Po tegorocznym Marszu Niepodległości najbardziej rozbawiły mnie rozmaite komentarze o prowokacji.
Prowokacyjne więc było, że policja była mniej widoczna niż na poprzednich marszach.
Notabene wzmożona obecność policji też jest prowokacyjna.
Jak stwierdził poseł Hofman, brak metalowych barierek przed ambasadą Rosji sprowokowałmanifestantów do jej zaatakowania i spalenia budki.
Z tego co pamiętam, to poprzednio obecność barierek metalowych też prowokowała.
Tym samym mamy do czynienia z prowokacją.
Zarówno aktywność policji prowokuje, jak też bierność policji prowokuje.
Prowokują barierki, prowokuje ich brak.
Taka jest natura prowokacji.
Nie tylko ludzie z prawej strony są czuli na policyjne prowokacje, również ludzie z lewej strony, a w zasadzie z lewackiej, pieszczoszki Gazety Wyborczej i TVN .
Przed godz. 15 funkcjonariusze dostali się na dach. Nie było tam jednak żadnych niebezpiecznych substancji.
Mógłby to być koniec historii, gdyby nie "zabawna" relacja niejakiej Emilii, która mieszka na squacie.
Oto ta relacja: "Strażacy powiedzieli nam, że dostali zgłoszenie o niebezpiecznej substancji w naszym budynku. My powiedzieliśmy, że możemy ich wpuścić do środka, ale bez policji. Oni z kolei stwierdzili, że wejdą tylko z policją, a na to nie mogliśmy się zgodzić. Wtedy strażacy zaczęli rozkładać sprzęt i szykować podnośnik, żeby wejść na dach. Zupełnie bez sensu i tylko strasząc okolicznych mieszkańców i uczniów pobliskiej szkoły. Mamy taki układ z miastem, że policja nie wchodzi na nasz teren bez potrzeby i teraz nasi przedstawiciele o tym z nimi rozmawiają.Przypuszczam, że próbuje nam się utrudnić przygotowania do pokojowej demonstracji, którą na dziś zaplanowaliśmy. Ktoś próbuje odwrócić uwagę od rzeczy ważnych."
Policja prowokujerównież lewaków, jak widać.
Znamienne jest to, że są pewne miejsca eksterytorialne w Warszawie i nie są nimi tylko ambasady, ale również squat Przychodnia.
Zobacz o tym zdarzeniu, co pisze Gazeta Wyborcza.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)