Jarosław Kaczyński ma talent do trwonienia poparcia wyborców. Udowodnił to już na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy błyskawicznie zredukował Porozumienie Centrum z partii o najwyższym, dwudziestoprocentowym, poparciu do jednoprocentowej kanapy.
Przyznam jednak, że dynamika analogicznego procesu tym razem robi wrażenie. Po powyborczej „reaktywacji” J. Kaczyńskiego z twarzą IV RP prognozowałem skurczenie się PiS do 24% (proszę zajrzeć do moich wpisów na blogu z lata). Wygląda na to, że ten zjazd będzie gwałtowniejszy. Według sondaży w Warszawie poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości wynosi połowę tego sprzed czterech lat, a jego kandydat na prezydenta miasta oscyluje w granicach 14,5%; Kazimierz Marcinkiewicz pierwszą turę wyborów w 2006 roku wygrał.
Jeśli tylko obudzi się Roman Giertych i przypomni bardziej prawicowo-narodowym wyborcom o istnieniu LPR, będzie po PiS-ie jako pretendentowi do władzy.
Chyba rzeczywiście Jarosław Kaczyński abdykował – nie tylko jako lider partii, ale w ogóle jako czynny polityk.
Ponieważ jestem konsekwentnym krytykiem Prawa i Sprawiedliwości – kibicuję temu rozwojowi wypadków. Jednocześnie zastanawiam się, co w jego wyniku wydarzy się na polskiej scenie politycznej. Daję zerowe szanse powodzenia inicjatywie pisowskich gołębi; no, może 1,5%. J. Kluzik-Rostkowska, E. Jakubiak i P. Poncyliusz są niezłymi ekspertami i urzędnikami, ale nie przywódcami. Zdolności PR-owskie A. Bielana i M. Kamińskiego też nie wystarczą. Zwłaszcza, że inicjatywa pozbawiona będzie pieniędzy, niezbędnych do uprawiania polityki.
Możliwe są 2 scenariusze: rozbudowa prawego skrzydła PO, jej wejście w miejsce opuszczane przez PiS i zajęcie przez nią – na jakiś czas - pozycji politycznego monopolisty; albo dekompozycja sceny prowadząca do powstania zrównoważonego układu pięcio-sześciopartyjnego: centroprawicowa PO, może PSL (któremu ta nowa sytuacja może pomóc w utrzymaniu się na powierzchni), narodowo-prawicowe PiS i/lub LPR, lewicowy SLD oraz wciśnięta między Platformę a Sojusz formacja socjalliberalna. Możliwość pojawienia się tej ostatniej widziałbym w sytuacji, jeżeli wyborcy centrolewicowi po osłabieniu PiS pozbędą się obaw przed powrotem IV RP; wtedy będą mogli poszukać innej niż PO, bardziej odpowiadającej im oferty.
I za to warto trzymać kciuki!


Komentarze
Pokaż komentarze (33)