Każdy film Terry'ego Zwigoffa to perełka, zapewniam.
Ma ich niewiele w swoim dorobku, ale zarówno "Ghost World", jak i cyniczny "Bad Santa" (Zły Mikołaj) (2003) z popisową rolą Billy Bob Thornton, a także nieco dziwaczny "Art School Confidential" (Akademia tajemniczych sztuk pięknych) (2006) to dzieła niezwykłe.
Powiedzmy sobie szczerze, do wszystkich jego filmów pasują takie przymiotniki jak dziwaczny, niejednoznaczny, cyniczny, sarkastyczny.
"Ghost World" to opowieść o dziewczynie kończącej szkołę średnią w jakimś tam zadupiastym mieście w USA.
I niech Was nie zmyli, że bohaterki w tym filmie są dwie: Enid (Thora Birch, tuż po swoim wielkim sukcesie w "American Beauty") i Rebecca (Scarlet Johansson, jeszcze przed swoim megasukcesem w "Lost in Translation" (Między słowami) Sofii Coppoli), bo tak naprawdę jest to historia Enid.
Koniec średniej szkoły to USA początek dorosłości, na którą te dwie panny nie są gotowe i której wcale nie pragną.
Nie będę opowiadał tego filmu, ale naprawdę jest to film, który mną wstrząsnął.
Mało jest filmów, które tak prawdziwie potrafią pokazać egzystencjalny dramat już nie nastolatków, a jeszcze nie naprawdę dorosłych.
Thora Birch pokazała w tym filmie jeszcze większą klasę niż we wspomnianym "American Beauty", a to co zrobił Terry Zwigoff to mistrzostwo świata.
Jedno jest pewne nikt tak fajnie nie opowiedział o młodych ludziach, ich zwątpieniach, złudzeniach, nudzie młodości itd itp.
Dochodzi do tego niesamowita ścieżka dźwiękowa, a początek filmu to prawdziwy majstersztyk, tak zresztą jak koniec, gdy Enid staje na przystanku autobusowym, już dawno zlikwidowanym, na którym mimo tego zatrzymuje się autobus do którego ona wsiada i odjeżdża.
W filmie tym jest też taki niepoprawny politycznie temat jak Coon Chicken Inn (to radzę zgłębić samemu).
Tą piosenką zaczyna się film


Komentarze
Pokaż komentarze