Fakt medialny czy rysująca się rzeczywistość, w której możliwa byłaby koalicja konstytucyjna koalicja PiS - PO niezbędna dla przeprowadzenia realnych zmian w Polsce? Wierzyć się nie chce, ale ...
Antoni Słonimski rzekł kiedyś: "Polska to jest taki dziwny kraj, w którym wszystko jest możliwe. Nawet zmiany na lepsze". Z pewną taką nieśmiałością i niedowierzaniem słuchałem dziś informacji płynących z dwóch śmiertelnie się zwalczających się dotychczas obozów politycznych - PiS i PO. Informacji, z których mogłoby wynikać, że możliwym byłaby ich współpraca na rzecz zmian w Konstytucji RP, rozpoczęcia poważnych rozmów o sprawach istotnych dla Polski najważniejszych: poradzenia sobie z kryzysem finansowo - gospodarczym, reformy służby zdrowia, likwidacji NFZ, reformy KRUS, dokończenia reformy systemu emerytalnego, radykalnych zmian w systemie emerytalnym służb mundurowych, reformy systemu politycznego, ordynacji wyborczej, sposobu finansowania partii politycznych, przeprowadzenia prawdziwej lustracji (zwłaszcza w środowiskach, które przed nią bronią się najzacieklej) itd. (tu niech każdy sobie dopisze co według Niego jeszcze jest bardzo ważne dla Rzeczpospolitej). Być może w PiS i PO nastąpiło (jak mawiał niezapomniany Kaźmierz Pawlak) "historyczne myślenie" i Nasze polityczne gamonie zrozumiały, że każda z tych partii osobno w koalicji z tzw. przystawkami (LPR, Samoobrona, PSL) jest w stanie co najwyżej administrować Polską, ale nie rządzić i wprowadzać realne i potrzebne zmiany. Przypomnę, że pierwszym, który publicznie rzucił pomysł koalicji konstytucyjnej PiS - PO był Ludwik Dorn (obecnie PiS-owiec na wygnaniu). Być może przyszedł czas na realizację choć takiego pomysłu w relacjach PiS - PO, co pozwoliłoby niektórym (np. autorowi niniejszego wpisu) przestać żyć w przekonaniu, że od 2001 roku Rzeczpospolita tkwi w politycznej niemożności i niczym bohaterowie Marcela Prousta bezskutecznie "Poszukuje straconego czasu". Być może dzisiejsze (ciągle jeszcze) fakty medialne i polityczne zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska to to wstęp do autentycznych "zapowiedzi" konstytucyjnej koalicji PiS - PO. Być może. Bo koalicje "zastępcze": PiS-LPR-Samoobrona; PO-PSL czy jakieś kupczenie się ze zdychającym postkomunistycznym SLD to (moim zdaniem) w dzisiejszych realiach politycznych Rzeczpospolitej dalsze "Poszukiwanie straconego czasu". Pulitzer


Komentarze
Pokaż komentarze (4)