Szkoda Thierry Rolanda...
ale ja nie o tym, tylko oczywiście o przegranym meczu z Czechami.
Na piłce nożnej znam się jak większość mężczyzn i dlatego wolno mi ocenić to,
co widziałem podczas 65 minut meczu, bo już od mniej więcej '65 minuty oglądałem tylko Grecję, jak Ruskich wysyła do domu.
Lubie walkę i lubię oglądać w sporcie zaangażowanie do granic możliwości.
Patrzyłem wieczór wcześniej na parująca od myślenia głowę trenera Anglików i zadziwił mnie, gdy wprowadzony przez niego Walcott najpierw wyrównał,
a potem dal wspaniałego passa do Wellbecka i było 3-2 dla wyspiarzy, i było pozamiatane. Angole walczyli, jak lwy, Szwedzi walczyli jak lwy...
Grecki futbol jest nazwany monstrualnym, dlatego, ze opiera sie na tej samej taktycznej zasadzie, co Mistrzowie z Albionu w '66:
"najpierw bronimy naszej bramki, a potem dopiero atakujemy"
Angole Alfa Ramsey'a zdobyli dzięki tej zasadzie Mistrza Świata w '66;
Grecy kierowani przez szkopskiego trenera zdobyli dzięki temu Mistrza Europy w 2004.
Patrzyłem zatem wcześniej (jak wspomniałem) na pierwsze 20 minut (niezłe) polskiego zespołu, a potem znowu odezwała się "grecka choroba"
i być może tęga burza, spowodowała, ze Polacy po prostu stracili koncept.
Komentator z angielskiego TSNtv napomknął w tym czasie o szalejącym wzdłuż linii trenerze Czechow Bilku i o siedzącym, jak mumia pod szczelnym daszkiem ławki trenerze Polaków.
Bilek, niby Hodgson doznał iluminacji i zauważył fakt stracenia rytmu przez nasz zespól i oczywiście zakomandowal zmianę taktyki na ofensywna,
zwłaszcza ze Grecy objęli w niedalekiej Warszawie prowadzenie 1-0. To było to, nic innego.
Smuda masował w tym czasie swoja wydatna żuchwę i nic nie robił.
Potem było, jak było - co raz to i gorzej, z minuty na minute.
Zdjecie z boiska najlepszego pomocnika (Polańskiego) i zastąpienie go nijakim Grosickim, dało efekt tragiczny
- Czesi zyskali do tego momentu przewagę w środku pola, a bramka... no cóż, mogło być ich więcej (dla Czechow).
Po bramce dla Czechow Smuda popełnił tradycyjny błąd, który popełniają wszyscy nijacy trenerzy
- nie rzucił całej drużyny do skomasowanego ataku, tylko bronił tego 0-1, jakby mu to coś dawało.
I tak na koniec, to Czesi i Grecy zagrają w ćwierćfinałach, zagrają bo to te dwie drużyny walczyły o awans w TRZECH meczach,
a nie tylko w jednym popisowym (Ruscy z Czechami) i jednym o honor (Polacy z Ruskimi).
Euro trwa i jest fajnie.
209
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze