Wojna polsko-polska.
Oni się kłócą.
PO i PiS toczą wojnę.
Polacy się kłócą w Parlamencie Europejskim.
Tuska wojna z Kaczyńskim.
Pięć stwierdzeń - pięć kłamstw.
Kłamstwa celowe, świadomie wypowiadane, których celem jest zdjęcie odium nienawiści i agresji z PiS i przerzucenie przynajmniej części odpowiedzialności na PO.
Nie pozwól sobie wmawiać, że jeśli ktoś brutalnie cię napadł – by mówiono „oni się pobili” – bo to po prostu nieprawda.
Nie ma wojny polsko-polskiej. Jest wojna wypowiedziana przez Kaczyńskiego i jego ludzi - większości Polaków, którzy nie popierają PiS i nie chcieli żadnego Kaczyńskiego u władzy. Jest ohydna, wulgarna agresja i kłamstwa, jakimi PiS obrzuca prezydenta Komorowskiego, premiera Tuska i rządzącą partię.Nie ma takiej potwarzy, takiej podłości, jakiej obóz Kaczyńskiego nie zarzuciłby reszcie Polaków i ludziom, których ta reszta , będąca większością, wybrała w demokratycznych wyborach.
Oni się nie kłócą. To PiS wrzeszczy. To Kaczyński organizuje swoich sługusów, którzy bez zmrożenia oka bezwstydnie bełkoczą obowiązujące „przekazy dnia”. Donald Tusk i PO a szczególnie prezydent Komorowski nie biorą udziału w tej „kłótni”. Okazując najdalej idącą tolerancję wobec bezczelności i jazgotu drugiej strony, najczęściej nawet nie komentując owych potoków chamstwa, jakie wylewają się z ust, co bardziej prominentnych działaczy PiS.
PO nie toczy wojny z PiS. Gdyby tak było – większość aroganckich ignorantów z PiS dopuszczająca się jawnych kłamstw i oszczerstw =- nie wychodziłaby z sądów a ich konta bankowe błyskawicznie by opustoszył komornik zabierając z nich pieniądze na pokrycie rozlicznych przeprosin i sprostowań. O wyrokach w sprawach karnych nie wspominając.
Polacy nie kłócą się w Parlamencie Europejskim. W Parlamencie Europejskim małe pisowskie móżdżki dopuszczają się zdrady polskiej racji stanu oczerniając (wbrew temu,o czym zresztą świadczą ich własne wystąpienia) o brak wolności słowa i celowo oraz świadomie szkodzą Polsce – bo taka jest ich pisowska, wyprana z patriotyzmu pisowska., czytaj postPZPRowska natura. Pozostali Polacy w PE pracują dla Polski i starają się by polska prezydencja stała się dla nas powodem do dumy narodowej.
Nie ma wojny Tuska z Kaczyńskim. Bo nie ma symetrii – jest Donald Tusk, premier rządu polskiego państwa, aktualnie przewodniczący polskiej prezydencji w UE. Premier, który ma wsparcie znakomitej większości Polaków. Premier, który jest szefem zwycięskiej pięć razy z rzędu partii politycznej, z której Polacy są zadowoleni i chcą jej rządów. A z drugiej strony jest Jarosław Kaczyński, mały zawistnik, rozpaczliwie nadużywający tytułu i premiera ( był zaledwie tym premierem rok i doprowadził do upadku swojego rządu w niesławie) i prezesa ( jest prezesem jedynie dla członków swojej partii i dla nikogo więcej) – któremu wydaje się, że jest równy premierowi Tuskowi. Nie jest i nigdy nie będzie – właśnie dlatego, że dzieli ich różnica klas. Wrzaskliwość, zawiść i nienawiść skierowane przeciwko Donaldowi Tuskowi i Bronislawowi Komorowskiemu napotykają na zbyt wysokie progi spokoju, kompetencji i…pobłażliwości dla szeregowego posła. Szeregowego posła, który najwidoczniej, jak już nie da się inaczej, to przynajmniej zrównując obiekty swoich ataków z samym sobą, chciałby im dorównać.
A to jest niemożliwe.


Komentarze
Pokaż komentarze (83)