Leć, leć cepelinie – mama krzyczała niezadowolona, że znów idę do kolegów.
Nie wiem czy miała jakieś pojęcie o sterowcach.
Leciałem jak na skrzydłach. Tam była wolność i zabawa do zmierzchu.
Piaskownica, zabawy w dźwigi na starej wierzbie, chowany-strzelany…
Ryśku, Heńku i Staszku – ten gołąb, to nasze dzieciństwo.


Komentarze
Pokaż komentarze