Gdy powiedziano mi, że Przemysław Tytoń będzie bronił karnego, to w sercu i modlitwie wpierałem go z całych sił. Ogromna ulga, gdy dowiedziałem się, że obronił. W duchu dziękowałem Ojcu Świętemu, bo głęboko wierzę, że pomagał mu w tym momencie - pisze na swoim blogu kardynał Dziwisz.
Dziś od rana myślę już o wtorkowym meczu z Rosją. Potrzeba będzie nie tylko siły, waleczności, ale i chyba Opatrzności Bożej. Zwłaszcza po tym, co Rosjanie pokazali w meczu z Czechami
Kościół katolicki dalej ciągnie swoje herezje. Nie wiem co ma opatrzność boża do rozgrywania jakiegoś meczyku. Czy są jakieś granice, przed którymi purpuraci się nie posuną, dla chęci budowania swojej własnej popularności? Pogańska obyczajowość, byle tylko próbować zagarnąć sympatię pospólstwa w ten jakiś okraczny sposób. Co następne? Na cześć tego, że ze stolicy można dojechać do Rzymu cały czas autostradą beatyfikowanie Sławomira Nowaka, a na dodatek namalowanie wizerunków Jezusa co parę kilometrów na autostradzie? Żałosne.


Komentarze
Pokaż komentarze