Zacznę banalnie, ale zapewniam, że film ten nie pozostawi nikogo obojętnym.
Dużo tzw. mocnych filmów widziałem, ale ten naprawdę może człowieka dobić.
Teoretycznie jest to opowieść o trudnym chłopaku sprawiającym od urodzenia rodzicom problemy wychowawcze (najpierw milczy i zachowuje się autystycznie, do późnego dzieciństwa nosi pieluchy) i rodzicach, a zwłaszcza matce, którzy z bezsilnością patrzą na swojego pieroworodnego
W zasadzie nie wiadomo, czy Kevin (świetni są wykonawcy tej roli, począwszy od sześciolatka (Jasper Newell), przez nieco starszego dzieciaka (Rocky Duer) po fenomalnego nastolatka (Ezra Miller)) to nadwrażliwiec, który powoli osuwa się w otchłań szaleństwa czy zimny psychopata i manipulant i to już od samego urodzenia.
Film nie do końca odpowiada na to pytanie, ale moim zdaniem Kevin to człowiek zepsuty do szpiku kości już od samego urodzenia, diabeł wcielony i manipulant (tragicznie odnoszący się do matki i przymilny wobec ojca).
Pisząc o tym filmie nie można nie wspomnieć o fenomalnej roli Tildy Swinton.
Jak to wszytko co dzieje się w tym nie jest jednoznaczne mimo swojej teoretycznej jednoznaczności świadczy o tym taki krótki dialog pomiędzy matką i synem.
Scena odbywa się w więzieniu, w którym Kevin siedzi od 2 lat.
Matka: I want you to tell me why.
Kevin: I used to think I knew. Now I'm not so sure.
Piękne zakończenie pięknego filmu.
Takie dzieła sztuki napawają mnie smutkiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)