Robert Amsterdam Robert Amsterdam
56
BLOG

Biurokratura Putina

Robert Amsterdam Robert Amsterdam Polityka Obserwuj notkę 4
paluch.jpgDzisiejszy artykuł Freda Hiatta w dziale „Opinie” Washington Post pt. „Car i gimnastyczka” naświetla niszczycielski wpływ utajonego rosyjskiego autorytaryzmu na młode demokracje krajów postsowieckich. Mówi także o postawie Zachodu, który nie chcąc drażnić Kremla udaje, że problem nie istnieje:

 

Ciężko nie zgodzić się ze stwierdzeniem francuskiego uczonego Pierre’a Hassnera o tym, że Putin zaprowadził w Rosji ostry autorytaryzm, który ma pewne cechy faszyzmu. Warto jednak przypomnieć sobie, jak spokojnie i metodycznie Putin dążył do dyktatury. Ostatnie wydarzenia wskazują na to, że graniczące z Rosją kraje postsowieckie mają poważne podstawy, żeby obawiać się o odzyskaną po rozpadzie ZSRR niepodległość.


Kiedy Putin osiem lat temu doszedł do władzy nie zapowiadał przecież, że zamierza stworzyć autokrację kontrolującą wszystkie kanały telewizyjne; autokrację, w której to on będzie odgórnie decydował o wynikach wyborów. Państwo, w którym wszyscy główni przedsiębiorcy i zarządcy prowincji będą tańczyć, jak on im zagra, a wałęsające się bandy nacjonalistycznych wyrostków będą zastraszać, poniżać i bić każdego, kto spróbuje im się sprzeciwić.


Putin nie zapowiadał, że do końca drugiej kadencji uda mu się stworzyć substytut dawnej Partii Komunistycznej – Jedną Rosję – i że łaskawie zgodzi się objąć przewodnictwo partii, nie racząc jednak do niej wstąpić (były rosyjski urzędnik, Alfred Koch, powiedział mi, że jedyna historyczna analogia, jaka mu się tu nasuwa, to porównanie ze związkiem Żydów z Bogiem podczas wygnania: Bóg wyprowadził ich z Egiptu i dał im Prawo, ale Prawo nie obowiązywało Boga ).


Putin może tego wszystkiego nie przewidział, ale systematycznie do tego doprowadził. Praktycznie przez całą drogę Putina do dyktatury ani administracja Busha, ani zachodnie rządy nie chciały przyznać przed opinią publiczną, że zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje - lub też nie chciały przyjąć tego do wiadomości. Ironią losu wydaje się teraz porównywanie przez Zachód sytuacji w Rosji XXI wieku z sytuacją w Rosji stalinowskiej – tak, jakby pozytywne różnice miały być teraz pocieszające. Choć negatywne tendencje zaczęły być zbyt oczywiste, aby można je było lekceważyć, Zachód – a szczególnie zachodni Europejczycy – nadal obawiali się urazić rosyjskiego niedźwiedzia.

(...) Jak powiedział mi podczas swojej ostatniej wizyty w Waszyngtonie prezydent Estonii Toomas Ilves To oczywiste, że dla Rosji zagrożenie stanowi każdy kraj postkomunistyczny, który opowiada się za demokracją, praworządnością i prawami człowieka.

Po wydaniu przez Putina dekretu o oficjalnym nawiązaniu stosunków z rządami separatystycznych regionów Gruzji – Abhazji i Osetii Południowej trudno wyobrazić sobie większą prowokację, niż powiedzieć [gruzińskiemu rządowi]: Nie macie władzy nad własnymi ludźmi - stwierdził Ilves.

Jestem obrońcą Michaiła Chodorkowskiego i interesów jego rozkradzionej firmy Jukos. W trakcie tej pracy wyrobiłem sobie bardzo krytyczny pogląd na stan praw człowieka w Rosji. Z niepokojem obserwuję też politykę energetyczną Putina. Nie mam zamiaru udawać obiektywizmu - na swoim blogu piszę to co myślę na te tematy ja sam i przyjaciele podzielający mój niepokój. Więcej tekstów i komentarzy, a także najświeższych informacji z Rosji znajdziecie w szerszej wersji mojego bloga, dostępnej po polsku pod adresem : http://www.robertamsterdam.com/polska/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka