Mówiłam, że karty w tej grze, zwanej polską polityką, rozdaje Donald Tusk.
Nie chcieliście mi wierzyć – a teraz nie możecie uwierzyć w to, co się stało.
Platforma bierze wszystko.
Właściwie należy powiedzieć, że Donald Tusk bierze wszystko.
Przede wszystkim „bierze” miejsce w historii Polski, jako pierwszy premier, który po pełnej, czteroletniej kadencji, po raz drugi zostaje premierem. Który doprowadził do zwycięstwa swojej partii, zwycięstwa osiągniętego lepszym wynikiem niż w poprzednich wyborach.
Historycznym wydarzeniem jest też pierwsza w historii Polski kobieta – marszałek sejmu. Jeszcze wprawdzie formalnie niewybrana, ale przecież nikt nie ma wątpliwości, że wybrana zostanie.
Historyczny jest także fakt, że aż 35 % posłów PO stanowią kobiety – co znaczy, że ich obecność w ramach parytetu na listach wyborczych nie była kwiatkiem do kożucha, jak w przypadku innych partii. I co znacznie bardziej istotne – elektorat PO, głównie kobiety ( tak, tak, większość wybierających PO, to kobiety, aż 54%) głosował na kobiety. Nie tak, jak w przypadku na przykład PiS, gdzie wystawione ślicznotki Kaczyńskiego nie otrzymały wsparcia kobiet z elektoratu PiS, a te nieliczne, które przeszły, do ślicznotek nie należą. I jak się ostatnio w Polsce żartuje: z aniołków Kaczyńskiego do sejmu dostał się tylko agent Tomek.
Historyczna bez wątpienia jest zmiana ustrojowa wyborów do Senatu w jednomandatowych okręgach wyborczych, która także przyniosła wielki sukces Platformie Obywatelskiej w postaci aż 63 senatorów oraz trzech spoza PO, ale z jej poparciem
Poza zdarzeniami o charakterze historycznym, do których należy dorzucić obecność wśród posłów nowego sejmu pierwszej w Polsce transseksualistki oraz działacza środowiska homoseksualistów z partii Ruch Palikota – bezprecedensowa jest sama procedura zmiany starego parlamentu na nowy i zmiana starego rządu na nowy – w związku z pełnioną prezydencją Polski w Unii Europejskiej.
Tak więc zdarzeń niezwykłych, które towarzyszą tym wyborom jest sporo.
Między innymi tez takie, które dowodzą, że wyborcy nie akceptują zachowań uwłaczających inteligencji elektoratu, nieprzyzwoitych i sprzecznych z pojmowaniem polskości i moralności. Może dlatego klęskę ponieśli: Zbigniew Romaszewski, Zuzanna Kurtyka, Magdalena Merta, Zbigniew Chlebowski, Tomasz Misiak, Krzysztof Piesiewicz, Zbigniew Chlebowski, Nelly Rokita, Karol Karski, Jaroslaw Sellin, sporo posłów z PSL i niemal połowa posłów z SLD.
Za to z wielkim hukiem w ławach sejmowych instalować się będzie niebawem czterdziestu posłów z Ruchu Palikota.
A to tworzy niezmiernie ciekawy układ sił w nowym sejmie.
Nie tylko zresztą w sejmie, ale także w mediach, honorujących w audycjach publicystycznych parytet sił politycznych w parlamencie.
Bo oto Ruch Palikota, jako trzecia siła w Sejmie RP będzie mieć swojego wicemarszałka, będzie uczestniczyć w pracach prezydium sejmu, będzie mieć swoich przewodniczących w komisjach sejmowych – ale co najbardziej ciekawe, jako partia opozycyjna będzie równowagą dla PiS. Palikot, jako lewicowe alter ego prawicowego ( z nazwy tylko, ale zawsze…) Jarosława Kaczyńskiego, powoduje, że główny konflikt poglądów toczyć się będzie między tymi dwoma politykami – odciążając niejako rządzące centrum, czyli koalicję PO-PSL i pozwalając premierowi Tuskowi być poza konfliktem.
Niewątpliwie taka sytuacja stanie się gratką dla dziennikarzy i będzie rozgrywana na wszelkie możliwe sposoby. A to ma także swoje dobre dla Polski strony, ponieważ ci wszyscy „niezależni” dziennikarze pokroju Bogdana Rymanowskiego, zostaną zmuszeni okolicznościami do potykania się z przeciwnikiem bezwzględnym i bezkompromisowym, który nie waha się przed ujawnieniem tajemnic Poliszynela i nazwaniem Jarosława Kaczyńskiego neofitą religijnym, wychowanym poza religią katolicką,
Janusz Palikot – to ktoś, przy kim nawet najbardziej wspierany przez dziennikarzy prowadzących audycje Hofman, Błaszczak czy inny Brudziński, z całą ich brutalnością opartą na typowych dla PiS insynuacji i kłamstwie będą mieli niezły orzech do zgryzienia.
Orzech niewygodnej prawdy.
Ustawienie sytuacji, w której Kaczyński zostaje zrównany z Palikotem, a Napieralski zepchnięty na margines – to majstersztyk polityczny.
Oczywiście wszyscy oni stanowią opozycję dla PO i premiera Tuska. Ale opozycję bardzo zróżnicowaną, rzec można, diametralnie różniącą się, co otwiera rządowi pola manewru dla doraźnie zawieranych sojuszy w kwestiach poszczególnych ustaw.
Należy się spodziewać, że po okresie pierwszych przymiarek personalnych do poszczególnych resortów, szumu medialnego, rozgrywania jeszcze po staremu przez media spraw, tworzenia sensacji z pozornych a może nawet i rzeczywistych konfliktów personalno-ambicjonalnych wewnątrz PO – po Nowym Roku Donald Tusk, pan premier Donald Tusk, z mandatu Polaków będzie mieć pełną kontrolę nad polską polityką i wewnętrzną i zagraniczną, przy wsparciu Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.
I to jest dla Polski bardzo dobra perspektywa na najblizsze cztery lata.


Komentarze
Pokaż komentarze (199)