Po raz kolejny obchodziliśmy rocznicę wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Wczoraj minęło 26 lat od tamtych dramatycznych wydarzeń. Po raz kolejny zostały przygotowane i wyemitowane materiały filmowe, wspomnienia aktywnych i mniej aktywnych uczestników tych zdarzeń. Po raz kolejny demontracja za i przeciw spotkała się pod domem gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Po raz kolejny spierali się Ci, którzy popierali stan wojenny z tymi, którzy jego twórców widzieliby na ławie oskarżonych i w więzieniu. Ale w tej kolejnej dyskusji zabrakło chyba głębszej refleksji i spojrzenia na to wydarzenie z perspektywy historycznej.
A to spojrzenie jest potrzebne, bo właśnie z tej historycznej perspektywy widać, że wprowadzenie w Polsce stanu wojennego było jedną ze zbrodni w całym ciągu zbrodniczych działań będących jedną z nieodłącznych cech przestępczego systemu komunistycznego. Zdaję sobie sprawę, że zbrodnie popełnione tu i teraz, czyli w PRL bolą najbardziej, wywołują emocje, były przyczyną dramatów. I dlatego niejednej osobie trudno spojrzeć na komunizm inaczej niż z perspektywy własnych doświadczeń.
Warto pamiętać, że swoje zbrodnicze żniwo komunizm zbierał na całym świecie. W imię tej zbrodniczej i przestępczej ideologii mordowano, wsadzano do więzień, prześladowano miliony ludzi - Związek Sowiecki, Europa Środkowa, Chiny, Kampucza, Wietnam, Cuba, kraje płn. Afryki. Można wymieniać dalej. O straszliwym wymiarze ofiar komunizmu można przekonać się czytając m.in. znakomitą książkę autorstwa wielu historyków pt. "Czarna księga komunizmu" (współautorem jest profesor Andrzej Paczkowski). Ale mimo w pełni udowodnionego zbrodniczego charakteru idei komunistycznej nadal "cieszy" się ona czymś co nazwałbym "ulgową taryfą dla zbrodni". Nadal ma swoich wiernych i nowych (choć coraz mniej licznych) zwolenników. Nadal znajdą się intelektualiści gotowi udowadniać, że sama idea jest OK tylko spaprali ją nieudolni ludzie. W Polsce, Związku Sowieckim, Kampuczy itd. Warto spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego noszenie koszulek ze swatyką i propagowanie idei faszystowskiej jest przestępstwem i jest karalne, a dlaczego w wielu krajach działalność partii komunistycznej jest w legalna, a noszenie koszulek z sierpem i młotem jest nawet "cool"?
Otóż w społeczeństwach większości krajów na świecie istnieje słuszne ze wszech miar przekonanie, że faszyzm to ideologia zła. Że to zło tkwi w korzeniach tej idei. To jeden z powodów dla których faszyzm i jego późniejsze wcielenia - nazim i hitleryzm - trafiły na śmietnik historii, a jego pogrobowcy politycznie mogą liczyć co najwyżej na wyrok sądowy. Poza tym faszyzm kończył swój żywot w trakcie wyniszczającej i obchodzącej cały świat wojnie totalnej dokumentując tym samym swój zbrodniczy charakter. Zdokumentowano obozy śmierci, totalny charakter państw faszystowskich przed rozpętaniem II Wojny Światowej. I wreszcie na ławie oskarżonych w Norymberdze usiedli i zostali skazani zbrodniarze faszystowscy. Faszyzm znalazł swoją "Norymbergę". To dlatego proces denazyfikacji w Niemczech, epuracji we Włoszech, demilitaryzacji w Japonii nie wzbudzał praktycznie żadnego sprzeciwu. Komunizm nie doczekał się swojej "Norymbergi". Nie ma w społecznym odbiorze przekonania, że idea komunistyczna jest równie zła, jak faszystowska. "Zbrodniarze zza biurek" ideologii komunistycznej - Marks i Engels - do dziś uchodzą za wybitnych filozofów (dziś znów bardzo modnych), a nie za "ojców - założycieli" najbardziej zbrodniczej ideologii w dziejach świata. O Leninie - egzekutorze idei Marksa - Engelska i przywódcy XX-wiecznych jakobinów-robespierystów, czyli bolszewików - mówi się, że był jednym z najskuteczniejszych przywódców XX wieku. O tym, że zło idei komunistycznej tkwi w jej korzeniach nie mówi prawie nikt. Wiele się na taki obraz komunizmu złożyło. Fakt, że Związek Radziecki był jednym z wielkich zwycięzców nad faszyzmem, fascynacja zachodnich intelektualistów fenomenem komunizmu i wiarą, że jest on receptą na zgniły i zmurszały kapitalizm. Fakt, że zbrodnie komunizmu były ciche. Ludzie umierali, byli zabijani, prześladowani w zapomnieniu. A komunizm po swoim wielkim triumfie w latach 50-tych ub. wieku umierał - nie, zdychał - w ciszy, bez huku armatnich salw i totalnych zniszczeń. I nie doczekał się swojej "Norymbergi". Idea komunistyczna i jej zbrodniarze odeszli. Naiwna i ślepa wiara pozostała. A wszelkie próby rozliczenia zbrodniczego systemuPodobnie, jak koszulki z sierpem i młotem.
Dlatego też warto czasem - choćby przy okazji kolejnej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce - pomyśleć, że był on nie tylko (jak twierdzą komuniści i ich dzisiejsi obrońcy) koniecznością polityczno-społeczo-gospodarczą, ale jednym ze skutów Idei Zła. Idei komunistycznej - tak naprawdę niegdy nie osądzonej za swój zbrodniczy charakter. Pulitzer


Komentarze
Pokaż komentarze (16)