Robert Amsterdam Robert Amsterdam
63
BLOG

Zapach rosyjskiej kampanii o poranku

Robert Amsterdam Robert Amsterdam Polityka Obserwuj notkę 7
putin%20rada%20panstwa2.jpgUwielbiam ten słodki zapach kampanii wyborczej o poranku… Rosyjskie elity polityczne wchodzą na pole minowe antyzachodniej retoryki. Ich pełne pychy głosy wydają się wystarczająco donośne, by zagłuszyć przed własną opinią publiczną fakt pozbawienia jej podstawowych praw wyborczych.

Ultranacjonalista Dimitrij Rogozin „bokser” wysłany prze Rosjan do NATO, zaczął w tym tygodniu maraton zaczepnych wypowiedzigrożąc Polsce widmem trzeciej wojny światowej, jako możliwej konsekwencji umieszczenia na jej terenie elementów tarczy antyrakietowej. A to dopiero rozgrzewka. Prezydent Władimir Putin, który wygłasza ostatnio jeszcze więcej prowokacyjnych komentarzy niż zwykle, kontynuował natarcie wzywając do rozwoju nowoczesnej broni, która mogłaby przeciwstawić się ekspansji NATO. Brzmi to zupełnie jak porażające przemówienie Putina na konferencji w Monachium sprzed roku (swoją drogą niektórzy, na przykład tygodnik TIME, naprawdę szybko o nim zapomnieli). Putin pisze najwyraźniej polityczny „testament” dla swojego następcy – a przy okazji wprawia w ciężkie przerażenie wszystkich, którzy go słuchają.

W przemówieniu wygłoszonym przed Radą Państwa, które Catherine Belton z Financial Times opisała jako „przyprawione nacjonalistycznymi rykami”, Putin deklaruje, że dotychczasowe rozmowy o bezpieczeństwie prowadzone z Zachodem są nieszczere i bezowocne. Jego zdaniem partnerzy Rosji wykorzystują te dyskusje jako „dyplomatyczną przykrywkę dla realizacji własnych planów”.

Niektóre fragmenty jego wypowiedzi mówią same za siebie:

“W końcu jesteśmy zmuszeni zareagować (…) Rosja zawsze powinna umieć odpowiedzieć na tego typu nowe wyzwania” mówił prezydent do oklaskującej go sali. „W najbliższych latach Rosja musi rozwijać nowe rodzaje broni, które w niczym nie ustępują uzbrojeniu innych państw, a w niektórych przypadkach nawet je przewyższają”

„NATO coraz bardziej się rozszerza, zaczyna zbliżać się do naszych granic. Zlikwidowaliśmy nasze bazy na Kubie i w Wietnamie. Co dostajemy w zamian? Amerykańskie bazy w Rumunii i Bułgarii oraz elementy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. Zapewnia się nas, że działania te nie są bynajmniej skierowane przeciw Rosji. Nasze wątpliwości są uważane za kompletnie bezpodstawne. To nie jest konstruktywna odpowiedź”.

W podobnym tonie utrzymuje się kąśliwa uwaga Miedwiediewa o tym, że Rosja może z bez chwili wahania wydać miliardy dolarów. We wszystkich tych wypowiedziach zaczyna się rysować nowa linia retoryki Kremla, który najwyraźniej postanowił przypomnieć przywódcom Zachodu, ile środków ma jeszcze w zanadrzu:

„Rzeczywiście, Bóg nie poskąpił nam bogactw naturalnych. Jednak z powodu tych bogactw coraz częściej spotykamy się z próbami ograniczeń rozwoju. Tego typu polityka ma na celu narzucenie nam nieuczciwej konkurencji i zapewnienie innym dostępu do naszych surowców.”

„Widzimy jak pod sztandarami wolności i otwartego społeczeństwa odbiera się suwerenność krajom, a nawet całym regionom (…) Wiele konfliktów i zabiegów dyplomatycznych aż śmierdzi ropą i gazem. (…)” kontynuował prezydent. „Właśnie w tym kontekście trzeba rozumieć rosnące zainteresowanie Rosją ze strony innych krajów”.

Putin zakończył przemówienie stwierdzeniem, że wszelka zagraniczna pomoc dla niezależnych organizacji w Rosji jest nie tylko niemoralna, lecz również nielegalna.

No dobrze, rozumiemy – Rosja ma dziś pieniądze i znowu zasiada przy stoliku najważniejszych światowych graczy. Nie ma w tym nic złego. Taka sytuacja daje wręcz szanse na owocną, konstruktywną współpracę ze społecznością międzynarodową, która może pomóc w budowaniu globalnego bezpieczeństwa, umacnianiu ogólnoświatowej stabilności i gospodarki. Tylko po co ta wojenna retoryka? Po co bezustanne wtrącanie się w sprawy tak różne jak Iran, Birma i Czad? Czasem wygląda na to, że w niekończącym się żądaniu „szacunku”, Moskwa strasznie się plącze. Ciągłe demonstracje władzy i wpływów nie zawsze mają konkretny cel. Jak rosyjski rząd może kiedykolwiek poczuć się usatysfakcjonowany, jeśli sam nie wie, czego chce?

Jestem obrońcą Michaiła Chodorkowskiego i interesów jego rozkradzionej firmy Jukos. W trakcie tej pracy wyrobiłem sobie bardzo krytyczny pogląd na stan praw człowieka w Rosji. Z niepokojem obserwuję też politykę energetyczną Putina. Nie mam zamiaru udawać obiektywizmu - na swoim blogu piszę to co myślę na te tematy ja sam i przyjaciele podzielający mój niepokój. Więcej tekstów i komentarzy, a także najświeższych informacji z Rosji znajdziecie w szerszej wersji mojego bloga, dostępnej po polsku pod adresem : http://www.robertamsterdam.com/polska/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka