Robert Amsterdam Robert Amsterdam
46
BLOG

Notatki o skandalu

Robert Amsterdam Robert Amsterdam Polityka Obserwuj notkę 2
notatki%20o%20skandalu.jpgW wielu współczesnych demokracjach wielkie publiczne skandale stały się chlebem powszednim systemu. Grzeszki gubernatora Nowego Jorku, śledztwo w sprawie wręczenia łapówki w jednej z największych niemieckich firm czy fałszywe zeznania brytyjskiego arystokraty na rzecz byłego prezydenta Włoch – wszystkie te historie wciąż dowodzą istnienia i działania mechanizmów kontroli, które pozwalają pociągnąć do odpowiedzialności nawet najpotężniejszych ludzi i zaspokoić potrzebę sprawiedliwości, jaka żyje w opinii publicznej.

Julia Latynina w tekście opublikowanym niedawno w The Moscow Times zauważa, że Rosja straciła zdolność generowania skandali i radzenia sobie z nimi. W podporządkowanych rządzącym mediach nie słychać już o naruszeniach prawa czy innych szokujących „niespodziankach” ze strony wysokich rangą urzędników. Nie znaczy to bynajmniej, że w Rosji przestało dziś dochodzić do nadużyć – przeciwnie, było ich wiele już w czasach Jelcyna, a w erze Putina sytuacja tylko się pogorszyła. Julia wskazuje na przykład Anatolia Czubajsa, który przyjął 90 tysięcy dolarów „zaliczki” na poczet przyszłej publikacji książki od wydawnictwa będącego własnością Oneksimbanku Władimira Potanina. Wypłata zaliczki dziwnym trafem zbiegła się ze zwycięstwem banku w przetargu prywatyzacyjnego, którego stawką było 25% udziałów w Swjazinwescie. Kiedy sprawa wyszła na jaw zbulwersowane media i opinia publiczna zmusiły Czubajsa do rezygnacji ze stanowiska.

putin%20ciemne%20okulary.jpgAutorka twierdzi, że dzisiaj administracja Putina idzie na wiele wartych miliony dolarów układów typu quid pro quo, ale żadne z tego typu działań nie wywołuje nawet cienia skandalu. Za czasów Jelcyna prokuratura (kierowana wówczas przez sprytnie usuniętego przez Putina Jurija Skuratowa) prowadziła szeroko zakrojone śledztwo w związku z domniemanymi łapówkami zainkasowanymi przez urzędników przy okazji planów renowacji Kremla. Obecnie takie dochodzenie nie jest w ogóle do pomyślenia.

Zdaniem Julii cała ta sytuacja wiąże się bezpośrednio z wizerunkiem, jaki sprzedają światu i własnej publiczności służby prasowe Putina – obecny prezydent wyciągnął kraj z chaosu i uratował go przed korupcją, która kwitła za rządów Jelcyna. „Sama myśl, że któryś z przedstawicieli obecnej elity mógłby stać się przedmiotem publicznej krytyki albo zostać zmuszony do ustąpienia z powodu popełnionych przestępstw, wydaje się zła, a nawet perfidnie oszukańcza.

Transparencja i otwarta krytyka są dla dzisiejszych władz jak światło dla wampira. Boją się go, chwalą się jak wiele zrobili by zgasić lampy i szczelnie zasłonić wszystkie okna”.

Cały ten wywód podsuwa mi interesujący pomysł – może to właśnie wolność prasy, a zwłaszcza możliwość nieskrępowanego działania dziennikarzy śledczych, którzy wyciągają na światło dzienne obrzydliwe skandale, powinny się stać kryterium oceny pracy administracji prezydenta Miedwiediewa. Dla większości krajów skandale korupcyjne i ujawnianie innych nadużyć władzy oznaczają pogorszenie sytuacji politycznej. W Rosji powrót spektakularnych skandali na czołówki gazet byłby dobrą wróżbą, znakiem, że uśpiona czwarta władza zaczyna się znowu budzić do życia.

Jestem obrońcą Michaiła Chodorkowskiego i interesów jego rozkradzionej firmy Jukos. W trakcie tej pracy wyrobiłem sobie bardzo krytyczny pogląd na stan praw człowieka w Rosji. Z niepokojem obserwuję też politykę energetyczną Putina. Nie mam zamiaru udawać obiektywizmu - na swoim blogu piszę to co myślę na te tematy ja sam i przyjaciele podzielający mój niepokój. Więcej tekstów i komentarzy, a także najświeższych informacji z Rosji znajdziecie w szerszej wersji mojego bloga, dostępnej po polsku pod adresem : http://www.robertamsterdam.com/polska/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka