Moja propozycja:
Polska ekspedycja na Marsa. Polski plan kosmiczny. Ważniejszy od EURO 2012, bo to wiadomo już, że się nie uda, a naród mobilizować trzeba nie tylko strachem i autostradami. Lecą wyłącznie urodzeni po 11 maja 2007. Zabierają ze sobą całe (całe to znaczy wszystko, tak jak niezwłocznie znaczy niezwłocznie) archiwum IPN. Kończą w kosmosie studia (wieczorowo, w kosmicznym wiecznym zmierzchu). Wczytują się. Analizują. Rozumieją. Rozróżniają. Konkludują. Konkluzje zapisują przejrzyście. Nie współpracują z Wprostem, Gazetą Polską, żeby za dwadzieścia lat nie zostać oskarżonymi o współpracę z … Wprost, Gazetą Polską. Wracają za te sto, dwieście lat, bo w tym czasie na szczęście w Ameryce, Izraelu i Chinach zostanie już rozwiązany problem nieśmiertelności. I ogłaszają wyniki. Że Kłapouchy był TW (ale to osioł…), że Prosiaczek OZI (bo świnia…) i ze zdziwieniem, że miodek też…


Komentarze
Pokaż komentarze (112)