Sucho, to prawda. Deszcze nie padają od wielu tygodni, pogoda dobra dla urlopowiczów, gorzej dla przyrody. Słyszę, że takiej suszy nie było od sześćdziesięciu lat, przyrodnicy wyszukują przyczyny, meteorologowie szukają frontów atmosferycznych, Kowalscy zacienionych miejsc. Ja z kolei szukam gór, w których od lat nie byłem. I znalazłem w Beskidzie Żywieckim. Wybieram się w tych dniach, póki właśnie jeszcze ciepło, słonecznie i bezdeszczowo. A górski wrzesień, to bez wątpienia najpiękniejszy czas na wędrowanie, mam wciąż w pamięci zeszłoroczny letnio - jesienny wrzesień właśnie i tatrzańskie Rysy od słowackiej strony. Na razie brak mi tatrzańskiego współwędrownika, bo akurat w takie góry nie trzeba wybierać się samotnie, choć szczyty zdobywane w pojedynke najciekawsze i najbardziej wyraziste. To ani Nanga Parbat ani Mt. Everest, więc można by sobie pozwolić na luksus wyłączności. Ale to nigdy za bezpieczne nie jest. W zeszłym roku, lecąc z NY do LA oglądałem z wysokości ponad dziesięciu kilometrów masywy Sierra Nevada i Sierra Madre i aż chęć brała, że można by i tam spróbować. ale to już chyba nie te lata. Pozostały z wielkich gór nasze Tatry i można by powiedzieć - ciesz się chłopie, że i taka gratka ci się wydarza. Obiecuje sobie wrześniowe Tatry, ale nie jestem do końca pewien, czy wyjdą. Niechby.
A teraz najciekawsze, moim zdaniem, wydarzenia ostatnich dni.
Witold Pilecki uznany jest za jednego z najbardziej dzielnych ludzi drugiej wojny. Dał się złapać w ulicznej łapance, aby zostać zesłanym do obozu w Auschwitz, stamtąd uciec i potem zrelacjonować niemieckie ludobójstwo prezydentowi USA. Zamysł się udał, człowiek przeżył, ale jego relacje nie odniosły żadnego skutku. Krótko po wojnie został zamordowany przez "polski sąd", rozstrzelany i do dziś nie wiadomo, gdzie są jego prochy. I jeszcze raz powiem: chcemy znać nazwiska sędziów, prokuratorów i oficera dowodzącego plutonem egzekucyjnym. Poznać z nazwiska ludzi, którzy dopuścili się takiej zbrodni, którym ręka nie drgnęła, kiedy naciskali spust. Bo można tak było zrobić, przykładem pluton egzekucyjny Inki Siedzikówny (pisałem o tym niedawno), który odmówił rozstrzelenia bohaterskiej dziewczyny. Kulka groziła śmiałkom, którzy odmówili strzału. Pilecki natomiast przymierzany jest na Wawel, decyzja należy do kardynała Dziwisza. Sądzę, że krakowski arcypasterz bez wahania podpisze odpowiedni dokument i ten najdzielniejszy z dzielnych spocznie obok polskich królów, marszałka Piłsudskiego i Lecha Kaczyńskiego. Jak mało kto zasłużył na taki pochówek. Trzeba młodym Polakom pokazywać bohaterów nie tylko tych spod Somosierry, spod Tobruku i Monte Cassino, ale także tych, którzy współtworzyli naszą dzisiejszą historie, a których poprzedni reżim chciał wykreślić z polskiej pamięci i zastąpić ich jakimiś nowotkami, bierutami i takimi diabelskimi pomiotami najnowszych polskich dziejów. Ja sądzę, że Komorowski i te wszystkie jego historyczne przydupasy w rodzaju nałęczów i kuźniarów uznają wreszcie, że historia naszego kraju rozwijała się pomyślnie głównie na Zachodzie, zaś wschód był zarazą i siedliskiem Zła. Choć z tym zachodem także nie zawsze było najlepiej i najciekawiej, aby wspomnieć tu o niezaproszeniu polskich oddziałów wojskowych do zwycięskiej defilady aliantów krótko po zakończeniu wojny. Ten brytyjski wyczyn powinien do końca życia być najciemniejsza sojuszniczą plamą dla angoli i wszystkich polskich "przyjaciół" z okresu drugiej wojny. A czy wy angole zdajecie sobie sprawę, że gdyby nie polscy piloci w czterdziestym roku, to by wasza wysepka europejska zniknęła z mapy, bo by was niemcy wystrzelali co do jednego i tyle by was było. A potem te same angole nas olali i nawet po wojnie, kiedy nie było żadnego zagrożenia życia, nigdy się za Polską nie stawili.
A polscy żołnierze w amerykańskiej armii nadstawiali głowy na wojnie z japończykami, na Hawajach (ile tam, w memoriale morskim w Honolulu polskich nazwisk na zatopionym, ale pozostawionym jako pomnik pancerniku "Arizona"), na wszystkich frontach europejskich i w każdym zakątku kuli ziemskiej. Posłużę się tu norwidowskim: "Przeszłość to jest dziś, tylko cokolwiek dalej". I to "dalej" coraz bardziej nam się oddala i za chwilę zapomni się o tym wszystkim. Już nie pamiętam kto to powiedział, ale to bardzo mądre zdanie: "Narody, które tracą pamięć, tracą tożsamość"
A na naszej polskiej wyspie zielonej, która nie wiedzieć czemu ma kolor czerwony, głupota ludzka i bezrozumność osiągają swoje szczyty.Już nie mówie o ambergoldzie i tuskowych przekretach i złodziejstwach rodzinnych i państwowych, bo to temat na długie dysertacje. Częste są ostatnio awarie małych samolotów, co może budzić pewne obawy, choć tego rodzaju zdarzenia częste są na wszystkich lotniskach i niebach świata. Nie wiedzieć natomiast czemu, u nas zwykle pojawia się to w kpiarskim kontekście brzozy smoleńskiej. Zastanów się, jedna i druga dziennikarska pało, że to ani dowcipne, ani mądre. Po prostu chamskie i nieprzystające do tragedii narodowej, której skutki odczuwać będziemy przez całe dziesięciolecia.To są odpryski wystawiania na pierwszą linię ludzi pokoju wojewódzkiego, głupca i pyszałka, który dla wielu ludzi stanowi wzorzec zachowań, dobrego smaku, ciętego humoru. Oczywiście, niech sobie będę tego rodzaju programy w stacjach telewizyjnych, o tańczących amatorach i śpiewających cudeńkach, niech rozbawiają widownie strojem, miną, zachowaniem, tekstem. Ale niech to wszystko nie stanowi polskiego wzorca wychowawczego, mentalnego, obywatelskiego. Kiedyś jednak bywało lepiej, a jeżeli nie lepiej, to każdym razie inaczej. Kiedyś byli Kobuszewski, Młynarski, Michnikowski, a gdy ich brakło, to pojawiły się tańczące gwiazdki, jacyś jąkający się faceci, a Malicki jakby na stałe zniknął z ekranu. I co, nie powróci już nigdy? Zalewa nas telewizyjna tandeta i miernota, te jąkające przygłupy stały się miernikiem polskiego humoru, wyznacznikiem dobrego smaku, wyrocznią w sprawach komedii. A mnie wciąż w pamięci spektakl satyryczny o ciętym i chciałoby się powiedzieć wykwintnym humorze - "Rozmowy przy wycinaniu lasu". A powtórzcie to kiedy jeszcze, zamiast tych tańczących dziwadeł i humorze, chciałoby się powiedzieć przez ch.
Moim czytelnikom pięknie dziękuję za przesłane listy i zapraszam nadal do współredagowania. Niektóre uwagi chętnie wykorzystuję.
263
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (1)