No i stało się, agencja Moody's obniżyła rating naszych finansów, czyli ich wycenę z A2 do A3. Finanse Polski stały się mniej pewne, obracanie nimi obarczone większym ryzykiem, a przez to solidność całej naszej gospodarki tworzącej owe materialne dobra, osłabiona. Ostatnia taka obniżka ratingu miała miejsce w 2002 roku czyli dwadzieścia cztery lata temu, to niemal ćwierć wieku, kiedy wydawało się, że nie znajdzie się ktoś taki, któremu uda się taka sztuka po raz drugi, a jednak! Czy można być zdziwionym taką oceną agencji ratingowej? Czy ktoś choć trochę obeznany w polskich realiach mógł sądzić, że będzie inaczej?
Niektórzy mówią o Donaldzie Tusku ujemny Midas, słyszałem także określenie stolcowy Midas, wszystko bowiem, czego ten człowiek się nie dotknie zamienia się w g***o. Przykładów na to jest tak wiele, że całą notkę musiałbym poświęcić na ich wymienianie, a o tym, że tak jest świadczą wypowiedzi, a właściwie ich brak maskowany absurdalnym postękiwaniem, albo zwykłą agresją, ze strony pytanych o te sukcesy zwolenników Donalda Tuska. Najlepszym przykładem jest pan Schetyna, który pytanie o sukcesy rządów Tuska pokrył cudownym, całokowitym milczeniem.
Znamienna w tym wszystkim jest narracja pro rządowych mediów oraz sprzyjających kierownikowi ekonomistów. Otóż, generalnie Media nie poświęcają dużo czasu kwestii spadku naszego kraju w ratingach (należy zaznaczyć, że także pozostałe dwie uznane agencje obniżyły nasz rating), a jeśli już to narracje są dwie. Albo podana sucha informacja, lub też dołączony do niej komentarz w stylu "Polacy, nic się nie stało". Bardziej wylewni są pro tuskowi ekonomiści. Oni z kolei, przyczynę takiego stanu rzeczy upatrują w rozbuchanym socjalu, wzroście kosztów zbrojenia i kryzysie paliwowemu, jednocześnie, idąc na rękę kierownikowi, do sprawy podchodzą po balcerowiczowsku; ograniczyć albo zlikwidować transfer socjalny, zamrozić z budżetówkę, ograniczyć inwestycje (jakby jakieś były). Głupcy, czy lizusy?
Całą tą medialno ekonomiczną grupę wsparcia Donalda Tuska przebija minister finansów Domański, twierdząc, że za spadek ratingu Polski odpowiada prezydent Nawrocki nie podpisujący kuriozalnej ustawy o opodatkowaniu ponadprogramowych zysków firm paliwowych. I także tu należało by zadać pytanie: głupiec, lizusy, czy dodatkowo w przypadku Domańskiego, łajdak? Zadziwia także, albo właściwie nie zadziwia tylko potwierdza zasadę dyspozycyjności, to iż żaden z ekonomistów nie komentuje prawdziwych przyczyn obniżenia ratingu. Ich jedynym pomysłem jest ograniczanie socjalu i pensji budżetówki. Nikt, ale to nikt nie zająknie się o poprawie ściągalności vatu, wszelkich innych podatków w tym podatków od zagranicznych sieci handlowych. Nikomu do głowy nie przyjdzie aby pobudzać gospodarkę, tworzyć gospodarcze projekty strategiczne, albo przynajmniej realizować te już istniejące oraz ukrócić nadużycia i zwykłe złodziejstwo ludzi KO.
Społeczeństwo ciągnie jeszcze na po pisowskich zaskórniakach i póki co budżety domowe jeszcze się spinają, chociaż na coraz większą agrafę. Ale co będzie kiedy ten przesączający się z wolna, przez piach matactw kierownika, kryzys do nich dotrze? Czy będą już tak urobieni mentalnie, że gdy nie będzie starczać do pierwszego, nie obarczą tym Tuska? A co będzie kiedy wejdą ETeSy, a za nimi tysiące śniadych inżynierów i doktorów z maczetami na których trzeba będzie łożyć więcej niż na przeciętnego emeryta? I czy najdzie ich refleksja, że jak to było możliwe, że przez osiem lat rządów PIS było wszystko gospodarczo i finansowo dobrze, a Tuskowi i jego ludziom wystarczyły tylko trzy lata aby wszystko rozpiżyć w jasną cholerę?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)