To świetny, trzymający w napięciu, aczkolwiek niespiesznie prowadzony horror.
To film o przemianie safandułowatego, zrezygnowanego i zmęczonego życiem notabla nowojorskiego wydawnictwa, Willa Randalla w pełnego życia i energii mężczyznę.
Bardzo przekonujący w tej roli jest niezwodny joker kina, Jack Nicholson.
Film zaczyna się banalnie, zima, jazda nocą samochodem po oblodzonej szosie, potrącenie zwierzęcia wyglądającego jak wilk, ugryzienie w rękę Randalla.
Pierwsza część filmu przedstawia parę fajnych obrazków z życia korporacji między innymi gdy Will Randall zostaje wygryziony ze swojego stanowiska przez swojego kolegę Stewarta Swintona (znakomity w przedstawieniu dwulicowego fałszywca James Spader) dla którego był mentorem.
Ciekawe, że w tym filmie jest miejsce i na zdradę małżeńską, której dopuściła się żona Randalla, Charlotte (znakomita Kate Nelligan, pamiętna choćby z "Igły" Richarda Marquanda), ale również na miłość pomiędzy podstarzałym Randallem a młodą, zachwycającą w swojej urodzie córką nowego szefa Randalla, Laurą Alden (świetna rola Michelle Pfeiffer).
Dziwny to film, ale pełen niezwykłego i powiedziałbym staroświeckiego uroku.
Mało napisałem o scenach rodem z horroru i to co robi Randall jako wilk, bo jego przemiana postępuje stopniowo, najpierw od wyostrzenia zmysłów słuchu i powonienia, a później aż do całkowitej zmiany w wilka i jego zwyczajów z nocnym polowaniem.
Tak czy owak, to film nietuzinkowy, obsada mistrzowska, a i samo przesłanie, że czasem błahy impuls może wyzwolić nas z monotonii i problemów codziennego życia i poprowadzić do czynów, które sami po sobie byśmy się nie spodziewali powoduje, że nie mógłbym nie polecić tego filmu.
To naprawdę kino wysokich lotów.


Komentarze
Pokaż komentarze