Za każdym razem gdy zaczynam sądzić, że o słynnej, wielokrotnie opisywanej rosyjskiej organizacji młodzieżowej Nasi nie da się już powiedzieć nic nowego i interesującego, dzieje się coś, co kompletnie mnie zaskakuje.
Tym razem na blogu koalicji Inna Rosja czytamy, że pro-kremlowskie stowarzyszenie stoi za rozprowadzaniem papieru toaletowego, na którym wydrukowano logo niezależnej gazety Kommiersant i list od redakcji, która próbuje „zbliżyć się do czytelników, którzy dotąd nie tknęli gazety”.
Zapomnijmy na moment, że tego typu przykłady nietolerancji i nienawistnego szykanowania wolnych mediów ze strony młodzieżówki Kremla są odrażające i zagrażają funkcjonowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Tym co naprawdę zaskakuje mnie w tej historii jest kreatywność Naszych. To organizacja chuliganów, ale za to autentycznie zabawnych. Ciągle wymyślają oryginalne i dowcipne sposoby atakowania politycznych przeciwników, takie jak „dzielnica czerwonych latarni” z ich letniego obozu, gdzie podobizny liderów opozycji przebrano za prostytutki i inne pomysłowe akcje propagandowe oparte na tradycji teatrów ulicznych. Nasi zaadaptowali środki teatrów protestu do celów odwrotnych do tych, dla których zostały wymyślone.
Zastanawiam się, czy tak jak w latach 30. ubiegłego wieku MORT, Nasi będą eksploatować tę nową formę agitacji, by porzucić ją na rzecz socrealizmu. Obecna sytuacja w Rosji i eskalacja działań Naszych (a zwłaszcza zachęcanie do atakowania niezależnych dziennikarzy) są zdecydowanie mało zabawne. Interesuje mnie za to jak wielki potencjał intelektualny marnuje się przy pracy nad tymi akcjami nietolerancji politycznej… Kampanie tworzą bowiem z pewnością niezwykle utalentowane i twórcze jednostki, które w każdym normalnym kraju wykorzystywałyby swoje umiejętności w przemyśle filmowym czy reklamowym. Szkoda, że młodzi ludzi marnują się w tak obrzydliwej organizacji, choć trzeba przyznać, że młodzieżówka Kremla przebyła długa drogę od czasu bezbarwnych grup wielbiących Putina.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)