Wygrali. Komuniści podczas wyborów samorządowych w Czechach i Morawach. A dokładnie Komunistyczna Partia Czech i Moraw zajęła drugie miejsca tuż po CzSSD, z którą zresztą nie da się obecnie wykluczyć ewentualnej koalicji, jeżeli wybory samorządowe przełożyłyby się wynikami na wybory ogólnopaństwowe.
Butni łże-liberałowie pewni w swój ład nawet nie spodziewają się możliwości nawrotu komunizmu w Europie. Podczas gdy widmo komunizmu nie opuściło do końca tej części świata. Owszem, tacy PiSowcy obawiają się komuny, tyle tylko, że te oszołomy w swej niechęci do wschodniego sąsiada stawiają znak równości Rosja = ZSRR i nic więcej wiedzieć im na ten temat nie trzeba. Gdy tymczasem komunistyczny płomień może wybuchnąć wszędzie. Przy okazji pozwolę sobie ponowić swój apel ws. podpisania paktu antykomunistycznego przez kraje europejskie i śródziemnomorskie (oprócz Izraela, bo z nimi nie warto czegokolwiek podpisywać). I w takim przypadku, gdyby w jakimś z krajów-sygnatariuszy doszło do przejęcia władzy przez komunistów, sąsiadujący członkowie układu zobowiązani byliby do odsunięcia ich od rządów. Republika Czeska jest krajem mniejszym od Polski. Doświadczenie historyczne pokazuje jednak, że np. mała aleksandryjska Macedonia była w stanie pokonać imperium Dariusza III. A ponadto wachlarz broni komuchów jest szeroki i nie obejmuje jedynie armii.
Skąd ten alarm? W przypadku komunistów lepiej chuchać na zimne i wesprzeć zduszenie ich w zarodku, bo z czasem może okazać się, że już nie ma tego czasu i na stosowną reakcję jest za późno.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)