Elvis has just left the building
Dwa znamienne wydarzenia miały miejsce w dniu wczorajszym czyli 12 listopada 2013 r.
Nie zapomnijmy, że wczorajszy dzień był dniem pierwszym po dniu, w którym Warszawa była w ogniu (słowa Justyny Pochanke).
Zdarzenie nr 1– bohater walk o równość społeczną, brat Magdy Gessler, Piotr Ikonowicz wychodzi z aresztu.
Został tam wsadzony, bo nie opłacił grzywny, o którą sam wnosił, bo nie chciało mu się odbyć prac społecznych.
Po 2 tygodniach siedzenia w areszcie (30 października - 12 listopada) ten heros walki robotniczo – chłopskiej, ikona lewicowości, przerwał głodówkę, zapłacił grzywnę i w glorii chwały powrócił na łono rodziny, do żony i dzieci.
Znudziła mu się ta głodówka, bo przecie jak można jeść ciągle czerwony kawior zamiast czarnego i to bez chlebka, pić czarną kawę z ekspresu, ale odmawiać sobie cukru – ile takie katusze można znieść socjalistyczny bojownik.
Dwa tygodnie to chyba aż nadto, żeby to znosić.
Nie można zapomnieć o tym, że jakby Ikonowicz odsiedział do końca czyli do 30 stycznia 2014 r., to ominęłyby go takie fajowe imprezy jak Andrzejki, Mikołajki, Boże Narodzenie, Sylwester i prawie calutki karnawał.
Na to heros lewicy nie mógł sobie pozwolić.
Gratuluję lewicy takich bohaterów.
Muszę przyznać, że Piotr Ikonowicz jest równie żałosny jak nowy lider prawicy, Przemo Wipler, który jakieś tydzień temu zostawił żonę po raz piąty ciężarną, pił do rana gorzałkę, a później nawalał się z policjantami.
Zdarzenie nr 2 – diva naszej piosenki, Edyta Górniak wpięła wczoraj wieczorem kwiat w spaloną przez tzw. faszystów tęczę na placu Zbawiciela.
Te zdarzenie pozostawię bez komentarze. Powiem jedynie, że dziś rano wywołało te zdarzenie wzruszenie u prowadzącego poranne wiadomości w TVN 24, Jarka Kuźniara, pamiętnego obrońcę Kubka Wojewódzkiego, na którego ktoś niedawno napadł oblewając go poranną zimną kawą lub coca – colą bez gazu.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)