Może więc za całą sprawą nie stoją ludzie Gazpromu (którym zależy na spokoju w czasie, gdy Miedwiediew będzie przejmował obowiązki prezydenta), ale ich rywale – Igor Sieczin i Rosnieft, którzy przejmując aktywa BP chcą wzmocnić własną pozycję w rosyjskim sektorze naftowym:
Plotka w Moskwie głosi, że w całej sprawie nie chodzi o ambicje Gazpromu, ale jego rywala – Rosnieftu, państwowej firmy kierowanej przez Igora Sieczina, który chce uzyskać kontrolę nad nowymi złożami ropy. Pod koniec zeszłego roku wygasła umowa, która zabraniała rosyjskim współwłaścicielom TNK-BP sprzedaży swoich udziałów. Od tego czasu mówi się, że Kreml chce, by oligarchów zastąpiła w firmie któraś z państwowych spółek. Wspomniani oligarchowie – Michaił Fridman, Len Bławatnik i Wiktor Wekselberg nie byli jednak zainteresowani odsprzedaniem udziałów.Czy potrzebują zatem odrobiny perswazji? Czy BP ma oddać część własnych udziałów, by Fridman i spółka nie musieli pozbywać się swoich? Rosnieft odgrywał już kluczową rolę w przejmowaniu przez państwo politycznie istotnych inwestycji. Było to szczególnie widoczne podczas budzącej do dziś wątpliwości aukcji doprowadzonego do bankructwa Jukosu. Jeśli TNK-BP rzeczywiście jest na celowniku Rosnieftu, cała sprawa bardzo źle wróży przyszłości rosyjskiej gospodarki. Zwłaszcza w chwili, gdy wielu obserwatorów liczy na poprawę sytuacji w Rosji pod rządami nowego prezydenta


Komentarze
Pokaż komentarze (1)