Zamierzam ograniczać na swoim blogu ilość wpisów nt. katastrofy Tu-154M. Po co dawać pożywkę kaczystom. Może jeszcze coś napiszę przy ukazji ogłoszenia ustaleń końcowych przez fachowców z prokuratury wojskowej, natomiast na chwilę obecną nie ma sensu.
Za to pozwolę sobie na małe podsumowanie wiedzy odnośnie tego wypadku lotniczego.
Samolot Tu-154M niedawno po remocnie także wszystko sprawne, nic nie stuka, nic nie puka.
Przygotowania do lotu przeprowadzone po łebkach przez pilotów. Nie posiadają także kompletu wymaganej dokumentacji. Nie wiadomo nawet czy dostatecznie znają instrukcję samolotu.
Start z lotniska Warszawa-Okęcie z opóźnieniem. Lot na co dzień nieczynne, zamknięte, dawne na wpół-polowe lotnisko wojskowe Smoleńsk-Siewiernyj.
W trakcie przelotu nad Białorusią informacje o pogarszającej się pogodzie nad Smoleńskiem.
Mimo tego i mimo lotu o charakterze VIP piloci wkraczają w rosyjską strefę powietrzną skłaniając się do lądowania (Smoleńsk jest tuż przy granicy z Białorusią). Przy okazji pokazują się braki w wiedzy odnośnie lądowisk zapasowych.
Pada zdanie: ,,Nie ma jeszcze decyzji prezydenta". Piloci nie są asertywni, a i pewnie pamiętają zmieszanie z błotem pilota przez PiSowców obecnych na pokładzie (także obecnych w tym locie) w trakcie lotu prezydenckiego do Gruzji 2 lata wcześniej, gdy pilotowi oberwało się za to, że poleciał zgodnie z planem, a nie według nacisków.
Jest gęsta mgła. Piloci schodzą do lądowania. Zwalniają, wypuszczają klapy, podwozia, schodzą do wysokości decyzji oraz przekraczają ją nadal obniżając kurs. Wypatrują lotniska.
Zamiast lotniska zauważają ziemię, krzaki, ogródki działkowe, łakę. Próbują odejść w autopilocie na co maszyna nie reaguje. W ostatniej chwili (zauważyli grunt i drzewa wyłaniające się zza mgły) ręcznie zwiększają moc i próbują podnieść samolot, ale nie udaje się (mimo zwiększenia wysokości o parę metrów), bowiem wcześniej samolot przywala w brzozę oraz inne drzewa. Tym samym traci część skrzydła. W wyniku tego dokonuje się obrót samolotu dookoła własnej osi. Samolot do góry kołami przywala z impetem w lasek kilkaset metrów od płyty lotniska.
Samolot rozypuje się na wiele części. Wszyscy podróżni giną od razu na miejscu w wyniku przeciążeń i rozległych wielonarządowych obrażeń.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)