Oto fascynujące zderzenie: Z jednej strony mamy Amerykanów, którzy boją się przewidywanej recesji, spowodowanej między innymi przez kryzys kredytowy, wysokie ceny energii, wydatki na wojnę. Z drugiej strony są Rosjanie, których giełda też doświadczyła w tym tygodniu rekordowych spadków, choć ich rynek jest moim zdaniem oparty na solidnych podstawach. Problemy Moskwy wynikają za to z zupełnie niepotrzebnych interwencji państwa i jego arbitralnych regulacji. Z którą z tych sytuacji wolelibyście się mierzyć?
Cały tydzień był w Rosji pasmem fatalnych informacji gospodarczych, a burza niezwiązanych wydarzeń doprowadziła inwestorów na skraj paniki.
Najpierw największy prywatny producent ropy TNK-BP stracił szefa po tym jak Robert Dudley dosłownie uciekł z Moskwy po miesiącach ciężkiej batalii z rosyjskimi udziałowcami. Głowa koncernu BP Tony Hayward tłumaczył decyzję o usunięciu Dudleya „ciągłym dręczeniem” i trudnościami z uzyskaniem od władz wizy i pozwolenia na pracę w Rosji. Zdecydował się wreszcie podnieść rękawicę i stwierdził, że firma „nie da się zastraszyć”. To ogromna zmiana – mówimy o człowieku, który jeszcze w zeszłym roku kłaniał się nisko na dworze Putina.
A to był dopiero początek. William Browder z Hermitage Capital, kiedyś wielki zwolennik Putina i inwestor w Rosji wraca na pierwsze strony gazet z wiadomością o wartym 230 milionów dolarów pozwie, który składa wraz z HSBC oskarżając rosyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych o pomoc w przekręcie, który zaszkodził obu firmom. Browder, którego (podobnie jak mnie) wyrzucono z Rosji bez prawa powrotu, twierdzi, że podczas nielegalnego przeszukania siedziby Hermitage przez urząd skarbowy, skradziono dokumenty potrzebne do „sfałszowania dowodów w procesie i manipulacji danymi” (w czasie wspomnianego przeszukania policja brutalnie pobiła też pracownika firmy, który trafił na 2 tygodnie do szpitala). Polecam artykuł Clifforda J. Levy'ego z New York Timesa na ten temat... nie przypuszczam jednak, że Putin przestanie w związku z tymi rewelacjami udawać, że nigdy nie słyszał o biznesmenie.
Przegląd niepokojących informacji gospodarczych dopełnia ostry atak Władimira Putina na politykę cenową giganta górnictwa – firmy Mechel. Po wypowiedzi premiera notowania spółki spadły we czwartek o prawie 40%. Według analityków z Alfa Bank krytyczne uwagi Putina pod adresem Mechel wiążą się z faktem, że firma nie zgodziła się podpisać długoterminowych kontraktów na rosyjski węgiel i wstrzymała dostawy do NLMK. Jednak po tym, jak kilka zdań z ust premiera kosztowało firmę 5 miliardów dolarów, przedstawiciele Mechel desperacko próbują zażegnać nieporozumienia z Kremlem.
Podsumowując wszystkie wymienione wyżej wydarzenia po raz kolejny dowodzą, że Rosja nie jest dziś normalnym, praworządnym państwem, w którym przedsiębiorcy, tak krajowi jak zagraniczni, mogliby liczyć na normalne funkcjonowanie sądów czy rządowych agencji. Brak reakcji na wydarzenia zeszłego tygodnia ze Strony Kremla i prawna czarna dziura wokół sprawy Chodorkowskiego i Jukosu, to poważne wyzwania, z którymi musi zmierzyć się Dimitrij Miedwiediew, jeśli chce wcielić w życie plany likwidacji prawnego nihilizmu i przekonać inwestorów, że Rosja to dziś „bezpieczne niebo”, gdzie można się schronić przed światowym kryzysem gospodarczym.
Zgadzam się z cytowanym często analitykiem Chrisem Weaferem, który napisał „Ostatnia grupa optymistów właśnie opuściła Moskwę. Miejmy nadzieję, że wybrali się raczej na wakacje niż na emigrację”.
Z drugiej strony może ta czarna seria wymusi jakieś zmiany na lepsze.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)