Robert Amsterdam Robert Amsterdam
47
BLOG

Shell musiał odejść

Robert Amsterdam Robert Amsterdam Polityka Obserwuj notkę 4
sarowiwa060508.jpgRok 1995 był dla Nigerii wyjątkowo tragiczny. Po latach głodu i wyzysku mniejszość etniczna Ogoni zaczęła organizować na swoich bogatych w ropę i gaz ziemiach pokojowy ruch obywatelski. Domagał się on większych udziałów ludu Ogoni w zyskach płynących z wydobycia bogactw naturalnych, aby umożliwić budowę podstawowej infrastruktury na zubożałych terenach. Ruch na rzecz Przetrwania Ludu Ogoni (The Movement for the Survival of the Ogoni People - MOSOP) pod przywództwem pisarza i działacza politycznego Kena Saro-Wiwy na początku lat 90. organizował pokojowe demonstracje, w których wzięło udział 300 tysięcy osób. Występowali głównie przeciwko działalności koncernu Shell. Miało wówczas miejsce wiele głośnych aresztowań. W procesie, które wzburzył obrońców praw człowieka, Saro-Wiwa i ośmiu liderów ruchu zostało skazanych na śmierć i powieszonych przez wojskowy reżim.

W tym tygodniu rząd nigeryjski ogłosił, że odbiera koncernowi Shell koncesję na ziemiach Ogoni, które od pierwszej połowy lat 90. nie były eksploatowane, aby umożliwić wejście na te tereny innemu operatorowi. Syn Saro-Wiwy, Ken Saro Wiwa Junior, udzielił agencji Reuters wywiadu, w którym mówił, co odejście Shella znaczy dla jego ludu i co zagraniczny operator będzie musiał zaoferować by uzyskać prawa do eksploatacji ich pól naftowych. Jego zdaniem odebranie Shellowi koncesji to dowód na to, że rząd wreszcie słucha swoich obywateli.

W ciągu ostatnich miesięcy zgłębiałem sytuację w Nigerii w związku ze sprawami moich klientów. Według moich źródeł w Abudży rząd prezydenta Umaru Yar’aduy zdecydowanie odwraca się od polityki byłego prezydenta Obasanjo i zamierza poważnie zająć się rozwiązaniem konfliktów w Delcie Nigru. Jeśli tak się rzeczywiście stanie, będziemy świadkami niezwykle ostrożnych negocjacji miedzy rządem, lokalnymi społecznościami a międzynarodowymi firmami energetycznymi. Powinno to doprowadzić do ustanowienia zupełnie nowych stosunków – zniesienia sprzeczności między dbaniem o prawa człowieka a dbaniem o interesy paliwowe, która przez lata była zmorą kraju.

Moi informatorzy są zdania, że decyzja w sprawie terenów Ogoni to pierwsze z serii posunięć ze strony Yar'aduy, który chce wprowadzić metody finansowania strukturalnego lokalnych społeczności. Wiele osób uważa, że istnieje teraz szansa na zmiany po latach beznadziei.

shell%20krew.gifJednak najtrudniejsze jeszcze przed Nigerią. Działań pokojowej społeczności Ogoni nie można porównywać z akcjami zbrojnych grup rebeliantów takich, jak Ruch na rzecz Wyzwolenia Delty Nigru (Movement for the Emancipation of the Niger Delta – MEND), którego przywódca Henry Okah jest obecnie sądzony. MEND - owi przypisuje się ataki, porwania i akcje sabotażowe wymierzone przeciwko sektorowi paliwowemu. Doprowadziły one do wzrostu cen paliw, spadku produkcji i zdławienia rozwoju nigeryjskiej ekonomii, co z kolei wprawiło w ruch zamknięte koło nędzy i społecznego niezadowolenia. Yar’adua ma z pewnością nadzieję, że podanie gałązki oliwnej Ogoni pokaże, iż pokojowy dialog przynosi rezultaty.

Jak mówiłem ostatnio w Houston, prawdziwe przyczyny kryzysu w Delcie Nigru są niezwykle złożone. Dużą rolę odgrywają tu destabilizujące społeczeństwo konflikty na tle etnicznym oraz brak współpracy między firmami paliwowymi a lokalnymi społecznościami. Kryzys wynika też z polityki zagranicznej koncernów paliwowych. W ostatnich latach ich wybory w relacjach z rządami i lokalnymi społecznościami pozostawiały wiele do życzenia. Nowy operator, który będzie chciał prowadzić wydobycie na terenach Ogoni - na których znajdują się ponoć „tryliony” metrów sześciennych gazu ziemnego - będzie musiał we współpracy z rządem zadbać o zaspokojenie podstawowych potrzeb Ogoni. Dzisiaj, aby osiągnąć jakiekolwiek rezultaty i budować stosunki korzystne dla obu stron, potrzeba odpowiedzialności społecznej rozumianej jako coś więcej niż tylko dobry PR i gładkie słowa dla prasy.

Międzynarodowe firmy paliwowe mogą nie znać się na polityce zagranicznej, ale zna się niej z pewnością większość państwowych przedsiębiorstw. Według moich źródeł, Rosja, Indie, Chiny, a nawet Malezja stają się głównymi rozgrywającymi w Abudży. Ich umiejętność łączenia projektów paliowych z projektami infrastrukturalnymi, a nawet umarzaniem długów czy kontraktami na broń sprawia, że stają się poważną konkurencją dla koncernów.

Mimo to głęboko wierzę, że w Nigerii jest jeszcze szerokie pole dla sektora prywatnego. Kluczowe jest tu zrozumienie nowych zasad wprowadzonych przez Yar’aduę, które teoretycznie mają zapewnić równomierną dystrybucję opłat koncesyjnych na wszystkich poziomach administracji. To prawda, że wszystko na rynku ropy drożeje i wymaga coraz większych starań, ale taka jest dzisiejsza rzeczywistość, którą musimy zaakceptować. Nigeria potrzebuje pomocy w rozwiązaniu kryzysu w Delcie oraz silnego i transparentnego partnerstwa opartego na obopólnym interesie leżącym w rozwijaniu wydobycia na tym terenie. Jak powiedział Saro-Wiwa Junior: korzystanie z tych źródeł leży w interesie całego narodu, nie tylko Nigerii jako całości, ale i lokalnej społeczności.

Jestem obrońcą Michaiła Chodorkowskiego i interesów jego rozkradzionej firmy Jukos. W trakcie tej pracy wyrobiłem sobie bardzo krytyczny pogląd na stan praw człowieka w Rosji. Z niepokojem obserwuję też politykę energetyczną Putina. Nie mam zamiaru udawać obiektywizmu - na swoim blogu piszę to co myślę na te tematy ja sam i przyjaciele podzielający mój niepokój. Więcej tekstów i komentarzy, a także najświeższych informacji z Rosji znajdziecie w szerszej wersji mojego bloga, dostępnej po polsku pod adresem : http://www.robertamsterdam.com/polska/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka