,,05.10. Teheran - Kombatanci, potomkowie żołnierzy, a także przedstawiciele pokolenia dzieci, które wydostały się wraz z Armią Andersa z ZSRR, uczcili w piątek w Teheranie 70. rocznicę ewakuacji Armii Polskiej ze Związku Radzieckiego do Iranu.
Na uroczystości na polski cmentarz Dulab przyjechało około stu osób z Warszawy oraz z Londynu. Wśród nich byli też tacy, którzy mogli zobaczyć groby swoich bliskich pierwszy raz.
P.o. kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Stanisław Ciechanowski przypominał podczas uroczystości rocznicowych, że ani generałowi Władysławowi Andersowi, ani tysiącom naszych rodaków nie było już dane ujrzeć wolnej Polski.
"Ale dziś ta wolna Polska przychodzi w pielgrzymce do grobów tych, którzy do niej zdążali, tych, którzy spoczywają na gościnnej irańskiej ziemi. Wolna Polska oddaje hołd rodakom, którzy zmarli z wycieńczenia, z głodu, przez epidemię, a ich marzeniem było jeszcze raz zobaczyć ojczyznę" - mówił Ciechanowski.
Jak zaznaczył, Iran był dla naszych żołnierzy, a także dla tułających się z nimi cywilów, bramą do wolności. Dziękował Irańczykom za pomoc i zapisanie przez nich pięknej karty światowego humanitaryzmu. Podkreślił, że szczególnie dla polskich sierot kraj ten był właściwie jedynym ratunkiem przed śmiercią głodową w Związku Sowieckim.
"Ileż w tych Polakach, którzy dotarli do Iranu, było optymizmu i wiary, ileż nadziei, że wreszcie wojenna tułaczka się skończy, wojenna gehenna okaże się zwycięstwem wolnej Rzeczypospolitej. Nie wszyscy jednak dotrwali. Dziś nad grobami naszych rodaków mówimy, że wasze męczeństwo nie poszło na marne. Polska nie zapomina o swoich bohaterach" - pokreślił Ciechanowski.
Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert zwracał uwagę, że Iran leży 4370 km od Polski, ale 70 lat temu tysiącom Polaków wydawało się, że stąd do ojczyzny jest znacznie bliżej niż z Syberii czy z Kazachstanu.
Pułkownik Edmund Brzozowski, który do Iranu trafił jako 22-latek, mówił dziennikarzom, że dla niego wizyta w Iranie to bardzo wzruszający powrót. "Przypomina się moment wyjścia z domu niewoli, z Rosji Sowieckiej, do wolnego kraju" - podkreślił.
Wspominał, że polscy żołnierze zaraz po tym, gdy trafili z Rosji Sowieckiej do Iranu, byli rozbierani, goleni, myci i ubierani w nowe mundury.
Opowiadał, jakim rarytasem dla ewakuowanych z ZSRR były jajka, niejedzone przez niektórych od lat. "Chłopacy biegali po plaży i śpiewali: jajca będą, jajca będą. Odczuwaliśmy wtedy jeszcze głód i niedożywienie. Jak się rzucili w końcu na te jajka, to się z tego aż pochorowali" - mówił z uśmiechem ponad 90-letni dziś mężczyzna.''
Źródło: PAP
Niech Bóg ma Iran i Irańczyków w opiece.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)