Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau odpowiedziało na zarzuty sformułowane przez Redaktora Roberta Mazurka. Zarzucił on Muzeum „wykluczenie” Prezydenta RP z obchodów 81 rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz.
Przyjrzyjmy się argumentacji Muzeum. Odpowiadając na zarzut nieprzywitania Prezydenta napisano w oświadczeniu, że „Powitania gości podczas głównej części obchodów nie miały charakteru protokolarnego. Witano poszczególne grupy uczestników, w tym przedstawicieli władz państwowych i samorządowych. Z nazwiska nie wymieniono nikogo, zarówno Ocalałych, obecnej na obchodach minister kultury i dziedzictwa narodowego czy reprezentujących swoje państwa ambasadorów”. Nie znajdujemy informacji kto nadał obchodom taki charakter. Ci najważniejsi, Ocalali, zrównani w oświadczeniu z Panią Minister Kultury i Ambasadorami? Jeśli nie Oni, to kto? Dyrektor Muzeum? Międzynarodowa Rada Oświęcimska? Jakie są powody, dla których Prezydent Polski nie powinien zostać oficjalnie przywitany i zaproszony do zabrania głosu? Prezydent państwa, które pierwsze stawiło czoła niemieckiemu imperializmowi, które poniosło w wyniku napaści Niemiec i Sowietów nieobliczalne straty, które od lat troszczy się (także w wymiarze materialnym) o godne zachowanie tego symbolu niemieckiego ludobójstwa jakim jest „Auschwitz”. Tego w oświadczeniu nie przeczytamy.
Przeczytamy, że „Prezydent Karol Nawrocki został przedstawiony w tej części obchodów, w której odgrywał główną rolę: w momencie odbierania i przenoszenia symbolicznego światła zapalonego przez Ocalałego”. Ale w taki sam sposób przedstawione zostały inne osoby zapraszane do przeniesienia znicza. A już zgoda na wymienienie w tej sytuacji nazwy korporacji „wspierającej Miejsce Pamięci” sama w sobie jest powodem do wstydu dla tych, którzy dopuścili do tego kompromitującego zdarzenia.
Warto odnieść się do informacji, że „Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta byli obecni na próbie generalnej wydarzenia i nie zgłaszali żadnych uwag, a współpraca z Muzeum przy organizacji była bardzo dobra”. Można popuścić wodze wyobraźni i zastanowić się, co by się działo gdyby przedstawiciele Kancelarii „zgłosili uwagi”. Poprzestanę na uwadze, że o godne traktowanie Prezydenta mogą się upominać jego liczni wyborcy. To, że z takich czy innych powodów, nie zrobili tego przedstawiciele Kancelarii, nie oznacza, że problem nie zaistniał.
Reagując na zarzut, że Prezydent nie mógł zabrać głosu podczas uroczystości napisano w oświadczeniu „Należy przypomnieć, iż wystąpień politycznych nie było już podczas 80. rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Ta decyzja została bardzo dobrze przyjęta, przede wszystkim przez Ocalałych. W listopadzie 2025 r. Międzynarodowa Rada Oświęcimska jednomyślnie przyjęła uchwałę popierającą koncepcję, by „wzorem 80. rocznicy wyzwolenia – podczas obchodów 27 stycznia, program nie przewidywał przemówień politycznych, a koncentrował się na głosach Ofiar i Ocalałych z Auschwitz”. Dotyczy to wszystkich polityków, niezależnie od kraju, z którego pochodzą.”
Przytoczyłem cały akapit, bo jest on wart rozpatrzenia. Nie wiem ile razy trzeba przypominać, że charakteru wystąpienia (politycznego / niepolitycznego) nie można uzależniać od mówcy (polityk lub nie). Istotna jest treść. Do teraz Muzeum chętnie cytuje fragmenty głośnej swego czasu wypowiedzi ŚP. Mariana Turskiego. Oponenci rządzącej ówcześnie Zjednoczonej Prawicy wychwalali je pod niebiosa akcentując jego polityczną wymowę skierowaną przeciwko rządzącym. Nawet jeśli przyjąć, że intencje mówcy były całkiem inne, to ten przykład pokazuje, że nie sposób racjonalnie posługiwać się argumentem o trosce o „apolityczność wystąpień”.
Zastanawia mnie w jaki sposób Muzeum ustaliło, że Ocalali bardzo dobrze przyjęli decyzję podjętą przez MRO. Ale jeszcze bardziej zastanawia mnie, dlaczego taką decyzję podejmuje MRO, a nie sami Ocalali. Przecież, co tak często podkreśla w swych wypowiedziach Dyrektor Muzeum, to Ocalali są najważniejsi. Czy są jakieś ważne powody by ktoś inny podejmował za Nich ważne decyzje? I dla jasności – stanowisk Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego nie utożsamiam z głosem Ocalałych.
Rodzi się jeszcze jedno pytanie. Czy Muzeum wytłumaczy się z dwóch wyjątków od głosu „Ofiar i Ocalałych z Auschwitz”. Ani przedstawiciel Darczyńców Fundacji Auschwitz-Birkenau, ani Dyrektor Muzeum nie mieszczą się w tych kategoriach. Jeśli wyjątki są możliwe, to dlaczego nie obejmują Prezydenta Polski? I cóż to za argument, że „Dotyczy to wszystkich polityków, niezależnie od kraju, z którego pochodzą”. Niemądry i cyniczny.
Autorzy oświadczenia napisali, że „Wolą Prezydenta było wygłoszenie oświadczenia na terenie Muzeum. Kancelaria Prezydenta wybrała na miejsce wystąpienia okolice bloku 11 na terenie byłego obozu Auschwitz I. Wydarzenie to było szeroko relacjonowane przez media, a Muzeum udzieliło wszelkiej pomocy technicznej i logistycznej przy organizacji tego punktu programu wizyty Prezydenta.” Pomińmy już to „udzielenie pomocy”. Zwróćmy uwagę na "relacjonowanie przez media". Proszę odwiedzić konto fb Auschwitz Memorial i odszukać materiały poświęcone wizycie Prezydenta. Pomijam odniesienia do relacji z obchodów. Może ja jestem tak nieudolny, ale nie znalazłem wpisów poświęconych wyłącznie wizycie Prezydenta, ani relacji z jego wystąpienia. Ten brak jest bardziej niż wymowny i pozwala nabrać dystans do oświadczenia Muzeum.
Bez komentarza pozostawię informację o zaproszeniu Prezydenta do „studia rocznicowego” realizowanego przez Muzeum we współpracy z przejętą bezprawnie i z użyciem przemocy telewizją, pozostającą w stanie permanentnej likwidacji. O tym, jak ta telewizja informuje o Prezydencie Karolu Nawrockim i jego działalności lepiej nie wspominać.
Czy symbol Auschwitz jest sposobem na budowanie zasięgów i popularności? Bezsprzecznie. Ale i tu sprawa nie jest tak jednoznaczna. Istnieje pewna fundacja, Auschwitz Pledge. Fundatorzy nie musieli odwołać się do tego symbolu, ale jak widać nie potrafili się powstrzymać. Fundacja realizuje projekt Erase Inifference, który – w mojej ocenie – promuje ideologie liberalną i lewicową. A przecież ofiarami niemieckiego ludobójstwa padli ludzie przeróżnych poglądów. Czy zatem nie mamy do czynienia z instrumentalizowaniem pamięci o ofiarach tegoż ludobójstwa?
Wpis Muzeum wywołał zrozumiałą reakcję czytelników. Warto poświęcić nieco uwagi ich wpisom oraz reakcji na nie Muzeum. Zacznijmy od zwolenników oświadczenia. Na ich aprobujące komentarze, Muzeum, co zrozumiałe, nie odpowiada. A szkoda. Poziom niektórych (na szczęście bardzo nielicznych) wpisów krytykujących Prezydenta pozostawia wiele do życzenia. Brak reakcji na nie (absolutnie nie mam na myśli ich cenzurowania) ze strony Muzeum – tak wrażliwego na to co nazywa się „mową nienawiści” – może zastanawiać. W kilku przypadkach Administrator konta Auschwitz Memorial zareagował na krytyczne komentarze zarzucające Muzeum, najogólniej mówiąc, pomijanie „polskiej pamięci”. W odpowiedzi podano linki do materiałów o charakterze naukowym publikowanych przez Muzeum. Można odnieść wrażenie, że jest to przejaw niezrozumienia problemu. Nie wątpię, że pracownicy naukowi Muzeum badają historię niemieckiego obozu, zorganizowanego i prowadzonego przez Rzeszę Niemiecką. Ale już anglojęzyczne media społecznościowe (Auschwitz Memorial, Auschwitz Exhibition) operują takimi terminami jak „nazistowski” czy „Nazistowskie Niemcy” i potrafią informować, że Auschwitz był symbolem „nazistowskiego horroru”, a nie „niemieckiego ludobójstwa”. Niekiedy proponują czytelnikom artykuły, których treść nijak ma się do ustaleń zawartych w publikowanych przez PMA-B pracach. Nie reagują też na pojawiające się w mediach teksty poświęcone „Auschwitz”, w których nie sposób dopatrzeć się takich słów jak „Niemcy”, „niemiecki”. Ale już o wymienieniu Polski, oczywiście w fałszywym kontekście lokalizacji obozu, Autorzy tych artykułów nie zapominają.
A przecież to te media, a nie fachowe publikacje i materiały w niemałym stopniu kształtują „nie/wiedzę” ludzi o „nazistowskim” obozie. Osoba nie znająca historii, przeglądając wpisy umieszczone na koncie X Auschwitz Exhibition we wrześniu ub. roku nie dowie się dlaczego Niemcy zaatakowały Polskę i uzna, że to społeczność Żydowska była pierwszym i najważniejszym celem prześladowań okupanta. Bodaj dopiero czwarty wpis z 1 września jest poświęcony agresji Niemiec na Polskę.
A właśnie wyzbyta polityki i historycznych faktów narracja o „złym słowie”, które dało początek nienawiści i o politykach „dzielących ludzi”, tak częsta w świecie licznych Muzeów Holokaustu, jest w istocie ahistorycznym dostosowywaniem współczesnej ideologii do objaśniania przeszłości. Patrząc z tej perspektywy w istocie można pominąć Niemców. Wspominanie o ścisłej współpracy niemiecko-rosyjskiej też wydaje się zbędne. Bo za wszystko odpowiada nienawiść i antysemityzm. Czy trzeba dodawać, że te dwa określenia stają się doskonałym „młotem” na tych wszystkich, którzy nie podzielają liberalno-lewicowej wizji świata. A troska o fakty? Jeden przykład - propozycja by Muzeum interweniowało w sprawie skandalicznej mapy znajdującej się w MHM (wyróżniony kolorystycznie kontur współczesnej Polski z zaznaczonymi "nazistowskimi centrami Zagłady") została wyśmiana sugestią, że Dyrektor chcąc wysyłać pracowników by badali tego typu przypadki nadwyręży budżet z wszystkimi tego konsekwencjami. Taki argument w czasach gdy potrzebny jest jeden człowiek z laptopem i dostępem do internetu, by móc przeglądnąć pod kątem ich wiarygodności, strony muzeów i instytucji zajmujących się historią niemieckiego ludobójstwa, dowodzi tylko braku woli.
W tym kontekście, upomnienie się przez Prezydenta o pamięć o polskich ofiarach i o niemieckich zbrodniarzach, było jak najbardziej celowe. Zwłaszcza, że coraz częściej i jedni i drudzy są zapominani. A co gorsza, tym pierwszym przypisuje się odpowiedzialność za ludobójstwo dokonane już nie przez tych drugich, czyli Niemców, lecz przez nazistów.
Warto jeszcze odnieść się do podkreślania „apolitycznego” charakteru uroczystości i do deklarowanej w niektórych wypowiedziach przez Dyrektora Piotra Cywińskiego troski o niewikłanie Muzeum w politykę. Pan Dyrektor Piotr Cywiński i media Muzeum niejednokrotnie krytykują pewnych ludzi, tak, pewnych ludzi, a nie pewne zachowania i postawy. Dziennikarz, który głosił, że „znajdzie się komora dla ...” został potraktowany wyrozumiale, inni – nie z tego środowiska – nie mogli liczyć na życzliwość i byli surowo karceni za swoje wypowiedzi. Nawet kłamstwo o „czarnej liście” Kurator Barbary Nowak uznano za ważne i poddano krytyce. Ale już swoisty odpowiednik – uznanie za niegodne żydowskiej młodzieży nieokreślonych polskich muzeów (Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej wymienił Pan Grabowski) przez Yad Vashem i Jana Grabowskiego – nie spotkało się z reakcją, choć posłużyło innym za pretekst do atakowania Polski za, tak to ujmijmy, niechęć do przyznania się do "współudziału".
I ten ostateczny i najważniejszy argument – Ocalali. Gdyby w istocie to Oni (ale wszyscy bez wyjątków, nie wybrani) byli najważniejsi to Pan Karol Tendera nie procesowałby się trzy lata z niemiecką ZDF, aż do swojej śmierci. Proces Pana Zbigniewa Radłowskiego również z ZDF zaczyna dziesiąty rok! Czy ktoś słyszał płynący z „Miejsca Pamięci” donośny głos w obronie tych Ocalałych?
Bo nie słychać go, chyba nie dlatego, że nadal święci tryumfy niemiecka ideologia rasistowska dzieląca ludzi na lepszych i gorszych. Tych, którym należą się odszkodowania i tych, którym się nie należą. Tych, których Zagłada urasta do rangi najważniejszego dramatu w dziejach ludzkości, i tych, którzy nie są godni Pamięci.
Nie są godni, bo byli Polakami. Ostatnio w sposób symboliczny zapomniał o nich w swoim rocznicowym oświadczeniu niemiecki Urząd Kanclerski. Redaktorowi Mazurkowi PMA-B poświęciło sporo uwagi. A tak odpowiedziało na niemieckie zakłamywanie historii:
"To bardzo niepokojące, że w oświadczeniu z okazji rocznicy wyzwolenia Auschwitz nie wspomniano o polskich ofiarach obozu.
W końcu to właśnie dla tej grupy niemieckie państwo stworzyło obóz koncentracyjny Auschwitz na okupowanych terenach Polski. Odpowiedzialne podejście do historycznej dokładności powinno to uwzględniać."
To zwięzłe i grzeczne przypomnienie (bez zbędnych rozważań o niecnych motywach sprawcy i bez reakcji na kłamstwo o pewnej politycznie poprawnej grupie ofiar) nie zmieni faktu, że PMA-B odpowiada za to, że w świadomości społecznej funkcjonują słowa ŚP. Mariana Turskiego "Auschwitz nie spadło z nieba", a nie funkcjonuje odpowiedź jakiej udzieliła na nie Pani Barbara Wojnarowska-Gautier mówiąc, że to Niemcy zbudowali Auschwitz dla Polaków.
Inne tematy w dziale Polityka