Pulitzer Pulitzer
47
BLOG

Jarosław Kaczyński, czyli rzecz o butach Lepera i Giertycha

Pulitzer Pulitzer Polityka Obserwuj notkę 23

Po dzisiejszych wydarzenia nie jest żadną tajemnicą fakt wejścia na polityczną równię pochyłą przez partię Jarosława Kaczyńskiego - PiS. W licznych medialnych wypowiedzi najbardziej zatwardziali zwolennicy przywództwa Jarosława Kaczyńskiego i Jego linii politycznej starają się wmówić opinii publicznej, że obecne problemy powyborcze stronnictwa to jedynie medialne wymysły, a odejścia mniej lub bardziej znanych polityków z PiS nie mają większego znaczenia dla spoistości i skutecznej działalności ugrupowania. Twierdzą także - w tym również Jarosław Kaczyński - że tego typu perturbacje polityczne (świadomie wyolbrzymiane przez media), które w PiS obecnie obserwujemy to zwykłe i chwilowe powyborcze "zachwianie" po przegranej kampanii. Już sam fakt lekceważenia przez prominentnych działaczy PiS faktu odchodzenia ze stronnictwa istotnych działaczy, coraz bardziej widoczna niechęć do wewnętrznej dyskusji po przegranych wyborach o przyczynach tejże porażki, winienie za wszystko mediów świadczy - moim zdaniem - o powolnej utracie instynktu samozachowawczego i być może początkiem końca. W przeszłości - całkiem nieodległej - jak żyjemy, byliśmy świadkami w Polsce, jak twórca jednej czy drugiej formacji windując ją do władzy i szczytu popularności stawał się jej grabarzem (patrz: Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Marian Krzaklewski, Lech Wałęsa). Czy proces samodestrukcji politycznej zagraża również PiS-owi? Moim zdaniem tak.

Po pierwsze destrukcyjne zdarzenia w PiS ostatnich tygodni nie są wynikiem jedynie przegranej kampanii wyborczej. Proces postępującego zwątpienia w społeczeństwie w intencje i możliwości sprawcze PiS rozpoczęłą decyzja Jarosława Kaczyńskiego w 2005 roku o zawarciu koalicji z Samoobroną i LPR. Stworzenie motywowane potrzebą powstania większościowej koalicji w Sejmie niezbędnej dla realizacji programu politycznego, gospodarczego i społecznego PiS. Już wówczas - mimo dużej hermetyczności informacyjnej - bez trudu dało się dostrzec, że i w tym ugrupowaniu były osoby, które uważały, że "skórka nie jest warta wyprawki", a sojusz z Lepperem i Giertychem to decyzja samobójcza. Dziś z perspektywy czasu wyraźnie widać, jak bardzo sprawdziło się stare, ale jare przysłowie: z kim się zadajesz, takim się stajesz. Koalicja PiS z populistami, skandalistami, ludźmi niekompetentnymi i nieodpowiedzialnymi musiała skończyć się skandalem. Co też się stało. Warto zauważyć, że politykiem, który skończył "kariery" LPR i Samoobrony jest Jarosław Kaczyński. Przy Jego wiedzy i akceptacji podjęte zostały działania, które odesłały "przystawki" na polityczną oślą łąkę (gdzie zresztą jest ich miejsce). Ale nie ma nic za darmo. Odór afer, skandali, głupoty, niekompetencji koalicjantów PiS z lat 2005-2007 dosięgnął również głównej siły rządzącej. Ale gdyby skończyło się na tym byłoby to dla PiS pół biedy. Zdarzyła się rzecz znacznie gorsza.

W trakcie kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński i Jego bezkrytyczni zwolennicy zdecydowali o jedynie słusznej (Ich zdaniem) strategii wyborczej, a mianowicie "wejściu PiS w populistyczne "buty Leppera i Giertycha". W kierowniczym gronie partii Kaczyńskiego zwyciężyło prymitywne przekonanie, że w Polsce - na Jej obecnym etapie rozwoju - wnikanie w subtelności różnic między socjaldemokratami, liberałami, konserwatystami itp. itd. etc. nie ma najmniejszego sensu. Polska - zdaniem tzw. Spin doktorów (Bielan, Kamiński i nie tylko) dzieli się na biednych i bogatych. Na tych, którym się udało i na tych przegranych. A stąd już bardzo prosta droga do prostackiego przekazu wyborczego. Biedni wydymani! Jesteśmy z Wami! To bogaci (oligarchowie) winni są Waszej nędzy. To przez cwaniaków z III RP Wam się nie udało, nie udaje i jak na Nas - PiS nie zagłosujecie to nie będzie się Wam udawało nadal. Zniknęłą gdzieś retoryka PiS z kampanii wyborczej z 2005 roku, kiedy to słyszeliśmy o potrzebie zwalczania korporacji zawodowych i otwierania tym samym szans dla wielu ludzi, potrzebie likwidacji patologii w służbach specjalnych, pokazania i zlikwidowania w kraju kapitalizmu politycznego, którego głównymi architektami byli postkomuniści i Aleksander Kwaśniewski. Jarosław Kaczyński i Jego partia weszli w "buty" Leppera i Giertycha propagując prostackie i populistycvzne hasła wyborcze . Jednym z niewielu w PiS, który protestował przeciwko tej samobójczej startegii był Ludwik Dorn. Warto to przypomnieć. Zwłaszcza dziś. To była jedna z najistotniejszych przyczyn sromotnej porażki PiS w starciu z PO. A najgorsze jest jeszcze coś innego.

Dziś PiS z Jarosławem Kaczyńskim (nadal prezesem) zdecydował o swojej strategii bycia w opozycji, czyli: bagatelizowania procesów destrukcyjnych w stronnictwie, oddanie ponownie medialnego "głosu" PiS p. Putrze, Gosiewskiemu, Dudzińskiemu, Girzyńskiemu, Mularczykowi, Brudzińskiemu, Kurskiemu itp. itd. etc. I widoczna coraz bardziej bezradność programowa. Program IV RP runął, niczm fortepian Fryderyka, na bruk i nie wydaje się, by można byłoby go naprawić i ponownie na nim zagrać.

Należy przypuszczać, że Jarosław Kaczyńskich i Jego stronnictwo w populistycznych "butach" Leppera i Giertycha mogą trafić jedynie na przysłowią polityczną "kanapę" i tam korzystać z uroków zasłużonego odpoczynku. Pulitzer

Pulitzer
O mnie Pulitzer

Żartowniś i wesołek. Z zamiłowania i wykształcenia historyk. Miłośnik muzyki rockowej przełomu lat 60/70-tych i Tolkiena

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka