Odliczamy dni przed długo oczekiwaną wizytą prezydenta Baracka Obamy w Moskwie zaplanowaną na 6 lipca. Eksperci przypuszczają, że po tym jak zawiodły nadzieje związane z “dyplomacją resetu”, jej tezy są teraz przedmiotem dyskusji wewnątrz think tanków w Waszyngtonie. Czy będzie to przełom we wzajemnych stosunkach i podstawa nowych strategicznych układów zbrojeniowych? Czy raczej wyłącznie wymiana symbolicznych gestów, które pozwolą każdemu z przywódców odejść z tymi samymi nadziejami, z którymi przystępowali do spotkania?
Choć zawsze istniał w rosyjskiej polityce ostry podział wewnętrzny, wojna wzmogła się znacznie w ostatnich tygodniach. Zaczęło się od tekstu Andrieja Piontkowskiego, który wyraźnie sugerował, że ważne postacie w Rosji i Stanach Zjednoczonych motywują wyłącznie osobiste związki finansowe z Kremlem. Potem mieliśmy dramatyczny odzew na koncepcje opublikowane w Washington Post przez Lwa Gudkowa, Igora Kljamkina, Grigorija Satarowa i Lilię Szewcową. Niecałe 24 godziny po publikacji artykułu pojawiła się odpowiedź Anatola Liewiena, wydrukowana w The National Interest i zatytułowana “Rosyjscy limuzynowi liberałowie”, w której osobiście zaatakował kilku z wymienionych powyżej autorów.
Spotkałem się z Piontkowskim by uzyskać do niego komentarz do całej sprawy, wkrótce opublikujemy na tym blogu fragmenty jego wypowiedzi.
Nie mam pojęcia jak ta sytuacja się skończy ani kto (jeśli ktokolwiek) będzie zadowolony z efektów lipcowych spotkań. Jestem za to pewien, że postępujące rozbicie waszyngtońskiej elity politycznej w kwestii Rosji musi sięgnąć dna, zanim zobaczymy postęp.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)