
Być, po prostu
Jestem i co z tego?
Dojechałem dni kilka temu i oddycham lozańskim spokojem.
Nie wiem nic, albo prawie nic.
Jednak jakoś nie boję się przyszłości,
bo mam swój czepek, taki bezwymiarowy róg Szczęścia.
Nawet nie powtarzam mantry: „jakoś to będzie..”
Bo bycie jest jak pogoda, aż do śmierci.
Paryż, który został gdzieś za górami i lasami..
wzmocnił na tyle moje poczucie bycia,
że przestałem się spieszyć.
Nie spieszę się do dnia jutrzejszego,
przeżywam powoli teraźniejszość, bo to ona jest najważniejsza.
Chwila, ciepło słońca na twarzy, powiew wiatru,
uśmiech mój albo Twój daleki..
Pięknie jest powiedzieć sobie samemu:
„mam się doskonale”..
życie składa się z miliardów chwil
i owszem, możemy sprawiać, ze będą to chwile szczęścia..
możemy tez szukać szczęścia w tym, co właśnie przezywamy.
Powinniśmy przeżywać życie w zgodzie z samym sobą.
Qui pro quo, ale ja swoim wrogiem nie jestem.. :))
StanKubik&RobertzJamajki



Komentarze
Pokaż komentarze (9)