Poseł Maks Kraczkowski, a za nim reszta kaczystów podniosła wielkie halo, że niby ostatnie wybory mogły być sfałszowane oraz jakoby mogli w nie ingerować Rosjanie. Kłamstwa pisowskich oszołomów zostały jednoznacznie zdementowane, co należy podkreślić.
Wypowiedź specjalisty Romualda Drapińskiego, wicedyrektora zespołu prawnego i org. wyborów w Krajowym Biurze Wyborczym:
Pomieszano tu dwie sprawy: rejestrację adresów IP i podsieci z kwestią własności tych adresów oraz ich zarządzaniem. Wybory oparte są na dokumentach papierowych podpisanych przez członków 25 tysięcy obwodowych komisji. Oni przekazują wyniki w swych komisjach w formie papierowej i elektronicznej, w tej ostatniej formie plików podpisanych certyfikatem, czyli zaszyfrowanym podpisem. Dane te spływają do 41 komisji okręgowych. Gdyby ktoś zmienił choćby jeden bit w tych plikach, natychmiast byłoby to odnotowane. Ponadto w każdej chwili każdy może sprawdzić, czy dane na papierze zgadzają się z danymi elektronicznymi.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)