didaskalia: https://odpowiedzialnypoznan.pl/aktualnosci-poznania/aktualnosci/list-szykanowanego-historyka
Politycy po obu stronach barykady często wchodzili w spór z prof. Stanisławem Żerką i pewnie nie raz popularnego politycznego komentatora próbowali utemperować. Nikt w tej kwestii nie posunął się jednak tak daleko jak obecna władza. Publikujemy list wieloletniego pracownika Instytutu Zachodniego w Poznaniu, który powstał w odpowiedzi na próby zdyscyplinowania go i groźby utraty pracy płynące w jego kierunku z obozu rządzącego. Przy okazji jest to także świadectwo tego, jak wygląda kontrola kluczowego dla polskiej polityki międzynarodowej ośrodka analitycznego ze strony obecnego rządu.
...
Poznań, 27 grudnia 2025 r.
prof. dr hab. Stanisław Żerko
Dyrektor Instytutu Zachodniego w Poznaniu
Pan dr hab. Michał Nowosielski
Szanowny Panie Dyrektorze,
zgodnie z Pańskim życzeniem odpowiadam na Pana pismo z 19 grudnia 2025 r., dotyczące moich wpisów na twitterze. Na wstępie zaznaczę, że mój stosunek formalnoprawny względem IZ uległ swoistemu zawieszeniu ze względu na to, że od 1 września 2025 r. przebywam na rocznym urlopie bezpłatnym. Mam wszelkie prawa z tej sytuacji wynikające, ale ograniczone/zawieszone obowiązki. Niemniej zdaję sobie sprawę, że jest Pan z mojego powodu nękany przez rządzących. Współczuję, choć to nie ja w gruncie rzeczy jestem winien Pańskiej sytuacji.
Rozumiem, w jak trudnym położeniu znajduje się Pan jako dyrektor Instytutu Zachodniego pod obecnymi rządami. Wiem, jak na ogół mściwi i z gruntu źli są to ludzie. Ze swym nihilistycznym stosunkiem do prawa i praworządności łamią i w tym przypadku wszystkie regulacje wynikające z tego, że IZ nie podlega KPRM, gdyż KPRM sprawuje nad IZ jedynie nadzór. Nikt nie ma prawa zmuszać Pana do „zrobienia porządku” z zatrudnionym w Instytucie profesorem, znanym z ostrych wypowiedzi krytykujących obóz rządzący.
Moja aktywność publicystyczna była źródłem Pana kłopotów już za poprzednich rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy w 2011 r. musiał Pan nałożyć na mnie karę służbową po opublikowaniu przeze mnie artykułu na łamach „Rzeczpospolitej” (karę anulowaną później przez Komisję Dyscyplinarną IZ). Kolejny mój artykuł w „Rzeczpospolitej” miał dla mnie konsekwencje bardziej przykre osobiście: kilkoro zaciekłych zwolenników Platformy w Instytucie (w tym członkowie wielkopolskiego wyborczego komitetu poparcia dla B. Komorowskiego) napisało wiernopoddańczy list do władz, „odcinający się” ode mnie. Następnie chciano poddać mnie ostracyzmowi, bym nie wytrzymał atmosfery zaszczuwania i sam zwolnił się z Instytutu. NN, inicjatorka tej akcji, napisała mi jeszcze po latach otwarcie, że „piekło” wtedy mi „się jak najbardziej należało”. Po odsunięciu PO od władzy starałem się oddzielić to grubą kreską, choć tamtą akcję nadal wspominam z autentycznym obrzydzeniem i dziś sam się dziwię, że nie zapłaciłem za to załamaniem nerwowym.
W okresie rządów PiS, które także krytykowałem publicznie (i to ostro), dyrektor IZ dr Justyna Schulz nie podjęła wobec mnie jakichkolwiek czynności służbowych. Dochodzące do niej słowa niezadowolenia ówczesnych władz przekazywała mi w formie życzliwej, biorąc mnie w obronę wobec naszych „nadzorców” z KPRM. Wiem też, że ujmował się za moim prawem do swobody wypowiedzi ówczesny przewodniczący Rady IZ, prof. Zdzisław Krasnodębski. Sam Pan widzi różnicę.
Po tym wstępie przejdę do Pańskich zarzutów.
Nie porównywałem wicepremiera i ministra obrony narodowej Kosiniaka-Kamysza do syryjskiego dyktatora. W moim niewinnym, żartobliwym wpisie chodziło mi wyłącznie o zewnętrzne podobieństwo obu tych postaci, która to okoliczność jest przedmiotem memów w Internecie od ponad 10 lat. Autorzy donosu na mnie do Pana, tj. młodzieżówka PSL, odznaczać się muszą nienachalną inteligencją, ale za to dużym fanatyzmem, by doszukać się w moim tweecie treści obrażających ich pryncypała, tj. prezesa PSL. Nie bez powodu – zamiast pozwać mnie do sądu – młodzieżowi aktywiści wybrali drogę wywarcia nacisku na mojego pracodawcę, czyli na Pana. Osobno zaznaczę, iż inkryminowany żart opublikowałem, gdy już przebywałem na rocznym urlopie bezpłatnym. Nie ma w tym żarcie niczego nagannego.
Drugi Pański zarzut wymaga bardziej rozwiniętego komentarza. Muszę stwierdzić bez fałszywej skromności, że mój profil nie bez powodu cieszy się dużą popularnością, uchodzi za wartościowy i interesujący. Owszem, dominuje w nim żart, ironia, szyderstwo i oczywiście polityka. Piszę w nim jednak także o literaturze pięknej, naukowej, popularnonaukowej, o filmie i muzyce. Upowszechniam również treści związane z Instytutem Zachodnim. Mam nadzieję, że Pan docenia ten ostatni wątek mojej aktywności.
Raczy Pan zwrócić uwagę, że media społecznościowe rządzą się swoimi prawami, odmiennymi od tekstów publicystycznych. Owszem, oprócz wpisów przemyślanych zdarzają się także napisane w emocji, jako reakcja na zachowania lub wpisy podłe lub jako takie przez autora oceniane. W moim przypadku jest to zapewne promil promila wszystkich moich wpisów.
Na rzecz wprowadzenia wulgaryzmów do życia publicznego występowały w ostatnich latach środowiska akademickie związane z obozem obecnie rządzącym oraz politycy PO pokroju obecnego rzecznika rządu, osławionego A. Szłapki. „Jebać” i „wypierdalać” znalazły się w ustach także profesorów, którzy (które) twierdzili (twierdziły), że sytuacja uzasadnia, a nawet wymaga zaostrzenia języka, bo „to jest wojna”. Mogę służyć licznymi cytatami. Redakcja skrajnie antypisowskiej „Gazety Wyborczej” rozwinęła wręcz całą akcję promującą wulgaryzmy pod hasłem „Wesprzyj WYPIERDALAĆ”. Jeśli ktoś z tego obozu mnie teraz atakuje, bo incydentalnie rzucę tzw. cięższym słowem, jest zakłamanym hipokrytą.
Przyznam, że sięganie po słownictwo, którym chętnie posługuje się obóz okołoplatformerski, było przeze mnie niekiedy – na zasadzie absolutnego wyjątku – stosowane z rozmysłem, jako element wyrazistej ekspresji. Słowo uznawane za „ciężkie”, starannie wkomponowane i używane rzadko, jest środkiem stylistycznym wywołującym uśmiech u ludzi inteligentnych. Nie bez powodu mój profil na twitterze cieszy się dużą popularnością także u wielu osób publicznych.
Mój styl aktywności w medium społecznościowym miał jednocześnie podkreślić, że osoba z tytułem naukowym ma takie same prawa, jak inni. Udało mi się pokazać, że to niekoniecznie jest nadęty i nudny typ, z namaszczeniem powielający komunały. Tak więc nie stronię od ostrych opinii, m. in. w celu wykazania, że wbrew stereotypom także profesor potrafi niekiedy w dosadny sposób „odwinąć się” lub dość dosadnie skomentować zjawiska i zachowania jego zdaniem podłe. Mnie obelgami i wulgaryzmami obrzucają na twitterze profesorowie prorządowi. Do głowy mi natomiast nie przyszło szukać zemsty poprzez donoszenie do ich przełożonych.
Powszechnie wiadomo, że moje tweety mają charakter prywatny. Pisałem je z konta, w którego opisie nie ma ani nie było nigdy słowa, że pracuję w Instytucie Zachodnim. Niemniej w dniu, w którym otrzymałem Pana pismo, zastosowałem się do Pana życzenia. Cenię sobie bardzo, że zostało ono wyrażone w formie stanowczej, ale i wobec mnie życzliwej. Skasowałem zatem kilka może zbyt ostrych wpisów. Zaznaczyłem w nazwie mojego profilu, że nie wyrażam stanowiska IZ. Dodać muszę, że tylko ktoś nierozumny mógłby sądzić, że wypowiadam się w imieniu Instytutu Zachodniego. Pana prośba, którą spełniłem, chyba jednak ośmiesza IZ i jest kontrskuteczna, co widać po reakcjach publiczności. Nikomu w Akademii Marynarki Wojennej, w której pracuję od 14 lat, nie przyszło do głowy, że moje komentarze na twitterze nie są prywatne i że mogą być kojarzone z AMW. Niestety nie sądzę, że osoby, które Panu czynią z mojego powodu absurdalne zarzuty, pójdą po rozum do głowy.
Nawiążę do Pańskiej uwagi o eskalowaniu napięć politycznych. Napięcia eskaluje otóż obóz obecnie rządzący, jego media (w tym „publiczne”) i jego zwolennicy, również liczni przedstawiciele świata akademickiego. Także niektórzy skrajnie antypisowscy profesorowie. Jaskrawym tego przykładem jest fala agresywnych i obraźliwych wystąpień wobec głowy państwa. Piszę to nie tylko jako członek wyborczego honorowego komitetu poparcia dla K. Nawrockiego, ale też jako zwykły obywatel.
Muszę stanowczo zaznaczyć, że będę dochodził moich praw w przypadku ich ograniczania, powołując się na ustawę, statut i regulamin pracy IZ, a także na zapis w ustawie o IZ (art. 4.), że „w sprawach nieuregulowanych niniejszą ustawą do Instytutu stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące instytutów badawczych”.
Jesteśmy ludźmi dorosłymi i wiemy doskonale, że gdybym wyszydzał opozycję i znienawidzonego przez obóz rządzący prezydenta RP, nie byłoby żadnych interwencji u Pana. Nie chcę jednak, by Pan miał z mojego powodu kolejne kłopoty ze strony KPRM i polityków obozu obecnie rządzącego. Jedynie w tej formule mogę zadeklarować, że postaram się nie narażać ani Pana, ani Instytutu Zachodniego na dolegliwości ze strony władzy. Skoryguję więc znacząco swój styl wypowiedzi i nadludzkim wysiłkiem woli zrezygnuję z „męskiego słowa” komentując najpodlejsze zachowania. Nie dam więc formalnych powodów, by rządzący mścili się na Instytucie. Krytykować ich jednak będę nadal.
Przykro mi, że jest Pan nękany z mojego powodu. Będę podkreślał nieustannie, że jedynie korzystam z przysługujących mi praw. Może też Pan liczyć, że gdyby zaszła taka konieczność, a Pan wyraziłby taką wolę, wykorzystam wszystkie moje możliwości, zwłaszcza w mediach, by wesprzeć Pana. Może Pan też liczyć na poparcie opinii publicznej.
Łączę wyrazy poważania
PS Jestem cokolwiek zafrasowany, że w obozie rządzącym Instytut Zachodni może być kojarzony głównie z moją aktywnością.
...

Donos złożyła młodzieżówka PSL pod wodzą Jakuba Stefaniaka
- sekretarza Stanu w Kancelarii Premiera, członka rady naczelnej PSL
"porównał wicepremiera do dyktatora, młodzi ludzie napisali na niego skargę"
...
PS1.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_%C5%BBerko
X (d. twitter) profesora Żerko: https://x.com/StZerko
"Zawodowo zajmuję się martwymi Niemcami"
Niemcoznawstwo – dyscyplina naukowa obejmująca politologiczną, filologiczną, historyczną i kulturową wiedzę o krajach niemieckojęzycznych, powstała w historiografii polskiej po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku.
PS2.
https://poznan.tvp.pl/79276475/stanislaw-zerko-instytut-zachodni-w-poznaniu-obrazliwe-wpisy
PS3. Iwasiów-Żuchowski
Prof. Żuchowski w2020 zrezygnował z członkostwa protestując przeciwko publicznej wypowiedzi członkini Rady prof. Ingi Iwasiów, oświadczył: „nie akceptuję wulgarności i chamstwa w życiu publicznym, a takim było wystąpienie prof. Iwasiów 23 października na wiecu w Szczecinie. Nie chcę uczestniczyć w obradach, podejmować kolegialnych decyzji, jeżeli w Zespole Humanistycznym są profesorowie, którzy wypowiadając się publicznie, używają języka rynsztokowego. Nie rozstrzygam, czym spowodowana jest koprolalia pani profesor Iwasiów, czy zaburzeniami chorobowymi, czy brakiem wychowania, ale według mnie takie zachowanie zarówno uwłacza etosowi profesora, jak i szkodzi wizerunkowi RDN”
https://www.gosc.pl/doc/7651996.Zly-precedens
https://wpolityce.pl/polityka/603102-koniec-wolnosci-slowa-nie-tylko-na-uniwersytecie
-
Inne tematy w dziale Technologie