Robert Amsterdam Robert Amsterdam
57
BLOG

Gry o TNK-BP ciąg dalszy

Robert Amsterdam Robert Amsterdam Polityka Obserwuj notkę 1

kostki.jpg

 

[Wcześniejszą analizę dotyczącą sprawy TNK-BP możecie przeczytać tutaj i tutaj, o początku całej sprawy pisaliśmy między innymi tutaj

 

 

Ostatnio skomplikowane położenie TNK-BP nie przedstawiało się najlepiej – firma znalazła w samym sercu politycznej zawieruchy, jej zbyt szczery szef miał stracić pracę, a Igor Sieczin, główna postać grupy siłowików zdecydował, że państwo nie powinno interweniować w toczącą się dyskusję. Wydawało się, że sytuacja w końcu się wykrystalizowała, że można przynajmniej jasno określić strony sporu – po jednej stronie stoi w nim koncern BP, po drugiej jego lokalni rosyjscy partnerzy (milionerzy Len Bławatnik, Wiktor Wekselberg i Michaił Fridman), którzy grozili sprzedażą swoich udziałów Gazpromowi (albo nawet jak sugerowali niektórzy Rosnieftowi). Inni analitycy dowodzili jednak, że cały problem powodują naciski ze strony władz zdecydowanych przejąć udziały w firmie, których z kolei ani Rosjanie, ani BP nie byli skłonni sprzedać.

Od tamtędy czasu sytuacja tylko się pogorszyła.

Przedwczoraj na Cyprze odbyło się nadzwyczajne zgromadzenie akcjonariuszy, na którym dyskutowano kwestię pogłębiającego się sporu wywołanego przez rosyjskich partnerów, którzy żądają usunięcia ze stanowiska szefa firmy Roberta Dudley’a w związku z jego przesadnie szczerymi komentarzami dla mediów. BP nie chce oddać głowy Dudley’a „mniejszościowemu partnerowi” i walczy o zatrzymanie obecnej liczby drogich „zagranicznych specjalistów”.

Jednak szef BP Tony Hayward wybrał się na Cypr zupełnie bez sensu – Rosyjscy milionerzy nie byli nawet łaskawi zaszczycić spotkania swoją obecnością, a wczoraj z pracy zrezygnował dyrektor zarządu Jean-Luc Vermeulen twierdząc, że nie widzi sposobu rozwiązania konfliktu.

W ciekawym artykule Wall Street Journal czytamy o tym, jak ważna wydają się dalsze losy tej sprawy dla określenia dalszego kierunki polityki gospodarczej: „Wynik dyskusji może wiele powiedzieć o przyszłej polityce gospodarczej nowego prezydenta Dimitrija Miedwiediewa. Za rządów jego poprzednika Władimira Putina państwo odzyskało kontrolę nad sektorem energetycznym odbierając ją dwóm grupom ludzi - bogatym rosyjskim biznesmenom zwanym oligarchami i zagranicznym inwestorom, którzy włożyli miliardy dolarów w projekty energetyczne w Rosji. Sprawa TNK-BP zderza te dwie grupy, a obserwatorzy polityki Kremla uważnie przyglądają się za którą ze stron opowie się Miedwiediew.”

Mam wrażenie, że o całej sprawie w rzeczywistości bardzo niewiele wiadomo. Dziennikarze i analitycy (w tym także ja) nie mają w gruncie rzeczy pojęcia, co dzieje się podczas toczonych za zamkniętymi drzwiami negocjacji. Nie mam wątpliwości, że trwające na Cyprze nieformalne dyskusje na temat przyszłości TNK-BP mogłyby dostarczyć materiału na scenariusz trzymającego w napięciu hollywoodzkiego filmu, ale brak nam dziś wiedzy o wielu kluczowych zmiennych.

Nie możemy na przykład być pewni, który z trzech rosyjskich współwłaścicieli inicjuje kontrowersyjne kroki. Robert Dudley potwierdził w wywiadzie dla gazety Izwiestia, że „Menadżerowie działali w interesie jednego z akcjonariuszy, który dąży do ograniczenia liczby zagranicznych specjalistów zatrudnionych w firmie”. Oczy komentatorów są oczywiście zwrócone przede wszystkim na Wiktora Wekselberga, zwłaszcza w związku z plotkami, że kilka jego firm kupowało akcje w Szwajcaria w imieniu Kremla. Mówi się też o roli biznesmena w rosyjskiej "transakcji stulecia” – planowanej fuzji Rusaku, Metalloinvestu I Norylska, w wyniku którego ma powstać wart 160 miliardów dolarów gigant. Zaangażowany w grę o najwyższe stawki Wekselberg, który zasiada w radzie nadzorczej aluminiowego imperium Olega Deripaski, nie może sobie pozwolić na zantagonizowanie przedstawicieli władz. W jego interesie mogłoby więc leżeć pchnięcie BP w ręce Gazpromu.

Z drugiej strony mamy też wśród akcjonariusz TNK-BP Lena Bławatnika, który dzieli czas między Rosją a Nowym Jorkiem i wydaje się stosunkowo mało związany z moskiewską polityką. Biznesmen sugerował, że sprzeda swoje udziały temu, kto zaoferuje za nie odpowiednią cenę (najwyraźniej odpowiednia cena jest wyższa od tej, którą proponuje Gazprom). Jedyne co wiemy o Michaile Fradkowie z Alfa Banku to fakt, że jego decyzje pozostają kompletnie nieprzewidywalne.

Bałagan z TNK-BP szkodzi wizerunkowi rosyjskiej gospodarki i robi fatalne wrażenie na zagranicznych inwestorach z branży energetycznej (nie zapominajmy, że BP zainwestowało w Rosji więcej niż jakakolwiek inna podobna firma). Fakt, że Dudley czuł się zmuszony do upublicznienia problemów spółki w wywiadzie dla gazety Izwiestia pokazuje jak zły i nieprzejrzysty jest w Rosji system praw akcjonariuszy, który komplikują państwowe interwencje i próby przejmowania aktywów firm.

Zdaniem niektórych komentatorów całą sprawę można już uważać za zamkniętą. Często cytowany Chris Weafer (który z pewnością wie niejedno o Fridmanie i jego Alfie) twierdzi: „Wydaje się przesądzone, że w końcu firma zostanie zmuszona do zawarcia ugody (…) zgodnie z którą BP utrzyma mniejszościowy udział w spółce, zaś pakiet większościowy przejmie Gazprom”.

Osobiście nie jestem w pełni przekonany do takiej konkluzji i z zainteresowaniem będę obserwował dalszy rozwój wypadków.

Jestem obrońcą Michaiła Chodorkowskiego i interesów jego rozkradzionej firmy Jukos. W trakcie tej pracy wyrobiłem sobie bardzo krytyczny pogląd na stan praw człowieka w Rosji. Z niepokojem obserwuję też politykę energetyczną Putina. Nie mam zamiaru udawać obiektywizmu - na swoim blogu piszę to co myślę na te tematy ja sam i przyjaciele podzielający mój niepokój. Więcej tekstów i komentarzy, a także najświeższych informacji z Rosji znajdziecie w szerszej wersji mojego bloga, dostępnej po polsku pod adresem : http://www.robertamsterdam.com/polska/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka