Tomasz Sakiewicz z wykształcenia jest psychologiem klinicznym. Tym sposobem nawiązuję do tematu tego wpisu.
Uważam bowiem Sakiewicza za polityka PiS, tyle, że rzuconego na odcinek medialny. Te jego wyrażenia nawet w zwykłych wypowiedziach w stylu ,,ani rubla, ani cnoty'', albo do dziennikarzy innych mediów - ,,zdrastwujtie!'' itd. pokazują tylko jak antyrosyjsko nacechowaną mają retorykę. Do tego oczywiście stek antyrosyjskich tekstów swoich czy innych dziennikarzy tzw. ,,Gazety Polskiej''.
Oczywiście ta antyrosyjskość bucha także z pisowskich ław sejmowych, na czele z Kaczyńskim i Macierewicz. Macierewicz co otwarcie nawołuje o wojnie z Rosją. Co do Kaczyńskiego, to ciekawe, że w trakcie wyborów prezydenckich po katastrofie Tu-154M wystosował umiarkowany apel do Rosjan. Później jednak wrócił do tekstów w stylu kondominium itd. Cóż, pokazuje to, że antyrosyjskość pisowska to w dużej mierze zwykły element gry politycznej. Niekoniecznie z korzyścią dla samych Polaków.
Ten pisowski element założeń politycznych bazujący na niewiedzy swojego elektoratu, który albo dalej żyje w swoim świecie, gdzie nadal istnieje Związek Radziecki, albo z powodu innych powodów antyrosyjski. Tu mnie rozwalił raz tekst porównujący Rosjan do Hunów i wzywający przed ich obroną.
Niezła jest też Anna Fotyga, co to będąc ministrem spraw zagranicznych nie chciała przyjąć urodzinowego bukietu kwiatów od szefa dyplomacji Federacji Rosyjskiej.
I tak możnaby wymieniać jeszcze trochę. Zbliżając się do podsumowania napiszę tak - rządy w takim stylu byłyby szkodliwe dla samej Polski. Prawda jest taka, że tak jak Polska potrzebuje z jednej strony współpracy z Niemcami, tak z drugiej strony z uwolnioną już od komunizmu Rosją. Reszta to szczegół.
P.S. A poza tym uważam, że już nigdy więcej rządów Kaczyńskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)