Wśród zadań partyjnych zdarzają się i takie, które przeciętnemu wyborcy w ogóle nie mieszczą się w głowie, jako działania z zakresu polityki.
Na przykład takie, jakich podejmuje się chwytający się brzytwy Ludwik Dorn podrygując niezdarnie pod Urzędem Rady Ministrów, w rytm śpiewanej przez zdziadziałego „Michaiła, Michaiła, eta piesnia dla tiebia” Rosiewicza – nowej bojówkarskiej pieśni patriotycznej a la PiS „ Donald matole, twój rząd obalą kibole”. Asystująca temu grupka aktywistów pisowskich z głupawą radochą na gębach robi wrażenie przygnębiające w słońcu pustej zresztą ulicy.
Poziom świetlicy w dawnym PGR. Ale też jest to obliczone na taki właśnie poziom głosujących na PiS i osobiście na Dorna - więc jakiś tam sukces, jakaś korzyść polityczna z tego może być. W łatwej i prostej melodyjce, łatwe i proste słowa pozostawią zapewne w umysłach pisowskiego elektoratu najlepiej trafiający do nich przekaz niechęci do „Tuska-matoła”. Dokładnie tak, jak w piosence „Michaił” ta sama stara komuna pozostawiła zapamiętany do dziś, pozytywny przekaz Gorbaczowa.
Przykład inny – zmierzający do zbudowania mitu siły i męskości Kaczyńskiego. Nienowy, to prawda. Próbowano już opowiastek dla kucharek, jak to Kaczyński raz kiedyś się w młodości był się zakochał w kobiecie. Próbowano wkleić mu narzeczoną obdarowującą ukochanego różyczką ( tak , tak, nie on ją, a ona jego obdarowywała!), rozważano datę ślubu, sadzano ją w sejmie obok przyszłego małżonka a skończyło się zesłaniem „narzeczonej” w tylne rzędy pisowskich foteli sejmowych, różą w zębach, tańcem pod oknami brata niedoszłego narzeczonego i nocą przy dwóch butelkach wina, z księdzem, w sejmowym hotelu.
Ale najwidoczniej jest duża potrzeba odwrócenia plotek o.. nazwijmy to tak… braku skłonności do kobiet Kaczyńskiego. Szczególnie w sytuacji reagowania doraźnego na niewątpliwą męskość i okazywanie swojego zauroczenia kobietami przez Tuska. Przecież trzeba jakoś tym „durnym babom” wmówić, że z Kaczyńskiego chłop na schwał i nawet jak to chłop, do grzechu z mężatką się posunie.
Bo też te baby tak na niego lecą….że co ma zrobić? Głupi byłby, gdyby nie skorzystał. Każdy, moja pani, chłop to ino o jednym myśli. A co on gorszy?
No więc mamy już dyskretne sugestie specjalnie w tym celu pojawiającego się komentatora z całkiem niedyskretnym podaniem nazwiska owej pani, której co tam mąż, hetka-pętelka przy takim prezesie.
A na marginesie owych rozważań o tym, co i jak w polityce piszczy, nawet, jeśli tego specjalnie nie widać i jaki jest cel zadań partyjnych – to przypominam państwu mój artykuł o tym, kto zostanie przyszłym szefem PiS. „Prawda, sama prawda i kluzik prawda”. Opublikowany 3 listopada ubiegłego roku nie tylko nie stracił na aktualności, ale stał się wręcz proroczy.
Oto bowiem Joanna Kluzik-Rostkowska rezygnuje ze wszystkich funkcji w PJN.
Nowym szefem partii zostanie Paweł Kowal.
Panie pośle Libicki, panie europośle Migalski, panie europośle Kamiński – zachciało wam się demokracji?
W PiS?
http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/540804,Prawda-sama-prawda-i-kluzik-prawda.html
http://www.salon24.pl/user/52604,zaklamany
http://jflibicki.salon24.pl/312617,nowy-pjn-wroci-do-pis


Komentarze
Pokaż komentarze (48)