0 obserwujących
7 notek
8040 odsłon
  1335   0

Śmierdzący problem czy śmierdząca sprawa ?

   Gdy zadzwoniła do mnie mieszkanka małej miejscowości położonej nieopodal Tarnowa byłem przekonany, że jest to dość błahy problem, ot zwykłe działanie utrudniające życie mieszkańców. Ze względu jednak na fakt, iż problem dotyczył środowiska, a ochrona środowiska naturalnego jest jednym z celów statutowych naszych organizacji nie zlekceważyliśmy sprawy, ale spodziewając się, że sprawa ma jedynie wymiar lokalny, nie braliśmy zupełnie pod uwagę, że przy okazji uda nam się obnażyć słabość działania naszego systemu ochrony środowiska i poznać kulisy innych spraw.

Ale przejdźmy do rzeczy. Gdy wraz z prezesem fundacji „Zmieńmy Świat” udaliśmy się na miejsce tj. do Wojnicza, dowiedzieliśmy się od mieszkańców, a także od sołtysa Więckowic (będącego również radnym Miasta Wojnicz), że pewnego dnia (7 maja 2014 r.) w miejscu w którym zieleniło się niedojrzałe jeszcze zboże przyjechał ciężki sprzęt w celu wykopania dołów do których później zrzucone zostały odpady, które następnie zostały zasypane ziemią. W trakcie wożenia tych odpadów zniszczone zostały pod ciężarem samochodów je wożących drogi dojazdowe. Ze złożonych odpadów wydobywał się fetor (który czuć było w odległym o 2 km rynku w Wojniczu), więc w celu jego „zneutralizowania” miejsce w którym złożone odpady zostało pokryte wapnem. Według informacji które udało nam się ustalić w grę wchodziło złożenie w tym miejscu ok.400 ton odpadów niewiadomego pochodzenia. Jednocześnie okazało się, że w sąsiadującej z miejscem złożenia odpadów zaczął chorować drób. Mieszkanka o której mowa na początku ze względu na uciążliwość spowodowaną fetorem wydobywającym się z miejsca w którym złożone odpady, a także w związku z faktem, że zaczęły padać pierwsze sztuki drobiu, zaczęła szukać pomocy i informacji w miejscu, w którego bezpośrednich kompetencjach jest zajęcie się tą sprawą, tj. w Urzędzie Miasta Wojnicza.

tarnowska.tv/aktualnosci/czytaj/3208,smierdzacy-problem-w-wojniczu.html

Nasze prawo bowiem skonstruowane jest w ten sposób, że jedynymi , którzy mogą w sposób formalny zająć się tą sprawą, są organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną środowiska oraz jednostki samorządowe. Ze względu na to, że większość osób nie wie gdzie można szukać wspomnianych organizacji kieruje swoje kroki do Urzędów miast lub gmin. Jednakże nie robi tego w sposób formalny poprzez złożenie pisma, na które dany urząd ma obowiązek odpowiedzieć, ale po prostu idąc do urzędu.

Tak więc, jeżeli urząd nie chce zająć się sprawą z takiego lub innego powodu, np: w przypadku gdy wiedza urzędników nie jest odpowiednia lub powiązania towarzysko-biznesowe są wystarczająco mocne, a monitoring powietrza, czy wody nie wykaże znacznych odchyleń od normy, a mieszkańcy nie są wystarczająco zdeterminowani, to de facto parafrazując słowa, które padły w trakcie sprawy korupcji w urzędzie miasta Tarnów, w danej miejscowości z odpadami możemy zrobić wszystko. Komu i czemu ma to służyć, jakie m.in. w grę wchodzą odpady i ile można na tym „zarobić”, mam nadzieję, że z czasem się dowiemy.

Minęło już wiele czasu od momentu wejścia w życie ustawy o odpadach, której zadaniem było uporządkowanie gospodarowania nimi. Ale gminy w głównej mierze skupiły się nie na stworzeniu systemu dzięki któremu uda się zapanować nad odpadami, ale tym jaką stawkę ustalić dla mieszkańców i w konsekwencji jeżeli ktoś umiejętnie „rozegra” sprawę odpadów, to zarabia na tym niemałe pieniądze, a urzędnicy na wnioski i sugestie mieszkańców rozkładają ręce. W konsekwencji do urzędu marszałkowskiego nie trafiają odpowiednie sprawozdaniu lub do prokuratury nie wpływają odpowiednie wnioski o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Wróćmy jednakże do przypadku od którego zaczęliśmy. Wielkość odpadów, która wchodziła w grę wzbudziła nasze podejrzenie, że nie jest to odosobniony przypadek i mieliśmy rację, okazało się, że nasze podejrzenia są w pełni uzasadnione.

Po pierwsze okazało się, że nie jest to jedyny tego typu przypadek w okolicy, a co ciekawe w tego typu działania zaangażowane jest kilka firm z Wojnicza jedną z nich jest Gospodarstwo Rolne (które zakopało opisane powyżej odpady), kolejną „Goldan” Sp. z o.o., a jeżeli poszukalibyśmy w okolicy firm znalazłoby się jeszcze parę. Po drugie bazując na oświadczeniu otrzymanym przez bohaterkę artykułu od Burmistrza Miasta Wojnicz przedstawione zostały mu (Burmistrzowi) dokumenty przez właściciela ww. Gospodarstwa Rolnego (tj. Karola Rzepę) dokumenty potwierdzające, że odpady pochodziły z Tarnowskiej Grupowej Oczyszczalni Ścieków, czy jest to prawda? - powinno okazać się w trakcie postępowania, które powinno zostać niebawem podjęte przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ). Czy kontrola WIOŚ coś da, czy okaże się, tak jak w przypadku kontroli interwencyjnej przeprowadzonej (przez WIOŚ) w 2012 roku w Gospodarstwie Rolnym p. Rzepy, że w kwestii „poprawy przestrzegania przepisów prawa w obszarze gospodarki odpadami ze szczególnym uwzględnieniem ograniczania występowania tzw. "szarej strefy"”, że wynik kontroli będzie „bez uwag”. Liczymy jednak, że nadzór ze strony Głównego Inspektora Ochrony Środowiska o który wystąpiono umożliwi nam poznanie wszystkich faktów.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale