Niestety media związane z obozem rządzących już zwariowały. Zamawiają różnego rodzaju sondaże, których celem jest ukrycie postępującego spadku notowań Platformy Obywatelskiej. Dzisiaj Gazeta Wyborcza wyprodukowała coś takiego (CBOS):
PO - 42%
PiS - 18%
SLD - 6% poparcia
PSL - 4%
Czytamy dalej: „Gdyby wybory parlamentarne odbyły się na początku lipca, w Sejmie nie znalazłyby się Partia Kobiet, Samoobrona, Liga Polskich Rodzin (po 2 proc. poparcia) oraz Partia Demokratyczna, Prawica Rzeczypospolitej, Unia Pracy i Unia Polityki Realnej, Krajowa Partia Emerytów i Rencistów (po 1 proc.)."
Sumujemy: 42+18+6+4+3*2+5*1=81
Coś się zatem nie zgadza. Z sondażu wyparowało 19% wyborców. Cud? Nie, to tylko manipulacja.
Odrzućmy przez chwilę te 19% i przeliczmy wyniki partii mnożąc je przez współczynnik 100/81.
Dostajemy wyniki następujące:
PO - 51,85%
PiS - 22,22%
SLD - 7,41%
PSL - 4,94%
+ drobnica
W ostatnich wyborach na Podkarpaciu, PiS otrzymał 48% głosów, PO- 26%. Na ten temat pisałem już w S24. Uzyskanie 30% przewagi PO nad PiS w całej Polsce wymagałoby zatem 60% przewagi PO nad PiS w centralnej i zachodniej Polsce. PO musiałoby wygrywać z PiS 80 do 20 w Poznaniu. Jest oczywiste, że jest to niemożliwe i wskazuje na prymitywną manipulację.
Z jakiego powodu 10% wyborców PiS miałoby przejść do PO? Program im się spodobał? Lepsze garnitury? Czy może plan budowy autostrad i reforma finansów publicznych? Bzdura!
Jak to się robi w praktyce. Klucz tkwi w tych 19%. Są to najprawdopodobniej wyborcy PiS, którzy zostali sprytnie zakwalifikowani przez ankietera (pardon: szefa ankietera) do niezdecydowanych.
Wystarczy zadać 2 pytania: „Którą z partii zdecydowanie popierasz?' oraz „Którą z partii lubisz najbardziej?". Odpowiedzi na drugie pytanie w stylu „raczej PO", „chyba PO" kwalifikujemy jako twardy elektorat PO. Odpowiedzi w stylu: „chyba PiS", "no, raczej PiS" kwalifikujemy jako odpowiedzi niezdecydowanych.
Przeliczmy zatem głosy raz jeszcze (policzmy głosy, kto to powiedział?)
PO 42%
PiS 18+19%=37%
SLD 6%
PSL 4%
+drobnica
Z pewnością jest to bliższe rzeczywistym preferencjom elektoratu.
Zauważmy, że można manipulować również frekwencją wyborczą. W tym „sondażu" udział w wyborach deklaruje 56% wyborców. To mało prawdopodobne, zwłaszcza, że jest to frekwencja z 21/20/2007. Taka mobilizacja elektoratu jest już raczej niemożliwa. Poza tym, ekonomiczne wyczyny Tuska spowodują z pewnością większą absencję.
Najbardziej prawdopodobne jest tez to, że sam wynik PO jest fikcyjny. Nie chciałem analizowac tego scenariusza, aby nie zaciemniać przekazu. W rzeczywistosci poparcie dla PO i PiS jest bardziej zbliżone i niższe.
I tyle, drodzy Peowcy.
Jestem pewien, że wybory za 3 lata nie będą dla Was miłym przeżyciem.


Komentarze
Pokaż komentarze (38)