Klęska sakiewiczowej „gapicy", w którą zaangażował się niemal cały czterdziesty ósmy szereg polskiej żurnalistyki – ocenionej jako szmatławiec nawet przez zwolenników PiS – cieszy, bo dowodzi, że pogarda i traktowanie własnych czytelników, jak kompletnych matołów – nie zdaje egzaminu. Krytyka albo w najlepszym przypadku milczenie ( tylko jeden Ryszard Czarnecki wyraża swój zachwyt – no, ale on MUSI) na temat jakości „intelektualnej” przedsięwzięcia plejady pisowskich „niezależnych dziennikarzy” – oznacza, że zbyt wiele dobrego dla PiS z tej inicjatywy nie wyniknie.
Cieszy jeszcze bardziej bezsilna złość pisowskich propagandystów, którzy jeszcze nie otrzymali instrukcji, jeszcze nie wiedzą jak to ugryźć – ale już próbują zdezawuować sukces dzisiejszej konwencji PO – w obawie, żeby przypadkiem ktoś samodzielnie próbujący myśleć – nie doszedł do wniosku, że podobało mu się to, co proponuje premier Tusk.
Doskonałe, precyzyjne, jasne i ze swadą wygłoszone przemówienie podczas dzisiejszej konwencji z udziałem Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka - pokazuje dobitnie różnicę klasy między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim, obnażając bezlitośnie miałkość intelektualną i pogubienie moralne Kaczyńskiego.
Jego marzenie, że stworzy takie prawo, by każdy mógł bezkarnie opluwać Adama Michnika przypomina stary dowcip.
Spotyka się Rosjanin z Amerykaninem. Amerykanin mówi – U nas jest taka wolność, że każdy może stanąć pod Białym Domem i krzyczeć, że prezydent Roosevelt jest idiotą.
Rosjanin:na to: - U nas też każdy może stanąć na Placu Czerwonym i krzyczeć, że prezydent Roosevelt jest idiotą.
Na to Amerykanin: - Ale u was nie może krzyczeć, że Stalin jest idiotą.
Na to Rosjanin – Nie może, bo u nas wolno krzyczeć tylko prawdę.
Śmieszne, ale i przerażające, że takie owoce komunistycznej mentalności wciąż jeszcze znajdują zwolenników, tych samych zresztą, do których adresowane są poronione płody intelektów skupionego wokół Sakiewicza i opłacanego przez spółki Kaczyńskiego środowiska pisowskiej propagandy.
A propos pieniędzy. Kiedyś, niedługo po wyborach w 2007 roku opisałam w tekście „Ile się płaci za idee” – pazerność ostatniego „solidarnościowca” na pisowskiej liście płac – senatora Zbigniewa Romaszewskiego.
Dzisiaj pieniądze, a dokładniej niegospodarność nimi, są zarzutem prezesa TVP Juliusza Brauna wobec córki senatora, Agnieszki Romaszewskiej-Guzy.
Najwidoczniej sprawa opłacalności pracy dla Biełsatu i dowolność wyboru, komu, ile i za co się zapłaci, dotąd spoczywająca w jednoosobowej gestii pani Romaszewskiej – teraz , po wskazaniu konieczności uzyskania akceptacji świeżo mianowanego jej zastępcy – wzbudziła popłoch w szeregach pisowskich. A nawet w szeregach PJNowskich,. Ponieważ współpraca ludzi PJN najwidoczniej sięga czasów intratnych kontraktów podpisywanych przez Biełsat jeszcze w czasach gdy PJNowcy byli prominentnymi PiSowcami.
Komiczny w swojej wymowie apel Marka Migalskiego: „Apeluję do zarządu TVP o przywrócenie wyłączności na podejmowanie decyzji finansowych Agnieszce Romaszewskiej-Guzy” – uświadamia, że wciąż jeszcze istnieją miejsca w sferze publicznej, instytucje finansowane z budżetu państwa, które finansują „projekty” ( to taka modna obecnie nazwa dorywania się do państwowej kasy) zasilające finansowo środowiska pisowskie, które pousadzały się „przy pieniądzach”. Oczywiście przy naszych, publicznych pieniądzach, które jednoosobowo, za pośrednictwem przeróżnych „dyrektorów” i ”prezesów” są przesyłane do kieszeni ludzi na usługach pisowskiej propagandy.
Bo jest oczywiste, że gdyby tak nie było – to akceptacja wydatku przez drugą osobę, z zasady czyniąca taki wydatek bardziej wiarygodnym – nie wzbudzałaby aż takiej histerii.
Tak sobie przeglądam dzisiaj świeżynki internetowe – i dostrzegam zniechęcenie, przygnębienie, pewien rodzaj zawstydzenia, zażenowania zwolenników PiS marnością pisowskiej oferty i żałosną lepperiadą samego Kaczyńskiego. Dostrzegam, jak ludziom otwierają się oczy, jak zaczynają widzieć, że traktowani są przez Kaczyńskiego i jego ludzi z pogardą, że wciąż są jedynie tym „ciemnym ludem, który TO kupi” - TO, czyli kłamstwa Kaczyńskiego.
Wyniki aktualnego sondażu : 45% dla PO
28% dla PiS
13% dla SLD
5% dla PSL
wydają się potwierdzać, że wysiłek PiS i Kaczyńskiego, skupiony na propagowaniu nienawiści, podziałów, kłamstw – idzie na marne.
Dlaczego?
Dlatego, że do zwycięstwa PO i jej poparcia przez Polaków w 2007 roku wystarczyły znacznie słabsze wyniki. Oto, co ukształtowało polską scenę polityczną na całe mijające właśnie cztery lata:
PO - 41,51%
PiS – 32,11%
SLD – 13,15%
PSL – 8,91%
Nie sądzę, by wydarzyło się cokolwiek, co mogłoby odwrócić sytuację – nie ma głupich!
A raczej jest ich coraz mniej.
http://renata.rudecka-kalinowska.salon24.pl/10405,ile-sie-placi-za-idee
http://migal.salon24.pl/341201,oswiadczenie-w-sprawie-bielsatu-i-romaszewskiej-guzy


Komentarze
Pokaż komentarze (353)