Robert Smoleń Robert Smoleń
846
BLOG

Jeszcze będziemy Radziszewskiej dziękować

Robert Smoleń Robert Smoleń Polityka Obserwuj notkę 7

 

Elżbieta Radziszewska swoim kłapaniem językiem niechcący zwróciła uwagę na realne zagrożenie dla przestrzegania w Polsce zasad tolerancji: możliwość niezasadnego rozciągania klauzul wyłączających ogólne przepisy dotyczące niedyskryminacji i poszanowania mniejszości. Klauzule te zostały wprowadzone do prawa Unii Europejskiej w dobrej wierze, jako rzadkie i uzasadnione wyjątki; u nas mogą stać się dominującą praktyką.
Odmowa zatrudnienia nauczycielki przez szkołę katolicką wyłącznie ze względu na to, że jest lesbijką (sytuacja opisana w wywiadzie z Radziszewską w „Gościu Niedzielnym”) jest niedopuszczalna na gruncie prawa polskiego. Koniec, kropka. Kodeks Pracy, którym muszą kierować się wszyscy pracodawcy – także szkoły katolickie, nie przewiduje takiej możliwości.
W artykule 4 unijnej dyrektywy 2000/78/WE ustanawiającej ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy (oczywiście umacniającej zakaz dyskryminacji) zaznaczono, że odmienne traktowanie ze względu np. na orientację seksualną nie stanowi dyskryminacji w przypadku, gdy „ze względu na rodzaj działalności zawodowej lub warunki jej wykonywania, dane cechy[np. orientacja seksualna] są istotnym i determinującym wymogiem zawodowym, pod warunkiem że cel jest zgodny z prawem, a wymóg jest proporcjonalny”. Państwa mogą przyjąć przepisy, na mocy których „w przypadku działalności zawodowej kościołów albo innych organizacji publicznych bądź prywatnych, których etyka opiera się na religii lub przekonaniach, odmienne traktowanie ze względu na religię lub przekonania osoby nie stanowi dyskryminacji”. Jednak sposób stosowania tej klauzuli jest precyzyjnie ograniczony: „gdy ze względu na charakter tego rodzaju działalności lub kontekst, w którym jest prowadzona, religia lub przekonania stanowią podstawowy, zgodny z prawem i uzasadniony wymóg zawodowy, uwzględniający etykę organizacji.” Ponadto tego rodzaju odmienne traktowanie powinno być realizowane „z poszanowaniem […] zasad ogólnych prawa wspólnotowego, i nie powinno być usprawiedliwieniem dla dyskryminacji, u podstaw której leżą inne przyczyny.” Wreszcie: dyrektywa nie narusza prawa kościołów (i innych organizacji publicznych lub prywatnych, których etyka opiera się na religii lub przekonaniach) do „wymagania od osób pracujących dla nich działania w dobrej wierze i lojalności wobec etyki organizacji” – ale pod warunkiem że ogólnie przepisy dyrektywy są przestrzegane.
Dyrektywy obowiązują państwa członkowskie dopiero od momentu ich wprowadzenia do krajowych systemów prawnych. Polska tego nie uczyniła. Jednak rząd pracuje nad projektem odpowiedniej ustawy. Przewiduje on, w art. 7 ust. 2. pkt. 1, iż nie stanowi naruszenia zasady równego traktowania „ograniczanie przez kościoły i inne związki wyznaniowe dostępu do działalności zawodowej oraz jej wykonywania ze względu na wyznanie lub światopogląd, jeżeli rodzaj lub warunki wykonywania takiej działalności powodują, że z uwagi na etykę kościoła lub innego związku wyznaniowego, wyznanie lub światopogląd są rzeczywistym i decydującym wymaganiem zawodowym stawianym danej osobie fizycznej, proporcjonalnym do osiągnięcia zgodnego z prawem celu różnicowania sytuacji tej osoby”; zaś w ust. 3, że „w odniesieniu do kryteriów innych niż wymienione w ust. 1 i 2 nie stanowi naruszenia zasady równego traktowania różnicowanie podmiotów, jeżeli jest to obiektywnie i racjonalnie uzasadnione celem zgodnym z prawem, a środki służące do osiągnięcia tego celu są właściwe i konieczne.”
Ustęp 2 nie dotyczy nauczycielki-lesbijki; orientacja seksualna nie jest światopoglądem. W grę może ewentualnie wchodzić powołanie się na ustęp 3 –trzeba przyznać, dość niejasny. „Inne kryteria”, „obiektywnie i racjonalnie uzasadnione”, „cel zgodny z prawem”, środki właściwe i konieczne” – wszystkie te pojęcia będą interpretowane przez podejmujących decyzje oraz sądy. Każda taka sporna sytuacja będzie indywidualnie rozpatrywana przez sąd pracy, który będzie ustalał, czy decyzja dyrektora szkoły jest obiektywnie i racjonalnie uzasadniona, ma cele zgodne z prawem, jest właściwa i konieczna. Dopóki nie wytworzy się praktyka w tym względzie (zapewne także obejmująca rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego, bo jakieś sprawy pewnie do niego w końcu trafią), będzie obowiązywała „wolna amerykanka”.
Zakładam, że dyrektor szkoły katolickiej nadal nie będzie mógł pytać o orientację seksualną kandydata do pracy. Nadal też nie będzie miał prawa zwolnić nauczycielki matematyki jeśli okaże się, że jest lesbijką. Mógłby jednak zapewne zwolnić z tego powodu nauczycielkę etyki, gdyby podczas lekcji przekazywałaby informacje lub wskazówki moralne sprzeczne z nauczaniem Kościoła. Wydaje mi się, że nie miałby podstaw do zwolnienia osoby aktywnej w środowiskach homoseksualnych poza terenem szkoły.
Oczywiście pozostaje wątpliwość, czy praktyka rozstrzygnięć w takich sprawach będzie zgodna z intencjami ustawodawcy – polskiego, a jeszcze bardziej Rady UE jako autora wspomnianej dyrektywy.
Przepraszam za te przydługie jak na blog rozważania i cytaty, ale w „sprawie Radziszewskiej” wielu posługuje się półprawdami lub tylko ”gdzieś zasłyszanymi opiniami”. Precyzja przyda się do sformułowania zaskakującej konkluzji:
W Polsce mniejszości są wystarczająco dobrze prawnie chronione przed przejawami niedyskryminacji w zakresie zatrudnienia i pracy na gruncie obowiązujących przepisów. Po wdrożeniu unijnej dyrektywy, do polskiego systemu prawnego zostanie wprowadzona klauzula wyłączająca kościoły z ogólnych zasad równego traktowania; co prawda tylko w określonych przypadkach i z wieloma rygorami prawnymi – jednak nie można wykluczyć, że w Polsce przypadki te będą naciągane, a rygory rozwadniane. Skoro pełnomocnik rządu ds. równego traktowania zajmuje publicznie właśnie takie stanowisko, to tym bardziej prawdopodobne jest, że identycznie zachowa się dyrektor katolickiej szkoły albo niedoświadczony sędzia sądu pracy. Paradoksalnie po transponowaniu (excusez le mot) dyrektywy, poziom ochrony osób homoseksualnych, a także należących do innych mniejszości, ulegnie osłabieniu.
Środowiska, którym zależy na poszanowaniu praw człowieka, powinny więc dążyć do usunięcia z ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (oficjalny tytuł) sformułowań dających możliwość jej zbyt swobodnego interpretowania. Np. do wykreślenia ustępu 3 z artykułu 7 rządowego projektu. Zgodnie z prawem nie byłoby wtedy żadnych „innych kryteriów”.
Gdyby się to udało – minister Radziszewska może przeszłaby do historii jako gęś ratująca Rzym swoim gęganiem?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka