Krzyż nie pojechał do Smoleńska.
To mądra decyzja.
Jakiekolwiek wykorzystanie tego krzyża teraz, nawet w najszlachetniejszej intencji dawałoby ponowny pretekst do medialnego wrzasku jego samozwańczych „obrońców” i dalszej nim gry politycznej.
Krzyż zatem pozostał w kaplicy Pałacu Prezydenta RP.
I niech tam sobie bezpiecznie poczeka aż wszystko ucichnie.
A cichnie niewątpliwie.
Kiedy dzisiaj widzę, jak po pół roku córka prezydenckiej pary odwiedza grób rodziców, jak brat składa wieniec na pustym miejscu przed urzędem Bronisława Komorowskiego i jak mizerna liczba osób towarzyszy tym usilnie nagłaśnianym „wydarzeniom” - to cieszy się moje serce, że prawda, spokój, i szczere, wyciszone przeżywanie żałoby przez WIĘKSZOŚĆ rodzin smoleńskich - uczą Polaków czym jest dobro i szlachetność cierpienia.
Jakże płaskie i prymitywne na tle dzisiejszych wydarzeń w Smoleńsku i ich uczestników – jest to polityczne granie śmiercią z tym comiesięcznym tandetnym rytuałem zamieniającym się w happening ku uciesze ulicznych gapiów oraz rozpartych przy stolach telewidzów.. Jak pozbawione wyciszenia, skupienia, godności – przeciwnie, pełne pychy i arogancji, nadziei na „zadymę”, w swojej wrzaskliwej formie – stało się jarmarczne.
I myślę, że niestosowność i NIEEFEKTYWNOŚĆ tych akcji J. Kaczyńskiego i skupionej przy nim garstki związanych politycznie z PiS KILKU rodzin ofiar katastrofy, ocierające się o niepowagę działania i dramatycznie kurcząca się ilość uczestników towarzyszących – kończą dzisiaj ten serial pod Pałacem Prezydenckim.
Przecież to niepoważne by składać kwiaty prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, na dziedzińcu jego urzędu – tak to widzą cudzoziemcy.
My, którzy wiemy o co chodzi – także dostrzegamy ten sprzeczny z intencjami Kaczyńskiego aspekt sprawy.
Pozostaje żal, że podniosłe piękno zbiorowego udziału Polaków w pierwszych dniach żałoby na Krakowskim przedmieściu zamienione zostało w tani spektakl z mizerną liczbą uczestników, skazany na zejście ze sceny naszej zbiorowej pamięci.
Moja krytyka zachowań ludzi związanych z Kaczyńskim nie jest krytyką ich żałoby. Nie odbieram im prawa do bólu, do cierpienia ani tym bardziej do dochodzenia prawdy. To oni sami swoim zaangażowaniem politycznym, szumem medialnym wokół siebie a przede wszystkim krytyką postawy większości rodzin innych ofiar tej samej przecież katastrofy, temu cierpieniu i bólowi przeczą. Jak bardzo tych KILKA rodzin zawłaszczało tragedię pozostałych.
Jakże na tym tle podniośle i godnie brzmi dzisiaj zgromadzonym tam rodzinom dzwon w Katyniu.
Nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko ma swoje dobre skutki.
Na tle dramatycznych i traumatycznych wydarzeń dzisiejszego dnia widać, jak na dłoni jak ten krzyż uczy nas rozróżniać dobro i zło Jak spełnił swoją rolę.
Ukazał nam Prawdę.
I Ona zwyciężyła.



Komentarze
Pokaż komentarze (59)