciężkie miliony z kieszeni podatnika i krzesełka na sali obrad UE, na którym przesiedział cale11 minut, jak na tureckim kazaniu, bo w żadnym języku niczego przecież nie rozumiał.
Daruj więc Pan sobie ten wojujący katolicyzm - bo wstyd Pan jedynie Kościołowi przynosisz, grzeszysz hipokryzją, głupich ludzi do grzechu nakłaniasz. I nie krzyża bronisz, a brudną grę polityczną uprawiasz.
Rozmowę ze Szczuką przegrał pan dokumentnie i po pana żałośnie płytkim tekście blogowym – ja wiem, że pan to też wie.



Komentarze
Pokaż komentarze (52)