55 obserwujących
550 notek
821k odsłon
3759 odsłon

Jak działa mafia na prowincji!

Wykop Skomentuj6

Pokaż profilJuż po przejęciu władzy w SLD przez nowe, odmłodzone kierownictwo zdarzało się, że z list tej partii do organów władzy publicznej kandydowali gangsterzy. Taki przypadek miał miejsce podczas wyborów samorządowych w 2006 r., gdy do Rady Powiatu Kolskiego (woj. wielkopolskie) z komitetu Lewica i Demokraci, z rekomendacji lokalnych struktur SLD startował niejaki Roman R. (pseudonim „Rufio”). Jego przestępcza działalność była w miejscowym otoczeniu powszechnie znana. Trzy lata później został zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze. „Rufio” na pewno był również obecny na jednej z imprez firmowanych przez prominentnego polityka PSL i członka Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wielkopolskiego posła Eugeniusza Grzeszczaka.


 

Kilka miesięcy temu przed poznańską delegaturą CBA zeznawał Sławomir M. Nie wiemy, co M. powiedział śledczym agencji. Ale wiemy, że chodzi o sprawę kupienia wyborów samorządowych w powiecie kolskim przez lokalnych polityków, z pomocą gangsterów. Okazuje się, że proceder jest dziecinnie prosty. Żeby kupić jeden głos wystarczy zapłacić 20 zł. Wersję M. potwierdził były prezes Olimpii Koło Marek Sobolewski. Za sprawą mieli stać rzekomo miejscowi gangsterzy, w tym między innymi Roman R. (pseudonim „Rufio”), zatrzymany w grudniu 2009 r. przez Centralne Biuro Śledcze. R. to zięć Zenona Siwińskiego – prezesa konińskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Melioracyjnego i bliskiego znajomego prominentnego polityka PSL Eugeniusza Grzeszczaka, sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. „Rufio” na sto procent był na jednej z imprez firmowanych przez Grzeszczaka. Wydarzenie odbyło się 3 września 2005 r. w Słupcy, kiedy obecny parlamentarzysta był jeszcze starostą słupeckim. Są na to świadkowie.


 

Koło jest dwudziestotysięcznym miastem we wschodniej Wielkopolsce. Jest znane przede wszystkim z wyrobów sanitarnych. Napis „Koło” widnieje prawie w każdej toalecie. Działa tam potentat w dziedzinie produkcji ceramiki łazienkowej „Sanitec” Koło. W roku 2002 mieszkańcy miasta bali się wychodzić z domu. Jak wspominają – ulicami jeździli gangsterzy i strzelali z broni palnej. Wojna prowadzona była o zyski z prostytucji. Do historii przeszedł tak zwany gang Golonów. Jego członkowie Jakub G. (pseudonim „Kuba”) i Norbert J. (pseudonim „Gizbern”) przez kilka tygodni więzili, terroryzowali i gwałcili bułgarską prostytutkę. W 2004 r. do Koła wraz z telewizją „Polsat” zawitał słynny detektyw Krzysztof Rutkowski. To była popisowa akcja. Ganiał sutenerów po dachu hotelu „Europa”, a gdy jednego złapał, wypowiedział słowa, które do dziś mieszkańcom powiatu kolskiego zapadły w pamięci: – „pamiętaj k...., że na takich jak Ty zawsze przychodzi koniec”. Jednak na kolskich gangsterów koniec szybko nie przyszedł. Rutkowski odstawił ich na Komendę Powiatową Policji, ale jeszcze tego samego dnia pojawili się w hotelu „Europa” i handlowali dziewczynami. O Kole stało się głośno również dwa lata później. Przyjechał tam nie byle kto, bo słynny gangster z Pruszkowa, a zarazem świadek koronny „Masa”. „Masa” biesiadował w miejscowej restauracji o intrygującej nazwie „Fantazja”. Przyczepiła się do niego lokalna dziewczyna nazywana (nieprzypadkowo) w półświatku przestępczym „Francja”. „Masa” jednak nie gustował w prowincjonalnych dziewczynach. Odstawił „Francję” co rozjuszyło lokalnego watażkę „Kwiatka”, syna miejscowego potentata wyrobów wędliniarskich. „Masa” i „Kwiatek” poczopili się ze sobą. „Kwiatek” ściągnął chłopaków z miasta. Przyjechali z kijami bejsbolowymi. Ale krew się nie rozlała, bo po policję zadzwoniła pracująca w restauracji kelnerka. „Masa” miał rzekomo zostać zdekonspirowany, a policja miała wystawić go „na pożarcie” lokalnym bandziorom. Co symptomatyczne – gdy przyjechali funkcjonariusze ucięli sobie pogawędkę z gangsterami. Sam Jarosław Sokołowski (pseudonim „Masa) wspomina to wydarzenie tak: To, co się stało jeszcze bardziej przekonało mnie, że system ochrony świadków jest pełen niebezpiecznych luk. Policjanci z Koła nie dosyć, że dali popis nieudolności, to jeszcze wystawili mnie lokalnym bandziorom. Świadek koronny został zatrzymany i odwieziony na Komendę Powiatową Policji w Kole, jak ostatni zbir. Sytuacja była na tyle niebezpieczna, że musiał interweniować ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz szef małopolskiej policji Adam Rapacki. To jest „Dziennikarskie Archiwum X” – wydział śledczy „Gazety Finansowej”.


 

Ekwadorski trop...

W 1999 r. do Ekwadoru poleciał Jarosław J. Jak się później okazało, była to dla niego bardzo długa podróż. Do Koła powrócił dopiero po ośmiu latach pobytu w ekwadorskim więzieniu, spędzając tam czas z groźnymi południowoamerykańskimi mafiozami. O losie J. swego czasu epizodycznie dowiedziała się cała Polska – stał się on, bowiem bohaterem jednego z wydań popularnego programu telewizyjnego Edwarda Miszczaka, pod tytułem „Cela”. Chłopak może mówić o wielkim pechu – przeszedł już pomyślnie kontrolę celną na ekwadorskim lotnisku, udał się do lotniskowej restauracji i czekając na samolot w dobrym humorze popijał sobie Coca-Colę. Ale właśnie wtedy, ktoś go wystawił. Podczas oględzin w opakowaniu z czekoladkami celnicy znaleźli u niego kilka gram narkotyków. J. ma krótkie, łatwe do wymówienia – nawet dla obcokrajowców – nazwisko. Stał się instrumentem w mafijnej grze, padł ofiarą często stosowanego w gangsterskim półświatku procederu przemytu narkotyków, polegającego na wystawieniu jednego, tak zwanego „jelenia”, aby ktoś inny mógł przemycić dziesiątki kilogramów białego proszku. Żeby powrócić do Polski zabrakło mu kilku godzin. Jeżeli nie zostałby osądzony w Ekwadorze w ciągu stu dni, wróciłby do Polski i odpowiadał przed polskim wymiarem sprawiedliwości, jednak dosłownie w ostatniej chwili przyszli po niego więzienni „klawisze”. Dostał dwanaście lat, odsiedział osiem.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale