
Choć wybory prezydenckiemamy już dawno za sobą, władze wciąż odwołują się do retoryki strachu powtarzającargumento wrogim zagranicznym bloku, który nie chce pozwolić Rosji wstać z kolan.Przeciętnego Rosjanina nie bardzo obchodzi ekspansja NATO. Gdyby zapytać przypadkowego przechodnia: ,,Czy jesteś przeciwko wstąpieniu Ukrainy do NATO?” odpowie pewnie, że tak. Taka odpowiedź nie jest szczególnie zaskakująca - w taki sposób nauczono go myśleć. Przez dziesiątki lat propaganda wbijała mu do głowy, że NATO to agresywna organizacja, która kiedyś zagrażała Związkowi Radzieckiemu, a teraz Rosji.
Założę się jednak, że gdyby tego samego przechodnia zapytać o jego główne obawy związane z polityką państwa, sprawa przyjęcia Tibilisi i Kijowa do NATO nie przyjdzie mu nawet do głowy. Zamiast tego będzie mówił o inflacji, rozszerzającej się korupcji, nadużywaniu władzy przez milicję, niesprawiedliwości sądów czy gigantycznych korkach na ulicach miast. Na liście znalazłoby się pewnie wiele innych problemów, ale mało prawdopodobne, by jednym z nich było NATO.
Rosjanie nie raz słyszeli już alarm, jaki Putin podnosił przy okazji kolejnych etapów rozszerzania NATO na Wschód. Przerażające konsekwencje dla Rosji miało przynieść przyjęcie do paktu byłych państw Układu Warszawskiego - Polski, Czech i Węgier. Te same czarne scenariusze kreślono później, przy okazji wejścia do NATO Litwy, Łotwy, Estonii, Rumunii i Bułgarii. Jednak przy żadnej z tych okazji nie stało się nic strasznego.

Przy okazji niedawnego spotkania z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, Putin wygłosił niezwykle istotną uwagę: "W dzisiejszych czasach, gdy świat nie dąży już do konfrontacji dwóch wrogich sił, niekończąca się ekspansja bloków militarnych jest nie tylko niepraktyczna, ale wręcz szkodliwa".Innymi słowy, Putin przyznał, ze NATO nie stanowi dziś militarnego zagrożenia dla Rosji. Co go więc tak niepokoi? Odpowiedź znajdujemy w dalszej części jego wypowiedzi na tej samej konferencji prasowej: "[Ekspansja NATO] wygląda na próbę tworzenia alternatywy dla ONZ. Już dziś organizacja działa poza statutowymi granicami. Nie mamy nic przeciwko pomocy dla Afganistanu, ale... to nie jest problem NATO”.
Właśnie na tym polega problem Putina związany z rozszerzeniem paktu. Prezydent obawia się, że zmienia się struktura stosunków międzynarodowych, że w cieniu ONZ, gdzie Rosja ma zapewnione miejsce w Komisji Bezpieczeństwa z prawem weta, wyrasta nowy pretendent do globalnych wpływów - NATO. A ponieważ Pakt Północnoatlantycki wymaga od swoich członków bezwzględnego przestrzegania zasad demokracji, Moskwa może znaleźć poza granicami nowej struktury.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)