0 obserwujących
65 notek
66k odsłon
  819   0

Kret Palikota

 

Niedawno prasa doniosła, kto będzie startował w wyborach na stanowisko Prezydenta Miasta Lublina obsadzone obecnie przez pupilka posła z Biłgoraja ze świńskim ryjem i gumowym penisem – Adama Wasilewskiego.
 
Sam Wasilewski nie wystartuje, bo z jego obietnic wyborczych (patrz - ulotka ze strony www.adamwasilewski.pl - warto zajrzeć!)
udało się zrealizować tylko zagospodarowanie okolic Zalewu Zemborzyckiego, chociaż bez aquaparku (przez MOSiR, którym zarządza człowiek uznawany za pisuara, bo mianował go poprzedni, PiSowski Prezydent) oraz wyprowadzić kulturę w mieście na niezły poziom (zasługa – co przyznają wszyscy – Zastępcy Prezydenta Włodzimierza Wysockiego). Natomiast usprawnienie układu komunikacyjnego Lublina (mała obwodnica, darmowe parkingi na obrzeżach centrum, tunel pod Al. Racławickimi, przedłużenie Muzycznej, uporządkowanie placu Dworcowego i szybka kolej do Warszawy) nie zostało nawet rozpoczęte. Postępująca budowa lotniska w Świdniku, to bardziej zasługa Marszałka niż Prezydenta.
 
Nie ma zintegrowanego systemu ścieżek rowerowych, a powstające za czasów Wasilewskiego porażały swoją idiotyczną budową (wysokie krawężniki w poprzek ścieżek, kończące się w polu trasy, ręczne aktywatory sygnalizacji drogowej, kostka betonowa zamiast asfaltu) mimo starań Stowarzyszenia Rowerowy Lublin. Doszło do tego, że to rowerzyści usuwali chwasty zarastające ścieżki, bo urzędnicy dopiero mieli w planach zaplanowanie tych prac.
 
Plany Wasilewskiego tworzenia miejsc pracy bazowały na utworzeniu Specjalnej Strefy Ekonomicznej, na co miasto wydało podobno 50 milionów złotych. Obtrąbiono to jako wielki sukces, ale okazało się, że Ball Packaging (puszki do napojów) wybudował fabrykę, ale jej nie uruchomił zwalniając pracowników, a w strefie ruszyło tylko Centrum Dystrybucyjne Poczty Polskiej (przeniesione z okolic Dworca PKP) i fabryka Alliplast (profile aluminiowe) też przeniesiona z innej części miasta. Dodatkowo CBA zainteresowało się strefą, bo urzędnicy bez przetargu, pozwolenia na budowę i innych formalności wybudowali drogę dla Husquarny, zanim ta jeszcze wybrała Mielec. A teraz miasto musi zapłacić 15 milionów uczelniom, które oddały swoje grunty, bo ich wartość spadła na skutek zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.
 
Zamiast Wasilewskiego, Platforma zaproponowała Krzysztofa Żuka znanego i cenionego w Lublinie, który wrócił (jak Czarniecki do Poznania…) ze stanowiska wiceministra Skarbu Państwa dla Platformy ratowania, bo pupilek posła z Biłgoraja ze świńskim ryjem i gumowym penisem może jest świetnym profesorem od akustyki, ale nie potrafi zarządzać miastem.
 
Oczywiście w szranki staje Izabella Sierakowska (obecnie chyba SdPL, ale na pewno lewicowa lewica), z którą konkuruje emerytowany dowódca garnizonu wystawiony przez SLD. Piękna Iza ma duże szanse – w poprzednich wyborach dostała w I turze 25,31% zajmując pierwsze miejsce.
 
I to jest właśnie clou: jak to się stało, że posłanka znana z komunistycznej przeszłości zajmuje pierwsze miejsce w Lublinie, który raczej głosuje nieco w prawo od średniej krajowej?
 
Odpowiedź jest prosta – to kret wstawiony przez posła z Biłgoraja ze świńskim ryjem i gumowym penisem.
 
Poseł głupi nie jest – wiedział, że gdyby wystawił jako drugiego kandydata kogoś uznawanego za zbliżonego do PO, to odebrałby głosy swojemu kandydatowi, a nie kadydatowi PiS, w związku z tym wystawił kogoś, kogo wyborcy nie podejrzewali o układ z posłem.
 
Tym kimś jest Zbigniew Wojciechowski – późne wcielenie Marszałka (członek Zarządu Stowarzyszenia Związek Piłsudczyków), członek ROP (czyli uznawany za skrajnego prawicowca, bo przecież takimi byli Olszewski, Maciarewicz, Jarosław Kaczyński, Naimski, Parys, Kurski i inni znani z Polskiego ZOO), radny i Wiceprzewodniczący Rady Miasta poprzedniej kadencji. Znany był z nieszablonowego podejścia do kwestii pomnika Marszałka, który zajął miejsce Iwana „Dawaj czasy”. Otóż, żeby ominąć brak pozwolenia na budowę i sprzeciw konserwator wojewódzkiej, postawił pomnik na foli, a więc jako obiekt niezwiązany z gruntem nie podlegał prawu budowlanemu. Gwoli sprawiedliwości trzeba powiedzieć, że potem zalegalizował budowę.
 
Wyborcy prawicowi mieli zatem wybór między Andrzejem Pruszkowskim z PiS a Zbigniewem Wojciechowskim. Efekt był zgodny z planem posła z Biłgoraja ze świńskim ryjem i gumowym penisem – gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta.
 
Pruszkowski otrzymał 23 521 głosów (20,69%), Wojciechowski 20 966 (18,44%), a do drugiej tury (oprócz Sierakowskiej) przeszedł Wasilewski otrzymując 27 397 głosów (24,10%). Jak widać, różnica między Wasilewskim a Pruszkowskim była niewielka, a gdyby nie Wojciechowski, to w mieście rządziłby PiS (mający również większość w Radzie Miasta). W drugiej turze wynik był oczywisty – wygrał Wasilewski otrzymując 61 631 głosów (62,41%), bo prawica wolała już kogoś z PO niż z lewicy.
 
Dlaczego uważam Wojciechowskiego za kreta? Nie startował on jako „niezależny”, jak się przedstawiał, bo już w 2007 roku w nagrodę za wierną służbę otrzymał 10 miejsce na liście PO do Sejmu. „Zbigniew Wojciechowski ogłosił, że w poniedziałek, późnym wieczorem, po 15 latach działalności zrezygnował z członkostwa z ROP. - Nie żałuję spędzonego tam czasu, ale nie ma sensu trwać w ugrupowaniu, które nie posuwa się naprzód, tylko jedzie do tyłu. Można się pięknie zestarzeć stojąc na uboczu, można też skorzystać z zaproszenia i działać. Bo ja chcę działać, zrobić coś dobrego. Myślę, że mogę się przydać. Dziękuję PO, że zaprosiła mnie na swoją listę - mówił Wojciechowski i zapewnił, że nie zamierza rezygnować ze swoich prawicowych poglądów. - Konserwatywne skrzydło jest potrzebne PO – oświadczył” za: Tomasz Nieśpiał, Wojciechowski idzie w ślady Radka Sikorskiego, 2007-09-21, lublin.gazeta.pl/lublin/1,35645,4509058.html
 
Dostał w prezencie także prezesurę Klubu Motorowo-Żużlowego w Lublinie. Ale wyborcy podziękowali mu należycie – w Lublinie otrzymał zaledwie 5 337 głosów (3,07%), czyli ponad 15 000 mniej niż w wyborach samorządowych. Jednak ma jeszcze szansę – jeżeli poseł z Biłgoraja ze świńskim ryjem i gumowym penisem zrezygnuje z mandatu, to na jego miejsce wejdzie … Wojciechowski. Pewnie dlatego poseł chce wystąpić z PO i złożyć mandat dopiero jako św. Mikołaj.
 
W tych wyborach Wojciechowski ponownie startuje jako „niezależny”. Co prawda chlapnął prasie, że poseł z Biłgoraja ze świńskim ryjem i gumowym penisem proponował mu przyłączenie się do jego Ruchu, ale on – jako prawicowiec – nie mógł się na to zgodzić, na co usłyszał, że „ma dwa wyjścia: może strzelić sobie w łeb albo zrezygnować z publicznego funkcjonowania”. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ…
 
Mam nadzieję, że wyborcy będą pamiętać, kto grał „na Platformę” i wynik ambitnego piłsudczyka (biedny Marszałek pewnie się w grobie przewraca…) będzie jeszcze niższy niż w 2007 roku.
 
Aktualizacja 2010-10-04

GwL opublikowała dziś artykuł odnoszący się do tej tematyki:
 
"Janusz Palikot ogłosił, że po wyborach samorządowych zrezygnuje z miejsca w Sejmie. Jego mandat według prawa zajmie Zbigniew Wojciechowski, konserwatywny kandydat na prezydenta Lublina. Zdaniem PiS to od początku zaplanowana zagrywka polityczna.
 
Palikot mandat ma złożyć 6 grudnia. Tak zapewnił na sobotnim kongresie Ruchu Poparcia Palikota. Termin nie jest przypadkowy - będzie już po drugiej turze wyborów samorządowych.
 
- To polityczny spisek - grzmi lubelskie PiS. Według polityków Prawa i Sprawiedliwości Wojciechowski zawarł układ z Platformą - swoją kandydaturą miałby rozbić prawicę i umożliwić zwycięstwo kandydata Platformy, a za to dostałby nagrodę w postaci mandatu poselskiego.
 
PiS przypomina, że podobną grę przeprowadzono cztery lata temu: - W 2006 roku Wojciechowski, startując na prezydenta Lublina, osłabił prawicę - opowiada jeden z polityków lubelskiego PiS i przypomina, że głosy konserwatywnego elektoratu rozłożyły się wtedy pomiędzy Wojciechowskim a kandydatem PiS. Przez to żaden nie wszedł do drugiej tury. A w drugiej turze Wojciechowski poparł Adama Wasilewskiego, kandydata Platformy i w nagrodę, rok później, otrzymał od PO miejsce na liście do Sejmu, ale się nie dostał.
 
Wojciechowski jest niezależnym kandydatem na prezydenta Lublina. O stanowisko walczy m.in. z Krzysztofem Żukiem z PO i z Lechem Sprawką z PiS. - Nie chciałbym złożyć mandatu tak, aby ten człowiek jeszcze w czasie kampanii samorządowej został posłem, bo to byłoby przeciwko PO, a nie chciałbym szkodzić Platformie lubelskiej. Nie ma żadnego powodu, żeby to robić - powiedział Palikot w Sali Kongresowej.
 
Wojciechowski zaprzecza, że startuje po to, by podzielić prawicę i pomóc Platformie. Na pytanie, co wybierze: Sejm czy Lublin gdy wygra wybory (sondaże dają mu 18 proc. poparcia), odpowiada: - Będę się nad tym zastanawiał później. Dla mnie priorytetem jest prezydentura.
 
Jeśli Wojciechowski nie obejmie Jeśli Wojciechowski nie zdecyduje się na Sejm, to taką szansę dostanie Zofia Żuk, businesswoman z Łukowa."
 
Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale